W górach i miastach, Clive Barker

To bardzo dziwne opowiadanie, a przynajmniej sposób w jaki podał to Clive Barker.
Akcja ma miejsce w Jugosławii. Dwóch Anglików, do tego gejów, zwiedza samochodem kraj. Ich związek jest nabuzowany, pewnie gdyby nie sex, tak jak scena na polu, kiedy w promieniach słońca i obok zbóż zasianych pszenicą oddają się chwilom rozkoszy, aby rozładować napięcie, już dawno poszliby w różne strony. Jeden z nich to Mick –  nauczyciel tańca, a jego kochanek to Judd – dziennikarz. I tu zatrzymam się na chwilę. Czytając początek tej historii głowiłam się co może przytrafić się w spokojnym rejonie górskim dwóm facetom, którzy oprócz kłótni w samochodzie, wydają się być na tyle rezolutni, że w żadne gówno nie wdepną. Więc czytam dalej. A tu nic. Jadą do doliny Ibar. W międzyczasie narrator wspomina jedynie o rozgrywce miedzy dwoma miasteczkami: Popopalacem i Podujevem. Wtedy myślę sobie, no to pewnie zdarzy się jakaś tragedia podczas tej „potyczki”, choć żadnych bliższych szczegółów nie znam. Niemniej pewnie inni, tak jak ja mając na myśli potyczkę mają przed oczami dwóch wojujących ze sobą facetów, albo, rzadziej,  kobiety. A tu nic. Potem czytam: ceremonialna bitwa w lesie, to już wyobraźnia rysuje mi bitwę między dwiema wrogimi sobie armiami, oczywiście pozorowaną. Tymczasem nasi panowie gubią się gdzieś w lesistym terenie w górach. Z dali rozlegają się przeraźliwe krzyki. Uuuu…Co się dzieje? Krew. I dopiero po spotkaniu jednego z mieszkańców, a raczej Vaslova Jelovseka, który zwinął im samochód, mężczyzna wyjawia im prawdę. Nie wierzą. Pewnie i ja na ich miejscu śmiałabym się ze słów gościa i to takiego, który ukradł mi auto. Dopiero, kiedy fabuła jest już więcej niż mocno zaawansowana, wiem z czym mają do czynienia. Teraz czekam, aby ujrzeć to, co dokonało rzeź na mieszkańcach: dzieci, kobiety, mężczyźni – śmierć nie ominęła nikogo. Wędrują ku górze, z której podobno ma być dobry widok na bitwę, a przy okazji będę mogli przekonać się czy tutejszy powiedział im prawdę. Niby bajeczka okazuje się nie być fikcją, ale… Doczytajcie sami.
Plusy: Barker jak zwykle popuścił wodze fantazji. Gigant jakiego mi pokazał (ciało olbrzyma tworzą setki ciał ludzkich – wyglądających jak konstrukcja), bitwa między dwoma olbrzymami, a raczej między dwoma miasteczkami Popoplacem i Podujevem w dość osobliwej formie na pewno może zaspokoić głód niejednego czytelnika rządnego wrażeń i nietuzinkowych pomysłów na zaskoczenie i zatrwożenie. Ponadto historia rywalizacji miast między sobą w tak dziwnej i makabrycznej formie, kto przegrywa – ten kona… cała społeczność pada – jest nie tylko krwawa, ale i uderza doznaniem szoku po nas czytelnikach. A zakończenie, którego nie zdradzę, w moich oczach to oznaka istnego szaleństwa i utraty zmysłów… ale nie Barkera, a jego bihatera.
Minusy: Mimo całej sympatii jaką darzę Barkera i ukłonowi ku jego wyobraźni, dla której zdecydowanie sięgam (czy to jak w tym wypadku po opowiadanie, czy po powieści), historia mnie nie porwała, nie wciągnęła w swoje „życie”. Zaczęło się cicho, prawie jak przed burzą na morzu, potem dało się usłyszeć jedynie jakiś szelest, i te samo dochodzenie do sedna, z dwoma irytującymi nie tylko siebie nawzajem ale i mnie gejami, wybuchając na samej końcówce, sprawiło, że czułam się jak obserwator, a ja nie lubię się tak czuć – chcę to przeżyć. I chyba takie powolne, spokojne, cichutkie podchodzenie do miejsca krwawej i niezrozumiałej walki pomiędzy dwoma miasteczkami w Jugosławii, choć pachnące starą opowieścią prababci, uśmierciło siłę tego opowiadania.
Opowiadanie „W górach i miastach” kończy pierwszy tom „Księga Krwi” (ang. Book of Blood Volume One”) z roku 1984. 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „W górach i miastach, Clive Barker

  1. Barker… rzemieślnik, zdolny nawet, ale bez rewelacji. Kiedyś go czytywałem, ale po przekroczeniu iluś pozycji po prostu odłożyłem na bok i nigdy do niego nie wróciłem.

    • Alice pisze:

      zbiory opowiadań mają różny poziom, a powieści… cóż ja zawsze mówię kto, co lubi. Dla mnie to jeden z wizjonerów, co prawda szkoda, że zawsze wszystko u niego jest aż tak przesączone mrokiem, złe, podłe i koniec jest upadkiem, a jego bohaterowie upaprani są w krwi i błocie życia, ale… W moich oczach to na pewno jeden z najzdolniejszych współczesnych pisarzy. Jego wyobraźnia… oszołamia… filozofia którą prezentuje jest spójna. Pewnie gdyby swój talent wykorzystał nakierowując go trochę bardziej ku światłu przebiłby Kinga, który jednak w powszechnej świadomości znany jest pod; jak nie każdą; to pod wieloma strzechami. Poza tym to prawdziwy człowiek rensesansu – artysta pełną gębą: literatura, teatr, film,ba! nawet gry komputerowe i bajki dla dzieci, a do tego malarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s