<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Laboratorium myśli</title>
	<atom:link href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://laboratoriummysli.wordpress.com</link>
	<description>Literackie obrazy ludzi, ich emocji, pragnień, żądz.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 10:48:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='laboratoriummysli.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Laboratorium myśli</title>
		<link>http://laboratoriummysli.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/osd.xml" title="Laboratorium myśli" />
	<atom:link rel='hub' href='http://laboratoriummysli.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Rzeka, nowy serial ABC</title>
		<link>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/rzeka-nowy-serial-abc/</link>
		<comments>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/rzeka-nowy-serial-abc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 23:50:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyłapane w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeka (The River) serial ABC]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laboratoriummysli.wordpress.com/?p=1025</guid>
		<description><![CDATA[Na AXN Spin Poland (http://a.axnspin.pl/ce/pl/comingsoon/index.html#1425609294001) równoległe z premierą w Stanach Zjednoczonych będzie można oglądać jeden z najnowszych seriali grozy pt. &#8222;Rzeka&#8221; (&#8222;The River&#8221;). O czym jest serial? Znany naukowiec i podróżnik dr Emmet Cole ginie w Amazonii podczas poszukiwań &#8222;magii&#8221;. &#8230; <a href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/rzeka-nowy-serial-abc/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1025&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h5>Na AXN Spin Poland (http://a.axnspin.pl/ce/pl/comingsoon/index.html#1425609294001) równoległe z premierą w Stanach Zjednoczonych będzie można oglądać jeden z najnowszych seriali grozy pt. <strong>&#8222;Rzeka&#8221; (&#8222;The River&#8221;)</strong>.</h5>
<h5><strong>O czym jest serial?</strong> Znany naukowiec i podróżnik dr Emmet Cole ginie w Amazonii podczas poszukiwań &#8222;magii&#8221;. Jego żona Tess namawia syna do poszukiwań. Wyprawa wymaga sporej sumy pieniędzy więc do ekipy dołącza były producent filmowy, który zamierza kręcić dokument.</h5>
<h5>Serial to połączenie zjawisk paranormalnych, akcji, przygody i horroru. Do tego akcja osadzona jest w Amazonii. Zapowiada się nieźle. Ciekawe czy będzie to jeden z tych ciekawszych seriali w gatunku grozy, czy raczej kolejny gniot&#8230;</h5>
<h5>Pierwsze promocyjne filmiki nie są powalające, ale mam nadzieję, że będzie przerażająco.</h5>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/rzeka-nowy-serial-abc/"><img src="http://img.youtube.com/vi/h_aypC9rFjU/2.jpg" alt="" /></a></span>
<h5><strong>Oficjalna strona &#8222;The River&#8221;:</strong> http://beta.abc.go.com/shows/the-river#linkId-Hashtags-#TheRiver;#TheRiverABC</h5>
<h5><strong>Strona dla polskich fanów serialu:</strong> http://www.theriver24.pl/</h5>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1025/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1025&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/rzeka-nowy-serial-abc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/aa42becdccb60098b6df469244aa271c?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">emide</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Park Jurajski, Michael Crichton</title>
		<link>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/park-jurajski-michael-crichton/</link>
		<comments>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/park-jurajski-michael-crichton/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 23:12:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[dinozaury]]></category>
		<category><![CDATA[Park Jurajski]]></category>
		<category><![CDATA[Park Jurajski Michael Crichton]]></category>
		<category><![CDATA[technothriller]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laboratoriummysli.wordpress.com/?p=1020</guid>
		<description><![CDATA[Milioner owładnięty ideą stworzenia rezerwatu wskrzeszonych dinozaurów, wykorzystując najnowsze osiągnięcia inżynierii genetycznej, spełnia swoje marzenia. Na wyspie w pobliżu Kostaryki powstaje Jurassic Park, w którym turyści z całego świata będą mogli ujrzeć wymarłe przed milionami lat gady. Splot nieszczęśliwych przypadków &#8230; <a href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/park-jurajski-michael-crichton/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1020&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h5><span style="color:#000000;"><em>Milioner owładnięty ideą stworzenia rezerwatu wskrzeszonych dinozaurów, wykorzystując najnowsze osiągnięcia inżynierii genetycznej, spełnia swoje marzenia. Na wyspie w pobliżu Kostaryki powstaje Jurassic Park, w którym turyści z całego świata będą mogli ujrzeć wymarłe przed milionami lat gady. Splot nieszczęśliwych przypadków oraz ludzka chciwość i głupota doprowadzają do katastrofy. Światu grozi inwazja potworów… </em></span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">To już 22 lata odkąd w 1990 roku Michael Crichton wydał książkę pt. <strong>„Park Jurajski”</strong>. O tej powieści nie da się praktycznie nie mówić bez i w odniesieniu do ekranizacji Stevena Spielberga, którą zapewne nie tylko ja mam przed oczami, kiedy mowa o tym tytule.