W ciele, Clive Barker

„Cała ulica usłana była nożami, sznurami, a nawet ludzkimi rękami, brutalnie odciętymi od korpusów (…). Tutaj nie ma gości. Tylko przyszli mieszkańcy”.
Opowiadanie „W ciele” (ang. „In the flesz”) pochodzi ze zbioru „Księga Krwi V” Clive’a  Barkera (1986 rok).
Trochę z treści: „W ciele” to tak naprawdę historia dwóch mężczyzn i zarazem dwóch przestępców oraz tego trzeciego – kiedyś mordercy, wciąż mordercy, ale teraz zjawy i potwora w jednym. Jesteśmy w więzieniu w Pentonville, to tutaj, w jednej z cel ma miejsca praktycznie cała akcja. Włączyć należy także przestrzeń i wydarzenia dziejące się w snach. Główni bohaterowie to Cleveland Smith – 30 lat, trafił do paki za handel marihuaną oraz William Tait – dla znajomych Billy, 22 lata, sam na swoje życzenie znalazł się w więzieniu.
Tait skrywa tajemnicę, zadaje za dużo pytań, nie jest lubiany przez więźniów. Cleve dzieli z nim celę, staje się nie tylko jego więzienną niańką, współtowarzyszem, ale przez moment także przyjacielem. Tajemnica którą skrywa Billy ma związek z jego dziadkiem Edgarem, który przed laty zabił żonę, a potem dzieci. Przyczyną miała być podobno „dziedziczność złej krwi”. Powieszono go w więzieniu, gdzie aktualnie się znajduje, a ziemia wokół powoduje, że ciała nie ulegają rozkładowi. Historia z każdą chwilą robi się coraz bardziej wciągająca. Najpierw Cleve’a nawiedzają sny w których śni mu się pustynia i miasto, a potem widzi dziwne cienie w celi… i materializację ducha… w ciało.
Po co Billy dał się złapać i zamknąć w więzieniu? Co ma  z tym wspólnego jego nie żyjący dziadek? I jak ma się do tej całej historii i intrygi Cleve?
Komentarz: W gatunku horroru jedna z tych interesujących historii; w tym jedno z ciekawszych opowiadań z „Ksiąg Krwi”. Tym razem Clive Barker próbował zmierzyć się w swojej krwawej historii z grzechem i jego pochodzeniem. Czy się mu udało?
W prozie Barkera lubię to, że choć ten pisarz ma swój charakterystyczny sposób pisania, spójną filozofię „zła”, praktycznie w każdym przypadku potrafi mnie zaskoczyć. „W ciele” jest historia, tajemnica i ten najbardziej podstępny ze złych. Groza wkracza, kiedy zapada zmrok. Strach pojawia się wówczas, gdy Cleve nie wie z czym ma do czynienia, a potem kiedy dochodzi do niego wiedza o niewiadomym. Obrzydzenie możemy poczuć w opisie miasta ze snu, scenie z rzezi Lowella (sprawca wypruł mu falki, wydłubał oczy, odciął genitalia), a także w momencie pojawienia się szczurów czy też poprzez unoszący się nad celą odór.
Clive Barker w tej krótkiej prozie, opowiadając historię pewnego mordercy, poruszył po pierwsze problem grzechu pierworodnego. W moim odczuciu poszło mu nieźle, bo miasto umarłych morderców i sposób w jaki potwory je zamieszkujące przenikają do świata, jest konkretną propozycją na przyczynę pochodzenia i istnienia zła w świecie. Do tego duszna atmosfera samego przejścia żywych przez sen do miasta, mieszanie się tego, co jest rzeczywistością senną, a co jest rzeczywistością i ma skutki w realnym świecie, naprawdę przekonujące i niesamowite.
Całkiem interesująca, sama w sobie, jest historia dziadka Billy’ego Tait’a, odsłaniania powoli, z ciągłym podsycaniem naszej ciekawości, mroczniejsza z każdą chwilą mocniejszego wgłębiania się w nią. Mimo, że Barker przedstawił w sposób prosty opowieść, na tyle ją nam pokręcił, że dziedziczność złej krwi, którą z początku z szyderczym uśmiechem na ustach przyjęłam do istnienia, z biegiem akcji stała się kluczem do rozważań nad grzechem a istnieniem morderców.
Jest także sen, który jest tutaj drogą do poznania i przeniknięcia do tej innej rzeczywistości oraz pomieszaniem tego, co prawdziwe z tym, co jest jedynie iluzją lub sennym majakiem. Są mordercy – potwory („mieli tyle twarzy, ile ofiar”) egzystujące w swoim mieście po śmierci. W ich świecie pierwiastek ludzki pochłonięty został przez potwora. Panuje tam chaos, „tutaj nie ma gości. Tylko przyszli mieszkańcy”. Każdy morderca, zupełnie jak w więzieniu, ma swój pokój. A wysłannikiem diabła, którego mamy przyjemność poznać, jest Edgar, dziadek Billy’ego, który pada ofiarą diabelskiej intrygi krewniaka.
Plusy: Zmierzenie się z tematem istnienia grzechu pierworodnego. Mglista wizja miasta umarłych morderców (bardziej czujemy smród, odczuwamy chaos niż je widzimy). Przytłaczająca, duszna atmosfera celi, w której ma miejsce większość wydarzeń. Interesująca historia dziadka Billy’ego. Dobre zakończenie.
Minusy: Zabrakło mi głębszego wniknięcia w psychikę Cleve’a, który obok Billy’ego i Edgara jest centralną postacią opowieści, i jak przekonujemy się w końcówce, tak naprawdę jest to historia o nim. Szkoda, że Barker nie napisał dłuższego tekstu, dzięki temu mógłby bardziej wprowadzić nas w atmosferę panującą w więzieniu i więcej opowiedzieć o interesujących nas więźniach i ich psychice.
Czy polecam?: Oczywiście, tak. Każdy zainteresowany horrorem na kartach literatury powinien wziąć do ręki te opowiadanie Barkera. Powód jest prosty. To nie tylko zgrabnie i przekonująco skreślona historyjka o pewnym chłopaku, którego dziadek wyrżnął rodzinę, a ten po latach znajduje się w więzieniu w którym tamten został powieszony, a w międzyczasie widzimy materializacje z ducha w ciało i słyszymy o mieście umarłych morderców oraz dowiadujemy się o możliwości „zamiany” miejsc. To przede wszystkim próba odpowiedzi na pytanie: czy istnieje grzech pierworodny oraz o przyczynę zła na świecie. A zakończenie i sposób w jaki zostało powiązane z tym, co miało miejsce wcześniej, wprost idealne.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „W ciele, Clive Barker

