Co z tym czytaniem…?

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie artykuł pt. „Jak czyta Europa. Wielka Brytania – zjednoczone królestwo książek”, który ukazał się na ksiazka.net.pl. 
Tak sobie pomyślałam, no dobrze, być może rzeczywiście Polacy nie za często i nie za chętnie sięgają po książki, ale… weźmy pod uwagę pewną kwestię; związaną tylko z Internetem. 
Czy ktoś w tych statystykach dolicza „nielegalne” kanały, którymi „przepływają” książki? Już mówię co mam na myśli. Pewnie większość z Was kojarzy coś takiego jak np. chomik, pewnie wiekszość z Was ma świadomość i wielokrtonie słyszała, że na naszej polskiej ziemi kwitnie nielegalne ściąganie wszystkiego, co się tylko da z sieci; począwszy od programów, przez muzykę, a na książkach w formie elektronicznej skończywszy. Pod tym względem jesteśmy w czołówce… Od pewnego czasu szperam po chomiku, podglądam ilośc pobrań – tylko tych najpopularniejszych tytułów – i myślę, że jednak nie jest tak źle z tym naszym czytelnictwem… tylko pewnie nikt nielegalnych kanałów nigdzie nie podlicza i nie bierze ich pod uwagę, tym bardziej jeśli mowa o formie elektronicznej dopiero podającej na przewitanie rękę polskiemu rynkowi … Może źle podchodzę do tematu, ale mowa jest tutaj o tysiącach pobrań… więc moim skromym zdaniem jest o czym mówić. Pytanie: co z tym fantem zrobić, aby Internaucie zechcieli drogą legalną nabyć  nawet takiego ebooka, a nie piracką wersją za free….?  Jestem świadoma, że zapewne połowy z tych, którzy korzystają z nielegalnych form nabywania książek nikt nie namówi do zakupu ebooka czy papierowego wydania tytułu, ale mocno wierzę, że tą drugą połowę osób można przekonać. Potrzeba tylko pomysłu. A wtedy statystyki może nie byłyby u nas tak słabiutkie… 
*Milion książek rozdanych podczas „Nocy książek” ma przysłużyć się promowaniu czytelnictwa w Wielkiej Brytanii, która tuż po Danii, wydaje najwięcej tytułów rocznie w Europie. Jestem za tym, aby i u nas było jak najwięcej tego typu akcji promocyjnych. Łączę się także ze wszystkimi właścicielami małych antykwariatów, sklepików i księgarni. 
Artykuł pod linkiem: http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=28&tx_ttnews[tt_news]=9109

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyłapane w sieci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Co z tym czytaniem…?

  1. chomika nie uwzględniałbym w przemyśleniach dotyczących czytelnictwa. Polak to takie dziwne zwierzę, że jeśli dać mu za darmo, to choćby i piasek weźmie. Sądzę, że kupa pobrań książek bierze się po prostu z takiego właśnie podejścia: jak jest za darmo to ściągnę. A potem? Może do kosza, może leży gdzieś w zapomnianym folderze?

    promocja czytelnictwa by się przydała, ale bardziej przydałoby się promowanie szacunku do cudzej własności – to u nas leży i kwiczy. Książki, filmy, muzyka, gry – wszystko ssie się z internetu, aż głowa boli…

    • Alice pisze:

      napisałam o chomiku jako o przykładzie jednego z nielegalnych kanałów, którymi przepływa dziś literatura z prostego względu – siły Internetu. Kto korzysta z Internetu najwięcej? Młodzież i młode pokolenie – dla którego szybciej i łatwiej oraz taniej dotrzec – niż pójść do księgarni i jeszcze zapłacić za książkę. Po drugie zasygnalizowałam sławnego w sieci chomika i ściaganie z niego elektronicznych książek – bowiem do nas wchodzi dopiero trend na czytanie ebooków – więc warto by pomyśleć, aby promocja czytelnictwa, kultura czytelnicza i wszystko związane z książkami – więcej „promocyjnie” pukało do Internetu. Ja tak szybko bym nie skreślała tego chomika z jego pobieralnością tytułów i odniesieniem do czytelnictwa. Od trzech miesięcy śledzę obrót ściągania pozycji amerykańskich bestsellerów. I… dla przykładu: wyd. Mag powoli tłumaczyło i chyba nadal są w połowie tłuamczeń serii The Southern Vampire Mysteries o Sookie Stackhouse na jęz. polski. Na chomiku można jednak było już bardzo dawno temu znaleść „nieprofesjonalne tłumaczenia” młodych tlumaczy, a obecna ost. pozycja „Dead reckoning”, która w USA miała w maju premierę jest już rozdzialami wrzucana i tlumaczona na polski. Na forach – odzew niesamowity, podziękowania i tysiące wpisów, gdzie nie władający angielskim dziękowali za tłumaczenia i to tak szybko. To coś mówi… o kulturze czytelniczej raz, a dwa o tym, że może warto by było mocniej i więcej wyjść z jakąś konstruktywną promocją do czytelników preferujących ebooki oraz tych, ktorych na wydania papierowe nie stać….Inna sprawa to oduczyć Polaków piractwa i posznowania praw autorskich. Warto więcej miejsca poświęcic uwadze i dyskusji nad siła Internetu a czytelnictwu w Polsce.