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Zaledwie trzy lata od ukazania się powieści na rynku amerykańskim do kin wszedł film o tym samym tytule (w wielu szczegółach odbiegający od powieści). Do dzisiaj jest to jeden z najbardziej kasowych filmów w dziejach kina a sam autor za sprzedaż praw do powieści (za „Park Jurajski” otrzymał podobno 2 mln dolarów, i to przed wejściem książki na rynek wydawniczy) stał się jednym z najbogatszych pisarzy na świecie (oczywiście przyczyniły się do tego też inne jego tytuły, które bardzo chętnie przenoszono na duży ekran i płacono pisarzowi okrągłe sumy, m.in.: &#8222;Wyższa konieczność&#8221;. &#8222;Andromeda znaczy śmierć).</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Nie czytałam powieści przed laty więc z chęcią, mając w pamięci film, zabrałam się do lektury.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Michael Cruchton należy do twórców <strong>technothrillera</strong>. W kilku słowach wyjaśnię tym wszystkim, którzy nie spotkali się z tym określeniem, że w tekście powieści jest po prostu wiele technicznych opisów. W odniesieniu do <strong>„Parku Jurajskiego”</strong> mamy do czynienia z partiami dotyczącymi wyjaśnień związanych m.in. z inżynierią genetyczną, klonowaniem DNA dinozaurów czy tzw. teorią chaosu.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"><strong>„Park Jurajski”</strong> obok rozbudzających moją wyobraźnię dinozaurów jest przede wszystkim ostrzeżeniem przed tym dokąd może doprowadzić zabawa człowieka w stwórcę.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">John Hammond ma wizję dorobienia się kroci na rozrywce, którą widzi w parku z żywymi, sklonowanymi dinozaurami. Zakłada specjalną firmę zajmująca się bioinżynierią o nazwie InGen, kupuje wyspę zanurzoną we mgle Isla Nublar, w pobliżu egotycznej Kostaryki. W międzyczasie wykupuje bursztyn na całym świecie i prowadzi inne działania mające doprowadzić go do zrealizowania marzenia. Brzmi cudownie? Aż za pięknie żeby nie doszło do jakiegoś nieszczęścia. Oczywiście Crichton w osobie jednego z bohaterów &#8211; matematyka Iana Malcolma uosabia i wyśmiewa możliwość zapanowania człowieka nad naturą. </span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Szczególnie w początkowej części powieści Michael Crichton pisze także o komercjalizacji badań naukowych i wyścigu korporacji w zagarnianiu konkretnych rynków. Po latach możemy przyjrzeć się jak rozwinęła się i wygląda sytuacja tematów poruszanych przez niego.<br />
</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Powieść czytało mi się dobrze, ale bez żadnych rewelacji. Myślałam, że fabuła bardziej porwie i będę miała wypieki na twarzy. Całkiem zgrabnie wyszło za to Michaelowi Crichtonowi wplatanie partii technicznych, niemniej w kilku miejscach było to dość mechaniczne, żeby nie powiedzieć sztywne, i źle wpływające na postęp akcji, ale za to jest to w 100% zjadliwe dla czytelnika, który nie odczuwa bombardowania go masą teorii czy szczegółów, których</span><span style="color:#000000;"> nie da się spamiętać.</span></h5>
<h5>Postacie, oprócz szaleńca-marzyciela i milionera w jednej osobie &#8211; Johna Hammonda, są mało wyraziste i nie za ciekawe.</h5>
<h5><span style="color:#000000;"><img class="alignleft" src="http://www.taniaksiazka.pl/images/popups/325/32530501073KS.jpg" alt="" width="270" height="270" /><strong>„Park Jurajski”</strong> wolę na ekranie niż jako powieść. Być może ma na to wpływ moje wspomnienie filmu z dzieciństwa i wrażenia jaki na mnie wywarł, w końcu miałam zaledwie parę lat. Książkę czyta się całkiem interesująco, ale brakuje jej tego „czegoś”, a może raczej powinnam powiedzieć, że jest tak, iż podoba mi się pomysł na powieść Michaela Crichtona, ale nie uważam go za zdolnego pisarza, który urzeka tym, jak pisze.  Zachęcił mnie za to do intensywniejszego przyjrzenia się bieżącym postępom w najnowszych dziedzinach nauki i ich wykorzystaniom przez wielkie korporacje.</span></h5>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1020/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1020&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/06/park-jurajski-michael-crichton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/aa42becdccb60098b6df469244aa271c?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">emide</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.taniaksiazka.pl/images/popups/325/32530501073KS.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Moja wina, moja bardzo wielka wina</title>
		<link>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/01/moja-wina-moja-bardzo-wielka-wina/</link>
