Kot goni mychę

Kot goni mychę. Ta ucieka. Mamy pościg.
Wróćmy jeszcze do samej sceny. Mysza spina się. Cztery łapy pracują na prędkość małych kroczków tuptaniobiegania.
Kot pędzi. Ogon w górze. Wąs po bokach łapie powietrze.
Jesteśmy świadkami ucieczki! Wielka sprawa być świadkiem takiego zajścia. Nie wiem czy jesteście świadomi czego jesteście świadkami (?).
Za moment kot swoją, co najmniej dziesięciokrotnie większą łapą, najpierw chwyci pierwszy raz ogon myszki. Próba nieudana. Potem drugi raz biorąc zamach na ofiarę spróbuje ją walnąć w łeb.  – Tak prosto ogłuszę potencjalne mięso na żarcie – myśl taka nad kota głową już wisi. Kolejny raz zamachując się przed siebie, podnosząc w górę w przestrzeń bezbarwnego powietrza  swoją puszystą, szaroburą łapę dotknie mychę. Tak ją dotknie, że ta zrobi fikołka z wrażenia! Nie będzie jeszcze jednak ofiarą.
Zanim kot przyskrzyni szarą lady dziur, smakoszkę sera i penetrowania tapet w sypialni babci, zanim weźmie ją siłą, zanim po raz ostatni będziemy świadkami jej istnienia… Mycha odwraca się. (Stop! – niech ten kadr zostanie uwieczniony). Jeszcze próbuje czmychnąć, jeszcze ucieka co sił w czteronapędowych łapkach, jeszcze dyszy, jeszcze pędzi, jeszcze jej nietuzinkowo mały móżdżek wierzy mysią wiarą w ocalenie.
Scena dalej. Jesteśmy nadal świadkami tej zabójczej; jak się za moment okaże pogoni.
On daje susa. Ona już przyskrzyniona. On na niej z tymi kocimi, wielkimi łapami zakończonymi pazurami jak to miewają koty. Wali ją, bezcześci jej mysią sierść, jej mysie ciało.
Scenę dalej już kroi ją na kawałki. Najpierw nie spostrzegamy tego. Trochę krwi. Nic więcej. Trochę agresji. Trochę sceny ze zwykłego łańcucha pokarmowego.
Nie lubimy mychy, ale … ale tak jakoś nam jej żal. Jej oprawca kot, jej kat – kot! Ten łajdak wbija szpony w małą, szarą, piszczącą i stękającą po mysiemu mychę! Odwracamy wzrok. Nie możemy jako ludzie przyglądać się zabójstwu – to takie niehumanitarne.
Cóż, kot kotem, a mysz myszą. Taka kolej rzeczy. Scena chyba już się kończy. Bo któż chciałby widzieć scenę rzeźni obok studni i starego drzewa tuż za domem – jak to kot robił mięso ze swej „mysiej – świni!”

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Proza i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s