Agresja

Złość mieszkająca we mnie sprawiała, że momentami byłam jak zwierzę. Stawałam się dziką, nieokiełznaną bestią prężnie sunącą mrocznymi ulicami. Krwiożercze, żądne mięsa i ofiary, walki i niewinności myśli wypełniały moje istnienie. Nie mogłam panować nad samą sobą. Chciałam zabić, zgwałcić, posiąść, mieć, zadać cios, wygrać. Nic innego się nie liczyło. Najważniejsze było ułagodzić, zaspokoić, nakarmić, dać jej to co chciała, to co żądała. Zaspokojenie głodu było ukojeniem rozwścieczonej bestii. Nie miałam wyboru. Musiałam żyć razem z nią. Pogodzić się ze świadomością życia w jej cieniu. Obecność mrocznego demona, prześladującego w najbardziej nieoczekiwanym momencie napawała lękiem. Dziś znowu pokazała mi, że ciągle mi towarzyszy, że rządzi mną, że to nie ja, ale ona stawia warunki. Właśnie dzisiaj zapragnęła urodzić nowego potwora. Cios, rzeź, krew, odgłosy krzyków, wrzaski bezbronnych i winnych, powaleni na podłogę, podrygujące kończyny w rytm wielkiej furii. I nagle… i nagle koniec. Cisza. Zniknie wszystko jak zwykle. Pozostaną tylko rysy jej sylwetki w porannej mgle nad rzeką. Rozpłynie się w powietrzu i wszyscy na jakiś czas o niej zapomną.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Proza i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s