		<comments>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/01/moja-wina-moja-bardzo-wielka-wina/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 15:53:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Proza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laboratoriummysli.wordpress.com/?p=1017</guid>
		<description><![CDATA[Przeglądanie i porządkowanie plików na starym komputerze doprowadziło mnie do odgrzebania tekstu sprzed ponad 7 lat. Miałam wtedy -naście lat i wiele mojej uwagi poświęcałam tematowi śmierci. Stało się.  Zdradziłam, odeszłam, już mnie nie ma – wybierzcie, co wam bardziej &#8230; <a href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/01/moja-wina-moja-bardzo-wielka-wina/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1017&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h5><em><span style="color:#000080;">Przeglądanie i porządkowanie plików na starym komputerze doprowadziło mnie do odgrzebania tekstu sprzed ponad 7 lat. Miałam wtedy -naście lat i wiele mojej uwagi poświęcałam tematowi śmierci. </span></em></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Stało się.  Zdradziłam, odeszłam, już mnie nie ma – wybierzcie, co wam bardziej pasuje.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Proste. Nie trzeba było wiele. Ziściłam plan snuty w bezgwiezdne noce i deszczowe, pochmurne dnie. Odeszłam z kilku względów. Na początku była to jedna myśl. Potem nastąpił napływ ciemności. Ogarnęła mnie, wzięła pod swoje skrzydła, pochłonęła mój świat. Nie przeraziła. Wręcz odwrotny był skutek. Stałam się inna. Poczęło się we mnie coś, czego dokładnie nie da się nazwać czy wyjaśnić. Nie ma to nazwy. Krąży wokół istoty i kresu życia.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Następnie zboczyłam na drogę poczynań prowadzących do śmierci. Chciałam jak najszybciej przekroczyć granicę. Wszystkie działania i myśli prowadziły do jednego &#8211; upragnionego stanu.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Pamiętam dzień kiedy zmarł wujek. Nie chciałam pójść na pogrzeb. Zmuszono mnie. Usiadłam na miejscu, z którego dokładnie widziałam ciało zmarłego. Wychudłe, zżółknięte. Słowem leżał przede mną trup. Spotkanie było przeżyciem a nie czymś nieprzyjemnym. Siedziałam, obserwowałam. Nawet spodobał mi się ten stan. Stan, dzięki któremu można przeniknąć do tamtego świata, spróbować zrozumieć.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Wróciwszy do domu postanowiłam intensywnie myśleć o dalszym życiu. Tam, oczywiście. Wystarczyła odrobina chęci, zebranie w sobie odwagi. I do roboty.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Nie był ważny dzień, miesiąc, rok czy godzina. Liczyło się zupełnie coś innego. Ucieczka od marności. Nie miałam zresztą chęci cofnięcia postanowienia.  Ciekawość i silna wola przemawiały, aby zrobić to już dzisiaj. Kilka głębokich oddechów, spojrzenie w lustro i do dzieła.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Tak, chciałam popełnić samobójstwo. Popełniłam je. Zostawiłam list. Nie jest on ani próbą wyjaśnienia, ani przeproszenia bliskich za swój czyn. To było moje życie. Nawet jeśli piekło miało mnie pochłonąć,  nawet jeśli miało piec i być źle, byłam na to gotowa. Ważna była decyzja, moja. Sprzeciw. Gorsze i tak było życie w świecie, w którym wolność jest jedynie iluzją. Być może nie odnalazłam się tutaj, obok was, być może to też zaważyło.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Stając się osobą świadomą zaczęłam oczekiwać głębi od życia. Myślałam, że można je przeżyć w fascynujący, i każdy na swój sposób. Dobrze. Byłam przekonana, że po złym przychodzi dobre. Po złym następowało złe. Wszystko ulegało destrukcji.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Kiedy straciłam mamę, zginęła w wypadku, pomyślałam, że tak musiało być. Kiedy jakiś bandzior za kilka złotych poderżnął gardło mojej ukochanej siostrze pomyślałam &#8211; los tak chciał. W dniu, w którym zabito mojego narzeczonego coś złamało się we mnie, tam głęboko  w środku. Tak jakby jakaś bariera została przekroczona. Nie dawałam rady. Czułam się słabo, zupełnie jakbym za chwilę, co chwila, miała zemdleć. Lecz nie był to jeszcze gwóźdź do trumny. Moje serce i wiara zniknęła ze śmiercią babci. To ona, zgarbiała staruszka, codziennie zarażała mnie życiem. Nauczyła paciorka, literek, pierwszych piosenek. Czytała książki, śpiewała kołysanki, doradzała w sprawach szkolnych i pierwszych miłostek. Po jej śmierci zgasła we mnie ostatnia iskierka życia. Straciłam wszystko co cenne, wszystko o czym się mówi &#8211; kocham to. Same gruzy. Popiół. Wyglądało to,  jak zrujnowane miasto po wojnie. Zgliszcza, zgliszcza, dym.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Urodziłam się w sobotni poranek. Odeszłam w sobotni poranek. Skończyłam ja, zaczął Bóg. Popełniłam grzech. Moja wina, moja bardzo wielka wina, lecz siła wolnych łez silniejsza jest niż wiara w słowo brzmiące &#8211; jutro.</span></h5>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1017/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1017&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/02/01/moja-wina-moja-bardzo-wielka-wina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/aa42becdccb60098b6df469244aa271c?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">emide</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Dopiero dotykając dna stajemy przed możliwością wyboru</title>