      • cóż, słusznie sygnalizujesz pewną dynamikę, którą nacechowane jest obecnie korzystanie z kultury. Wielu odbiorców nie zamierza czekać – czas jest w tym ujęciu podobnie jak pieniądz kosztem wymiernym: lepiej od razu i za darmo. Mnie przeraża, że ludkowie zachwycają się czasami naprawdę bzdurymi przekładami. Skąd popularność pewnych książek, skoro czytelnik otrzymuje je w postaci porównywalnej z wypracowaniem licealisty?

        z piractwem wiadomo jak walczyć: kary finansowe. Internet nie jest anonimowy. Z łatwością można wyśledzić 90% użytkowników nielegalnych plików – czy to muzyki, czy filmów, czy książek… ale prawo traktuje piractwo jako proceder o niskiej szkodliwości czynu. Tak jest przynajmniej w praktyce, choć w teorii kradzież praw autorskich jest przestępstwem a nie wykroczeniem… Dla mnie jest to niepojęte. Dodatkowo, boli fakt, że ludzie przyzwyczajeni do darmowej kultury nie uczą się jej doceniać. Sama powiedz: ile jest warta dla Ciebie książka / płyta CD / film DVD na który musisz wydać określoną część pensji a ile analogicza książka / CD / DVD która wpada za darmo, bez wysiłku?

        ciekawe dokąd to doprowadzi?

      • Alice pisze:

        Tak jak ze wszystkim, tak i z książkami, jak płacę za coś – dokonuję zakupu świadomie i jest on przemyślany.
        Nikt zapewne Ci nie powie dokąd te rosnące piractwo internetowe doprowadzi – jak zawsze odbije się na twórcach i tyle. Myślę, że literatura, tak jak muzyka powinna iść za duchem czasu i więcej „bonusów” od pisarzy powinno wychodzić. Więcej ludzi literatury, tych ktorych nazwiska mogą porwać tlumy powinno brać udział w kampaniach przeciw piractwu internetowemu. Poza tym odnośnie samej Polski – wg mnie Polacy jeszcze są mało uświadomieni o prawach autorskich – A TYM bardziej jak to się ma do Internetu i tego, co w nim można wygrzebać.
        Pytasz się skąd popularność pewnych książek… Po prostu ilu ludzi tyle gustów i nie każdy zje też książki na wysokim poziomie literackim i intelektualnym. Dochodzą do tego wielkie kampanie reklamowe pewnych tytułów i kreowanie mody na nie. Mówił o tym nawet Lem w jednym z wywiadów dla Żakowskiego jak się nie mylę, w odniesieniu do fantastyki (że ładuje się pieniądze w tytuły średnich lotów lub poniżej). Na blogu jakiś czas temu wrzuciłam mój taki krotki komenatrz do sagi „Zmierzch” Meyer. Każdy świadomy czytelnik wie, że ona zaistniała za sprawą sprawnych PR-owców, a nie talentu. Poza tym im wszystko robi się pod kulturę masową spada jakość – stąd setki tytułów na poziomie „licealnym”. Ja uważam jednak, że ciekawa i dobra literatura obroni się – pytanie tylko jakim kosztem. Mnie natomiast dziwi, że wydawcy mając władze w rękach, nie promują w świadomości masowej tych lepszych nazwisk i lepszych tytułów na równi z czytadłami. Ale w końcu „produkuje się” to, co szybciej i lepiej schodzi. Niech będzie pluralizm, nie mam nic przeciwko. Choć nie jest tak czarno, na rynku można znaleść dobrych pisarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s