Handel kobietami – o problemie w kontekście filmu „The Whistleblower” Larysy Kondracki

Oglądałaś /oglądałeś ten film? Jeśli twoja odpowiedz brzmi: nie – poświęć czas na ten seans.
Film opowiada o życiu Kathryn Bolkovac (Rachel Weisz) – policjantki z Nebraski. Bohaterka wstępuje do sił pokojowych ONZ i dołącza do misji w Bośni; trwającej od zakończenia konfliktu bałkańskiego. Policjantka odkrywa aferę. Trafia na ślad ludzi, którzy sprzedają kobiety do domów publicznych na terenie Europy Zachodniej. Nie ma zamiaru zostawić tego w spokoju…
Zdawać by się mogło, że współczesne czasy, XXI wiek, nowoczesność, a jednak istnieje nowa forma /odmiana niewolnictwa, jest nią handel ludźmi.
Według raportów UE co roku na terenie państw członkowskich 100 tys. osób staje się ofiarą handlarzy[1]. W latach 1993 i 1996 w Polsce ok. 200 kobiet i dziewczyn zostało sprzedanych przez jednego Polaka do Niemiec i Holandii. Wśród danych statystycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych najwięcej ofiar handlu ludźmi zanotowano w naszym kraju w 2007 roku (1021 osób).[2]Trafia do nas najwięcej kobiet z Bułgarii. W latach 90. w Polsce doliczono się 3,5 tys. prostytuujących się kobiet  z tego państwa oraz 1 tys. z Ukrainy, Litwy i Białorusi[3].
Trudno dokładnie oszacować ile osób każdego roku pada ofiarą przestępczości zorganizowanej, jaką są handlarze ludźmi /kobietami (ok. 80% ofiar to właśnie kobiety, a połowa z nich nie jest nawet pełnoletnia). Wśród liczb pada od 700 tys. do 2 mln osób[4]. Statystyki pokazują, że od początku lat 90. najwięcej ofiar pochodzi z regionu Europy Środkowo – Wschodniej (wcześniej największą liczbę ofiar notowano w Azji, Ameryce Południowej czy Afryce)[5].
Interpol, ONZ, Międzynarodowa Organizacja ds. Dyskryminacji podają, że handel ludźmi jest bardziej dochodowym „interesem” niż handel bronią czy narkotykami. Dodatkowo, co sprzyja tego typu przestępczości zorganizowanej, to fakt, że za handel ludźmi grożą niższe kary niż za broń czy narkotyki[6].
Jak widać wystarczy trochę liczb, aby uświadomić sobie, że rzeczywistość w jakiej żyjemy jest bardziej niebezpieczna i okrutna niż mogłoby się nam wydawać.
„The Whistleblower” to jeden z tych filmów, które pokazują problem handlu kobietami. Skupia się nie tylko na tragedii porwanych, ale i przedstawiając oprawców, ponadto nakreśla widzowi całość zachodzących zależności w świecie tego typu interesów. Historia opowiedziana na ekranie przemawia do nas tym bardziej, że jest oparta na doświadczeniach Kathryn Balkovac – policjantki z Nebraski, która wyjechała na misję do Bośni i tam odkryła przerażającą rzeczywistość.
Film zrealizowano prosto, być może wiele osób w tym będzie doszukiwać się jego słabości. Dla mnie to plus; cała uwaga skierowana jest na temat. Nic od niego nie jest ważniejsze w „The Whistleblower”. Obiekt nieustannie podąża za Kathryn, w tej roli Rachel Weisz. Aktorka wywiązała się ze swojego zadania bardzo dobrze (warto zwrócić uwagę chociażby na scenę, kiedy jej bohaterka próbuje odzyskać w barze Rayę – Weisz zagrała dla mnie wprost znakomicie). Minusem tego obrazu jest ustawienie świata na dobrych i złych, pokazanie go jako biało – czarny (szczególnie w odniesieniu do postaci). Niemniej patrząc na bieg akcji i postępujące śledztwo Balkovac widzimy, że w sprawę handlu kobietami nie jest zamieszany jedynie jeden człowiek, ale całe środowisko międzynarodowe obecne w Bośni. Kobiety sprowadzone do świadczenia usług seksualnych pokazane są jako „łupy wojenne”, „ofiary wojny”, bo przecież ktoś musi nimi być – jak mówi jeden z bohaterów filmu. Rzeczywistość ukazana w „The Whistleblower” jepokazuje pewne mechanizmy jakimi rządzi się dzisiejszy świat szeroko pojętych interesów i wzajemnych powiązań. Wszyscy są tak samo umoczeni. Wszyscy z dala od swojego domu zmieniają moralność; stając się potworami spełniającymi swoje chore zachcianki seksualne na niewolnicach. Nad Bośnią wisi totalna znieczulica. W powietrzu czuć zmowę. Nikt nikogo nie wyda, nikt nikomu nic nie może zrobić – immunitet chroni oprawców. Wszystko i tak zostanie zamiecione pod dywan – jak mówi jeden z bohaterów – Peter Ward (w tej roli David Strathairn). Ofiary wolą milczeć niż iść do sądu, bo kara jaka je może spotkać za mówienie to w lepszym przypadku zabicie, w gorszym publiczne poniżenie i dotkliwe wykorzystanie cielesne.
Co w tej sytuacji może niewielka grupa ludzi walcząca o prawa kobiet? Rzeczywistość jest okrutna. Zwalczenie tego problemu jest o tyle trudne, ponieważ na dobrą sprawę całe przyjezdne środowisko międzynarodowe należałoby oskarżyć o udział w przestępstwie. Tylko jak, skoro wszyscy wszystkiemu zaprzeczają i wszyscy mają immunitety? Jedyne co mogła zrobić w tej sytuacji Kathryn to dopuścić ofiary handlu do głosu. Upubliczniła tajną dokumentację, którą prowadziła podczas pracy w Bośni. Jak dowiadujemy się z końcowych napisów – nikomu nie postawiono oficjalnych zarzutów…
Film skłania do refleksji nie tylko nad problemem handlu ludźmi, ale i nad bezprawiem jakie ma miejsce, ale nie można z nim walczyć oraz przede wszystkim nad moralnością ludzi. „The Whistleblower” pokazuje przerażają rzeczywistość; w świecie brudnych interesów ten, kto stanie się ofiarą praktycznie nie ma szans na BYCIE – z powrotem –  normalnym człowiekiem. Warto poznać historię Kathryn i sięgnąć do polskich i międzynarodowych publikacji o tym trudnym problemie, który może dotknąć każdego. 
Strona filmu: http://www.thewhistleblower-movie.com/
Strona Kathryn Balkovac: http://www.bolkovac.com/
About these ads
Ten wpis został opublikowany w kategorii Po seansie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Handel kobietami – o problemie w kontekście filmu „The Whistleblower” Larysy Kondracki