		<link>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/31/dopiero-dotykajac-dna-stajemy-przed-mozliwoscia-wyboru/</link>
		<comments>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/31/dopiero-dotykajac-dna-stajemy-przed-mozliwoscia-wyboru/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 17:21:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Proza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laboratoriummysli.wordpress.com/?p=1013</guid>
		<description><![CDATA[Tekst powstał kilka lat temu. Nie nadałam mu do dzisiaj tytułu (wyżej widzicie pierwsze zdanie z tekstu). Tak naprawdę niedawno go odnalazłam w plikach na starym dobrym komputerze. Jest to historia smutna, zainspirowana moimi zainteresowaniami  związanymi z zachowaniem człowieka, jego &#8230; <a href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/31/dopiero-dotykajac-dna-stajemy-przed-mozliwoscia-wyboru/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1013&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h5 style="text-align:left;"><em><span style="color:#333399;">Tekst powstał kilka lat temu. Nie nadałam mu do dzisiaj tytułu (wyżej widzicie pierwsze zdanie z tekstu). Tak naprawdę niedawno go odnalazłam w plikach na starym dobrym komputerze. Jest to historia smutna, zainspirowana moimi zainteresowaniami  związanymi z zachowaniem człowieka, jego psychiką i czynami w obliczu takich spraw jak gwałt, pustka, śmierć, lęki i wreszcie miłość. Tak naprawdę jest to opowieść o tym wszystkim choć pojawia się w niej tylko jedna osoba. I wreszcie to historia o pierwszym świadomym wyborze. Historię mojej bezimiennej bohaterki pisałam już dawno, dzisiaj  wyglądałaby zupełnie inaczej, przede wszystkim inaczej by się zakończyła. Nic nie zmieniłam z pierwotnego tekstu i myśli, ponieważ uważam, że to co zostało już napisane niech żyje swoim życiem. Z góry przepraszam za błędy interpunkcyjne, jeśli takowe znajdziecie, ale to moja pięta Achillesa. </span></em></h5>
<h5 style="text-align:right;"><em><span style="color:#000000;">Dopiero dotykając dna stajemy przed możliwością wyboru. </span></em></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Pierwsza noc jest najgorsza. Nie da się oddychać, jeść, myśleć. Istnieje się tylko wyłącznie jako mikroświat, który oderwano od większego istnienia.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Zaciskam powieki. Najmocniej jak potrafię. Nadal widzę i słyszę.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Plecy są niczym krzyż. Moje myśli coraz bardziej zbliżają się do odrzucającego mnie samobójstwa. Odejść wydaje się najprostszą, najszybszą  i najlepszą metodą na brak wiary i nadziei.</span></h5>
<h5 align="center"><span style="color:#000000;">***</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Próbowałam pozbyć się złudzeń. Chciałam wierzyć, że to prawda, że to nie sen.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">To dzieje się – szepnął.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Był prawdziwy. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Tylko ja i on. Towarzyszył nam jedynie szept wiatru, woń kwiatów i śpiew ptaków. Jeszcze nie zdawałam sobie spawy co mnie czeka, że on i ja. Nikt nie spodziewał się takiej historii. Byłam ostatnią osobą, która by w nią uwierzyła. Wszystko dopiero miało się zdarzyć.</span></h5>
<h5 align="center"><span style="color:#000000;">***</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">To było jak sen. Trwało nie dłużej niż miesiąc. Potem wszystko potoczyło się tak jak nikt się tego nie spodziewał.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"><strong>1. </strong></span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">W najgłębszym zakamarku duszy leży tajemnica. W ciemności ciszy skrywa się przed światłem dnia. Nie odnajdziesz jej, gdyż istnieje nie dla ciebie. Ta ciemność i ta tajemnica należą do mojego istnienia. Jest moja choć zła i tak bardzo niepotrzebna. Zapytasz się  &#8211; dlaczego nie odrzucam jej? A czy można żyć bez cząstki siebie?</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"><strong>2. </strong></span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"> Ilekroć uciekam, ilekroć próbuję zapomnieć prześladuje mnie myśl, że i tak jestem skazana na powrót. Ucieczka, której się podejmuję ma scenariusz z zakończeniem niezależnym ode mnie. Cierpię, gdyż nie wiem w jaki sposób mogę się wyzwolić z tej pułapki. To nawet nie jest przeznaczenie. Raz zastanawiałam się dlaczego to mnie dotknęło? To zbyt proste szukać i znaleźć. Pytanie &#8211; jak długo zdołam w tym trwać? Błędne koło w końcu zamknie się a ja wraz z nim. Tego nie przeżyję. Przecież to nie prawda, oszukuję siebie samą. Przeżyję i będę trwała w tej matni oczekując kolejnej, i tak do końca życia.