Lęk, Clive Barker

„Nie ma nic bardziej fascynującego niż lek. Gdybyśmy usiedli niewidzialni pomiędzy dwojgiem ludzi w pociągu, poczekalni czy biurze i podsłuchali ich rozmowę, to przekonalibyśmy się, że krąży ona stale wokół tego tematu. Na pozór dyskutowano by o polityce, opowiadano o śmiertelnych wypadkach drogowych lub rosnących cenach usług dentystycznych. Jednak tak naprawdę wszystkich interesuje tylko lęk”.
 
Tym razem Clive Barker postanowił podłubać w ludzkiej głowie i tkwiących w nas pokładach strachu. Skąd się w nas bierze? Co powoduje? Jak wychodzimy z konfrontacji z lękiem?
 
„Lęk” (ang. tytuł „Dread”) jest dość osobliwym tworem w Księgach Krwi. Dlaczego? Zazwyczaj u Barkera pojawiają się jakieś stwory lub moce nie z tego świata, które wkradając się w nasz ziemski wymiar rozsiewają zło, czynią zło i wciągają człowieka w sieć zła. Tymczasem w tym opowiadaniu mamy wyjątkowo człowieka (choć nie oznacza to wcale, że ten nie ma mocy niszczycielskiej…), jako sprawcę zła, jako tego, który inicjuje początek historii. A ta nie może mieć happy endu…
Z treści: Stephen Grace ma dwadzieścia lat i jest studentem literatury angielskiej. Nie chcąc trafić na literaturę staronordycką zapisuje się na etykę. Tak, na swoje nieszczęście, wybiera na nauczyciela Quaida. Nikt nic nie wie, jedynie jedna osoba słyszała jak kiedyś mówił, że jego rodzice nie żyją. Mężczyźni toczą dyskusje na temat ludzkiego strachu, jego przyczyn. Grace nieświadomie staje się częścią eksperymentu Quaida…
Dla mnie opowiadanie dzieli się na trzy części. Pierwsza ma miejsce w barze i na uniwersytecie – spokojne pogawędki przy brandy i kuflu piwa o filozofii jako zwierzęciu, ludzkim lęku. Druga dzieje się w domu przy Pilgrim Street – to tutaj mają miejsce eksperymenty nad ludzkim lękiem. Wreszcie trzecia część to wejście na scenę klauna i jego szalony odwet na Quaidzie.
Komentarz: Na początku nie wiedziałam co mam myśleć o tym tekście, chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do przenikania się tego, co pochodzi z realnego świata, z tym z tego „innego”. Nie mogę powiedzieć, że opowiadanie jest złe. Skłamałabym tak pisząc. Po prostu chyba trochę rozczarowało mnie. Eksperymenty na innych ludziach prowadzone przez szalonego naukowca, akcja najpierw na uniwersytecie, barze, a potem w starym, opuszczonym domu, postać klauna – zbyt mocno wyeksploatowane i aż nazbyt przewidywalne jak na Barkera. Mimo wszystko zakończenie uważam za bardzo dobre, refleksja Quaida będąca jednym z ostatnich zdań w tekście, przynosi czytelnikowi pewne spojrzenie na ludzki lęk.
Niewinni uwikłani w mroczne intrygi: Oczywiście jak zawsze, to ci niewinni, niczego nie świadomi bohaterowie stają się ofiarami (Stephen i Cheryl). Zło przybrało ciało mądralkowatego naukowca, który każdy argument potrafi obalić z cynicznym uśmiechem na ustach. Pozornie wszystko miało szaty filozoficznej dysputy, a okazało się okrutnym badaniem. Nie ma tu także szczęśliwego zakończenia, o zgrozo, koszmar staje się rzeczywistością „a najgorsze jest spełnienie snów” – takimi słowy kończy się  opowieść.
Potworny i podstępny jest Quaid – eksperymentując tworzy potwora, i to w ludzkiej skórze. Dość przewrotnie kat staje się ofiarą, a ofiara katem. Barker w ten sposób pyta się nas o sens eksperymentów – skoro ich wyniki i realne skutki mogą być gorsze od naszych głęboko skrywanych lęków, jaki jest ich sens? Czy warto dla poznania wyników łamać psychikę ludzką i odkrywać bestię tkwiącą w nas? Warto z życia ludzkiego robić jedno wielkie gów…?
Końcówka pod znakiem toporu i szaleństwa „może ciąć, przecinać, ćwiartować, amputować i zachowywać przy tym człowieka przy życiu, a jeśli będzie robił to dobrze, to na długo, bardzo długo” to nie tylko kolejna paskudna, zalana krwią i przemocą scena z horroru, ale i prawda o kruchości naszej psychiki, o tym jacy możemy stać się w pod wpływem konfrontacji z najgłębszymi lękami.
Plusy: Sam temat zasługuje na uwagę. Lęk ludzki, jego przyczyny, oraz nasza wytrzymałość w konfrontacji zmierzenia się z własnym strachem na pewno zaciekawia. Interesująca postać Quaida, dla którego „ludzie to owce i jagnięta wypatrujące nie istniejących pasterzy” oraz końcowe odkrycie sensu powadzonych przez niego eksperymentów. Mocna, w klimacie opętania końcówka, kiedy szalony już Stephen dosięga topór – to prawdziwy horror, horror stworzony przez człowieka. Przez stopniowe wprowadzenie czytelnika w świat opowieści zbudowano napięcie i zwiększono ciekawość u czytelnika – co będzie dalej? Jak to się skończy?
Minusy: Jak dla mnie pierwsza część, wprowadzająca w historię szara i za nudna. Postać Stephena Grace’a do końca mnie nie przekonała, skoro był tak silnym i opanowanym człowiekiem, dużo przeżył, to jak dla mnie za łatwo i mechanicznie Barker zrobił z niego szaleńca kończącego z toporem (choć z drugiej strony można też na postać Grace’a popatrzeć jako na tego, który w konfrontacji ze swoim najsilniejszym lękiem pokazał swoją prawdziwą twarz i mordercze instynkty w nim tkwiące).
Czy polecam?: Tak. Barker na końcu mówi, że jest coś gorszego od ludzkiego lęku, gorszego od śmierci – to ból bez nadziei na ukojenie. Dlatego warto poznać tą historię i jedną z wielu opowieści o lęku, który jest towarzyszem każdego z nas. 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s