  1. Onibe pisze:

    jeden z wielu problemów współczesnego świata, które przegrywają z tematami lansowanymi przez media. Taka jest nasza rzeczywistość: o czym nie mówią w wieczornych wiadomościach, tego nie ma. A problem jest. Jak napisałaś – cytując kogoś – zamiatany pod dywan…

    • Alice pisze:

      Dokładnie, o czym nie mówią w wieczornych wydaniach wiadomości najpopularniejszych stacji telewizyjnych, tego „nie ma”. Najsmutniejsze jest w tym, że trzeba naprawdę wielkiej tragedii czy afery, aby było głośno o tym oraz wielu innych poważanych problemach współczesnego świata, aby przeciętny człowiek wiedział co dzieje się gdzieś tam dalej lub bliżej niego. Co gorsze, realia mediów i aktualnej rzeczywistości są takie, że i tak kolejny news za chwilę przesłoni sprawę sprzed pięciu minut. A kilku dziennikarzy zajmujących się tym, co naprawdę wymaga pokazania światu, nie przebije się i nie przekrzyczy celebrytów, sztucznych tematów czy pustej gadaniny polityków, którzy co kilka minut pojawiają się na ekranach naszych telewizorów, mówią do nas z popularnych stacji radiowych czy czytamy o nich w prasie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s