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">3.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Przeklęta.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Jestem nią. Kim? Przeklętą. Wyklętą. Straconą. Nie wiem dlaczego? Zresztą teraz to już mnie nawet nie interesuje. Straciłam zapał do poszukiwania odpowiedzi na coś, co jej nie posiada. Szukanie to proces długi, męczący, wymagający cierpliwości. Moja skończyła się już bardzo dawno temu. Nie mam jej a raczej straciłam ją. Zresztą jak wszystko inne&#8230; Nie mam nic.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">4.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Pustka.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Wokół mnie, we mnie, przy mnie, obok mnie, wszędzie.  Przeklęta pustka. Sprawia, że nic nie czuję. Jestem obłąkana<strong>. </strong>Paraliż. Nowa odmiana choroby. Jak mam trwać, kiedy nie mam sił i ochoty? Kiedy świat wali się na głowę i wszystko wkoło krzyczy &#8211; odejdź stąd! Nie ma tutaj miejsca dla ciebie.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">5.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Agonia.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Trwanie w opisywanym stanie jest gorsze od wyroku lekarza, który stojąc przed tobą mówi</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">-  rak, rok życia. Wiem, że będę jeszcze długo żyła, o ile nie dotknie mnie nagła śmierć. Mój wyrok to każda kolejna godzina, każdy następny dzień, miesiąc, rok. Życie z pustką &#8211; oto co najgorszego może spotkać człowieka.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">6.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Walka?</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">To nie epoka rycerzy w lśniącej zbroi na rumaku. To nie czas legendarnych bohaterów. To czas życia młodej osoby owładniętej przerażającą pustką. Nie ma sił na zapełnienie pustki, nie ma treści wypełniającej pustkę, nie ma celu zapełnienia pustki&#8230;</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">7.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"> Czym jest życie bez mojego życia? Pustką &#8211; odpowiada mi wiatr. Pustką &#8211; szepcze mi zielona trawa pod stopami. Pustką &#8211; wołają do mnie skrzypliwie ptaki. Pustką &#8211; w obecności dnia mówi słonce. Pustką &#8211; podsuwa myśl znajomy filozof.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"> 8.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"> Rzeczywistość jest tym, czym chciałabym, aby nie była, jest pustką. Pragnienia, marzenia i wola nie mają racji bytu w moim bycie, ziemskiej matni trwania do następnej minuty, godziny i dnia. Trwania bez pragnienia jego trwania. Poplątane losy kierują mnie ku ostatecznej klęsce. Tak mogłoby się wydawać. Tak nie jest. To byłoby takie banalne, proste, zwykłe. Życie nie jest takie. Ono plącze niczym pająk swoją pajęczynę. Czasami nawet już nic nie czuję, zapominam się, wówczas odpływam. Trwa to krótko, raczej nawet nie można mówić o tym w taki sposób. To tak zwane przebłyski. Nic więcej.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Trwanie w pustce, oto sztuka. W beznadziejności przechodzenie do następnego dnia. Otwieranie wielkich, ciężkich dni z tabliczką: jutro. To się nazywa walka.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Ech, to nie żadna walka, to przyzwyczajenie, parcie do przodu bo nie ma do czego innego – krzyczę w myślach.  </span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Aż tu nagle gwałcą twoje ciało, dusze i istnienie. Nie masz siły na trwanie. Bo i po co? Intymność zabrana, a raczej wyrwana siłą. Odebrana godność&#8230; wstyd, lęk, żal. I co jeszcze? Smutek, i pytanie dlaczego ja? Jakże głupie pytanie. Przestań zadawać te pytanie. Nie ma odpowiedzi. Cały świat milczy. Nikt nie wystawia pomocnej dłoni. Jestem sama. Sama. Wszyscy są w swoich domach. Nie mam ani domu,  ani pokrewnej duszy. Nawet ciała już nie mam…</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">9.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Wrak. Jestem nim. Oprawcą cierpienia gwałciciel. Czerwona morda. Czemu? Dlaczego? To niemożliwe? Głupie pytania.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Czuję się jak kurwa.  Nie wiem, dlaczego zagnieździło się we mnie to uczucie… Słyszysz, jak k-u-r-w-a (!) To gorsze od śmierci. Nie umiem z tym żyć. Nie umiem o tym nikomu opowiedzieć. Ból istnienia poplątany z bólem gwałtu. Oto co dało mi życie. Pustka plus gwałt. Słone łzy zalewają mnie, nie mam nic, nic, nic. Tylko łzy.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">10.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">To był jeden z tych pochmurnych, deszczowych dni, kiedy wszyscy siedzą w domach z gazetą lub książką w dłoniach. Nie całkiem wszyscy. Pamiętnego dnia, na swoje nieszczęście,  wybrałam się&#8230; Po prostu nagle zapragnęłam chłonąć rześkie, mokre powietrze. Wybiegłam na dwór. Stałam w deszczu jak pijak, który musi się zmoczyć i odtańczyć swój pokraczny taniec, aby ruszyć przed siebie. Postanowiłam pójść i wypić coś ciepłego. Tak długo sterczałam w deszczu, że całkowicie przemokłam i poczułam nieprzyjemne uczucie chłodu przeszywające moje ciało. Postanowiłam zatrzymać się w pierwszym pubie.