  1. zaciekawił mnie pomysł na fabułę – zwłaszcza owe miasto… może kiedyś przeczytam, jak mi wpadnie w łapki ;-)

    widzę, że lubisz tematy grozowe, nie wiem czy polecaliśmy już „11 cięć”? Niedawno się dowiedziałem, że trwają już prace nad kontynuacją, czyli „15 bliznami”. Chyba więc trochę się będzie działo ;-)

    • Alice pisze:

      Polecam!:) Warto je przeczytać, opowiadanie łączy brutalność z niesamowitością i nieprzewidzianymi zwrotami fabuły. I co ważne nie histora dla historii, ale ważny temat. Tak, polecaliście „11 cięć”, ostatnio to na rynku polskim bardzo głośna pozycja, znam wszystkim autorów i większość tekstów. A groza… tak lubię lit. grozy. Od pewnego czasu mocno wnikam w ten świat i tą działkę literatury i to jest coś, co mocno mnie fascynuje, zresztą lubię teksty, które bazują na „szturchaniu emocjonalnym” – badaniu naszych lęków etc., – choć w tej działce jest wiele tekstów, które zwę odgrzewanym mięchem… ale są i perełki i prawdziwe dzieła, jak wszędzie – ja cenię i lubię pisarzy w tej bajce stawiających krok dalej, przekraczających granice, próbujących wzburzyć nas – stąd pewnie moje zainteresowanie m.in Barkerem.

      • wszystko wskazuje na to, że kolejne miesiące a może i lata będą w Polsce należały do rynku grozy. Wydawcy i pisarze skrzyknęli się i starają się załatać dziurę ;-). Zobaczymy co z tego wyjdzie…

        u mnie na półce czeka na lekturę i recenzję nowa powieść Cichowlasa, wiele sobie po niej obiecuję. Wiem, że Kyrcz dość ostro pracuje nad kilkoma tematami, m.in. z Kainem. Będzie się działo ;-)

      • Alice pisze:

        Prywtanie nie mam nic przeciwko mocnemu wejściu grozy na rynek polski, ba! jestem nawet bardzo za. Ponadto jako entuzjastka tej półki literackiej wierzę, że lit. grozy ma przyszłość i może niejedno pokazać, oby tylko na wierzch wypływały nazwiska, które rzeczywiście mają coś nowego i mocnego do powiedzenia:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s