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Zachodziło słońce.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">W wielkim mieście zachody słońca nie są interesujące. Bo i jak mają być piękne w otoczeniu betonowych molochów, neonów światła i ludzi, którzy nie zawracają sobie nimi głowy w pośpiechu od do. Na chwilę przystanęłam. Słońce raziło mnie po oczach. Przysłoniłam je dłońmi. I tak kilka dobrych minut stałam wpatrzona w wielkomiejski zachód słońca. Wpatrzona i zauroczona. Zauroczona i wpatrzona.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Kiedy wyrwałam się z tego kilkuminutowego transu ruszyłam przed siebie. Szłam i szłam. Szłam i nic nie było. Żadnych napisów, nic, kompletnie nic. Znowu przystanęłam. Zrobiło mi się niedobrze. Zdenerwowanie -  to właśnie czułam. Z minuty na minutę robiłam się coraz bardziej wściekła. Już miałam wybuchnąć ze złości. Niewiele brakowało. Nie wszystko jednak ominęłam. Stałam przy samym wejściu do pewnej, wcześniej mi nie znanej, kawiarni. Było tam tak cichutko…. Naszła mnie myśl czy powinnam tam wejść. Hałas to oznaka życia w wielkim mieście. Cisza. Chyba ona mnie tak bardzo zaintrygowała. Nie mogłam oprzeć się pokusie. Weszłam.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">11.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Po co? Od tego wszystko się zaczęło. Wszystkie nieszczęścia. Cholerna pustka  i &#8230;. nie mogę wymówić tego słowa. Nie przechodzi mi przez gardło. Po co? Głupie pytanie.</span></h5>
<h5 align="center"><span style="color:#000000;">***</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Niedługo mam urodziny. To taki szczególny dzień w życiu każdego człowieka a ja nie mam najmniejszej ochoty, aby nadszedł. Nie mam chęci na przeżywanie niczego a co dopiero własnych urodzin. Taki dzień powinien nieść radość. Przede wszystkim powinien być oczekiwanym. W końcu to dzień narodzin. Nie nawidzę go. Brutalne to, co mówię, ale to właśnie teraz czuję. Nie wiem po co jestem jeszcze tutaj. Po co tak bardzo się męczę? Przecież prościej byłoby stąd odejść, takie szybie zapomnienie o doczesności. Nie potrzeba do tego wiele. Wystarczy jedna tabletka więcej.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Przestań, przestań okropny umyśle mnie krzywdzić! – łkałam.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Czy nie widzisz, czy ty nic nie czujesz? Przyjrzyj się mi. Jestem wrakiem tej młodej kobiety, którą byłam jeszcze przed kilkoma dniami – szeptałam.</span></h5>
<h5 align="center"><span style="color:#000000;">***</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;"> Teraz jestem nią tylko z imienia i z nazwiska. Nic więcej już mnie z nią nie łączy. To chyba najgorsze dla człowieka. Tak bardzo chciałabym, aby ktoś cofnął czas. Nierealne. To już jest nierealne.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">12.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Boli, bardzo boli. Pokłady łez się wyczerpują.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Nie mam nic. Jestem sama. A jak zabraknie bólu? Nie, tego nie wytrzymam. Następny wymiar pustki&#8230;.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Straszny ból głowy. Taki, taki bolesny.. nie mam sił na to, aby umartwiać się nad sobą. Cisza miała być sposobem na chwilę odpoczynku. Czym się skończyła? G-w-a-ł-t-e-m. Jak długo ta myśl będzie moim katem? Tak nie może być.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Ja tylko chciałam usiąść, wypić ciepłą kawę, odpocząć.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">13.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Ranki są najgorsze. Budzę się w łóżku. Nie ma uśmiechu na ustach. Łóżko kojarzy mi się z tym, o czym nie chciałabym już pamiętać. Codzienny, poranny ból głowy. Stan agonii. Nie potrzebowałam lekarza. Nic nowego by nie powiedział.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Leżę i nie mam sił wstać. Celu brak, życia brak. Agonia. Leżę sama. Obok nikogo nie ma. Jestem sama. Muszę trwać w tym co mam, zanim wszystko to, co jeszcze jest wokół mnie pierzchnie daleko, zniknie jak poranna mgła z pierwszymi promykami słońca. </span></h5>
<h5 align="center"><span style="color:#000000;">***</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Otwieram okno. Lubię poranne powietrze. Wiatr, który z taką subtelnością głaszcze mnie po twarzy i szepce do ucha -  jesteś taka słodziutka. Uwielbiam zapach powietrza, jest taki naturalny, nieskalany ludzkimi prawami egzystencji.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Taka byłam. Kiedyś. Nie odczuwałam pustki a ona nie była jedyną treścią (lub jej brakiem) mojego życia. Pamiętam chwile, kiedy biegałam z koleżankami po zielonej łące pełnej stokrotek, mleczy, którymi malowałyśmy sobie nosy. Nie uciekniesz mi! Aaaaa! Mam cię już! – krzyczały. To były czasy. Beztroskie, ssłodkie wspomnienia, czas który pozostawia w sercu ciepłą iskierkę. Odeszło  w niepamięć? Nie, pamięć ma szufl…</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">14.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Nogi nie chciały iść do przodu, ręce odchylając się do tyłu mówiły &#8211; nie idź! Ciało jakby ważyło tony, chciało stać w miejscu, zamienić się w głaz, byleby tylko nie iść do przodu. Umysł stanął jak zegar, w którym popsuł się mechanizm. Pustka, ciemność zasłoniły rozsądek. Szłam, choć nie wiem jakim cudem…</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Powietrze w czasie burzy zdawało się być rzadsze, lżejsze. Pachnące świeżością i beztroską krople opadając na ziemię sunęły się raz lekko, raz ociężale przed siebie. Okolica stała się czystsza (to ja byłam tą brudną) choć przez płachtę opadających kropli deszczu wydawała się szara. Stała się w jednej chwili paletą wyrazistych barw, które swoimi kolorami koiły ból duszy i ciała. A dwie plamy wysoko pod chmurami  to chyba jaskółki – wymamrotałam pod nosem.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">15.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Nic mi nie jest – zdołałam wykrztusić z siebie najbardziej obojętnym tonem jaki tylko mogłam udać w tym momencie. </span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Na pewno? – dalej ciągnęła.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Tak! Chce mi się spać – odpowiedziałam mając nadzieję, że nie będę zmuszona toczyć dłuższej rozmowy.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">To do jutra skarbie! – usłyszałam za sobą.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Do jutra!- wyszeptałam ledwo słyszalnym głosem.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">16.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Moje całe ciało wyglądało jak galareta. Dygotałam. Pochylałam się wprzód, potem w tył. W końcu skurczyłam się w kłębek, złapałam się za nogi, podwinęłam je najmocniej jak mogłam do brody. Zaciskałam nie tylko powieki, z których uparcie i brutalnie wydobywały się łzy. To, co działo się w tym momencie, w mojej głowie i z moim ciałem, wyglądało jak objaw poważnej choroby.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Co zrobię?</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Zabrano mi siebie<span style="text-decoration:underline;">.</span> Wyrwano mi serce w tamten wieczór.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Te wielkie, ohydne łapy… Twarz nieznana, przystojna i całkiem sympatyczna, z tym perfidnym uśmiechem. Potem pojawiły się zaciśnięte pięści. Dostałam w twarz. Potem drugi i trzeci. Dalej nie liczyłam. Mówił, że za bardzo się wierzgam.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Ciało, które gniotło, przywierało, wierciło, manewrowało po mnie zostawiało fioletowe plamy. Na końcu miałam wrażenie, że ktoś łamie mi nogi. A może to był ból, może uderzenie. Nie wiem.  Mało pamiętam, albo nie chcę pamiętać.</span></h5>
<h5 align="center"><span style="color:#000000;">***</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Gdybyś widział wtedy moją twarz… Łzy, malujący się na niej ból, przerażenie, poniżenie, wstyd. Życie było wtedy czymś gorszym od każdego zła jakie mnie spotkało i o jakim wiedziałam, że jest. Wina i paniczny strach przed tym, co będzie dalej sparaliżowały moje ciało. Prawie przestałam oddychać. Najgorsze co mogłoby mnie spotkać to, to, że ty się o tym dowiesz.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">17.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Dziś prosisz mnie o dozgonną wierność. Kocham twoje oczy. Niestety nie wiesz jeszcze, że powiem – nie. Nie dam ci tego, czego oczekujesz. Myślisz, że znasz mnie. Nie znasz. Najmroczniejszą tajemnicę zakopałam głęboko. Starannie ukryłam przed tobą. Nie wiesz z kim masz do czynienia. Gdybyś wiedział… Nie chcę zobaczyć twoich oczu jeśli kiedykolwiek się dowiesz.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Ty nawet nie wiesz jak bardzo zależy mi na tobie, ile znaczy dla mnie każda wspólna chwila, każde spojrzenie, czułość.  Tylko, że chwilę po pojawieniu się ciebie w moim życiu doszło do czegoś, co zmieniło mnie i moje życie. Nie chcę tego nazywać. Mniej boli.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Wybacz mi.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">18.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Pod adresem, którego nie zdradzę połknęłam tabletki ukojenia. Był to najbardziej świadomy czyn w moim życiu. Ból, sceny tkwiące w pamięci, one były niczym. Niczym w porównaniu z moim wyobrażeniem kim będę w twoich oczach, kiedy poznasz prawdę.</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">Zapamiętam pełne czułości spojrzenie. Nie zniosłabym gdybyś inaczej na mnie patrzył.</span></h5>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1013/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1013&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/31/dopiero-dotykajac-dna-stajemy-przed-mozliwoscia-wyboru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/aa42becdccb60098b6df469244aa271c?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">emide</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Melancholia</title>
		<link>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/30/melancholia/</link>
		<comments>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/30/melancholia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 21:49:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Po seansie]]></category>
		<category><![CDATA[Melancholia]]></category>
		<category><![CDATA[Melancholia Lars von Trier]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laboratoriummysli.wordpress.com/?p=1008</guid>
		<description><![CDATA[Pewnie grzeszę mówiąc, że nie oglądałam tego filmu dla Larsa Von Triera czy Kristen Dunst, a dla Aleksandra Skarsgårda, którego karierę śledzę od około czterech lat kibicując mu w stawaniu się coraz lepszym aktorem. Nie będę się tutaj wymądrzała o &#8230; <a href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/30/melancholia/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1008&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/30/melancholia/"><img src="http://img.youtube.com/vi/wzD0U841LRM/2.jpg" alt="" /></a></span>
<h5>Pewnie grzeszę mówiąc, że nie oglądałam tego filmu dla Larsa Von Triera czy Kristen Dunst, a dla Aleksandra Skarsgårda, którego karierę śledzę od około czterech lat kibicując mu w stawaniu się coraz lepszym aktorem.<br />
Nie będę się tutaj wymądrzała o odniesieniach do malarstwa czy rozszyfrowywała ukryte symbole czające się w filmie w każdym kącie. Na pewno wielu specjalistów skrzętnie zajęło się tym aspektem filmu.</h5>
<h5>
<strong>„Melancholia”</strong> to film, który warto zobaczyć choć ma swoje wady. Jak dla mnie miał kilka dłużyzn, pewne sceny są rwane /sztucznie wmontowane w całość, momentami raził mnie taki wymuszony artyzm, „upozowanie” scen na siłę, aby wszystko dało się zlepić w całość.</h5>
<h5>
I wreszcie człowiek według Larsa Von Triera. Pusty, pełen lęków, samotny, wątpiący – brzmi to znajomo, prawda? Prawie jak opis współczesnego człowieka z pustką, która zagnieździła się w jego duszy, poczuciem bezsensu i nadciągającego końca. Tylko, że są to pozorne podobieństwa – bo choć nie mam na to żadnego dowodu czy statystyk, to jestem gotowa zaryzykować i powiedzieć, że ów współczesny człowiek ze swoim poczuciem bezsensu życia i dotkliwej pustki, chce tak naprawdę żyć, i szuka tylko pretekstu do odbicia się od dna i wypłynięcia na wierzch, aby oddychać i żyć pełnią życia.</h5>
<h5>
W filmie Von Triera jest to niestety człowiek bez jakiejkolwiek wiary (nawet jeśli pojawia się, tak jak u Claire jest jedynie iluzją wiary, którą niknie tak szybko, jak szybko się pojawia) i szansy na jutro. Pozostaje mu tylko czekać na śmierć, poddać się jej, bo ona jest przecież nieuchronna, bo my ludzie jesteśmy źli. Ziemia jest zła. Zasłużyliśmy sobie na taki los.<br />
To nie mogła być historia z happy endem czy jakąkolwiek nadzieją. Nie w przypadku tego reżysera. Porażająca i smutna opowieść o człowieku oprawiona w artystyczne kolory, jakże złudne. Tak właśnie odebrałam ten film.</h5>
<h5>
Justine (Kristen Dunst) kobieta chora na depresję, zawsze zakłada najgorszy scenariusz. Nie chce starać się, walczyć, spokojnie czeka na to, co ma być. Bo i po co? Ona czuje i wie, że i tak koniec nadchodzi. Jej siostra Claire (Charlotte Gainsbourg) próbuje wierzyć, aby odsunąć od siebie najgorsze fobie. Ale do katastrofy w życiu tych dwóch postaci nie potrzeba pędzącej wprost na ziemię planety, bowiem one same wpływają na siebie destrukcyjnie. „Czasami tak bardzo nie nawidzę  Ciebie” – mówi Claire…<br />
Jak dla mnie to także film o postawieniu człowieka bez jakiejkolwiek szansy, pod ścianą, aby czekał bezbronny, mały i zły (wg reżysera), na koniec. Planeta zbliżająca się do Ziemi jest tylko uproszczeniem spraw i relacji jakie panują między siostrami i ich pojmowaniem życia. To tylko przyspieszenie procesu wyniszczania.</h5>
<h5>
Osobiste, definitywnie ateistyczne i smutne spojrzenie na człowieka i życie w wydaniu duńskiego reżysera. Choć jestem przeciwniczką wizji, w których odbiera się nawet najmniejszą nadzieję na jutro, szansę na walkę o siebie i świat, z zainteresowaniem śledzę dorobek Larsa Von Triera i uważam tytuł za godny zobaczenia, choć nie tak śmiały jak „Antychryst”.   Ma w sobie „coś” niepokojącego. I to według mnie siła „Melancholii”. Niepokój.</h5>
<h5><span style="color:#000000;">premiera: 2011</span></h5>
<h5><span style="color:#000000;">reżyseria: Lars Von Trier</span></h5>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/laboratoriummysli.wordpress.com/1008/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=laboratoriummysli.wordpress.com&amp;blog=15101958&amp;post=1008&amp;subd=laboratoriummysli&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laboratoriummysli.wordpress.com/2012/01/30/melancholia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/aa42becdccb60098b6df469244aa271c?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">emide</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
