Wieża sokoła, Katarzyna Rogińska

A niektórzy pisarze (panowie…) mówią, że kobiety potrafią pisać jedynie prozę kobiecą. No to proszę – weźcie i przeczytajcie Rogińskiej „Wieżę sokoła”, wtedy podyskutujemy.
To jedna z tych książek, które pokazując potwora przy okazji może otworzyć nam oczy na zło i przypomnieć, że ma ono wiele twarzy…
Z fabuły: Greczynka imieniem Dymitra poznaje Edwarda. Złe relacje z rodzicami i wielkie zauroczenie przystojnym mężczyzną prowadzą ją do Polski. To tutaj, w Gdańsku, przeżyje horror, który diametralnie odmienni jej życie…
Bohaterowie: Katarzynie Rogińskiej udało się stworzyć interesujące i prawdziwe postacie. To dzięki ich wielopoziomowości są jednocześnie przerażające, mroczne, obrzydliwe, dziwne, szalone, a przy tym realne, bliskie i z pozoru normalne.
Dymitra na tle postaci pojawiających w powieści jest zupełnie zwyczajna, naiwna; jak wiele dziewczyn w jej wieku. Nie ma w niej nic ciekawego. Jest przeciętna i w tym tkwi jej siła – postać bardzo prawdziwa. Za to jej opowieść, prowadzona jako wspomnienia, które mają ją oderwać od obecności w lochu – obudziły moje lęki. Przez głupotę znalazła się w sidłach diabła i nie mogło być innego zakończenia.
To nie Krzysztof, sadystyczny psychopata z seksualnymi marzeniami tak wybujałymi i chorymi, że aż strach myśleć, że tacy ludzie mogą chodzić po ziemi, a doktor Edward Rzeszczyński był tym bohaterem, którego śledziłam najuważniej i mam niedosyt. Aż prosiło się, aby po części opowiedzianej przez Dymitrę i Krzysztofa dać i jemu dojść do głosu. Nie wiem jak inni, ale ja czytając czekałam na ten moment, a tu wyskoczyła część trzecia z niejaką Kociarą. Aż mi mina zrzedła. Zawsze najbardziej porywają mnie postacie, które więcej milczą i są wycofane. Chciałabym jego „wersję” zdarzeń przeczytać, to by mogło być naprawdę ciekawe…
Powracając do maszkary – Krzysztofa, którego wzięto za upośledzonego, a jego inteligencja i zdolności manipulatorskie świadczą o tym, że taki głupi to on na pewno nie był. Po prostu psychopata. „To wcale was nie interesuje. Wy pragniecie się dowiedzieć, co dalej z Greczynką, łakniecie opisów mojego kolejnego dzieła. Czyżbym obudził w was potwora?” – nawet w swoim pamiętniku bawił się z tym, kto go czyta. I ta forma podania drugiej części, jako takiego igrania z każdym człowiekiem przez maszkarona – była jak najbardziej pociągająca i straszna jednocześnie.
Komentarz: Dawno nie czytałam polskiej powieści z pogranicza thrilleru i grozy, która by mnie tak wkręciła w świat przedstawiony, w losy bohaterów i wstrząsnęła jednocześnie jak „Wieża sokoła”. Co ważnie, autorka nieustannie mnie zaskakiwała. Ciągle zadawałam sobie pytanie: i co dalej? I co dalej? Szkoda, że przez nadmiar związany z wątkiem Kociary, opowieść straciła na swoim wewnętrznym rytmie. Atmosfera zniknęła, a nastrój z mrocznego przeszedł momentami wręcz na zabawny; z partiami dialogów pełnymi humoru. Zniszczył napięcie i klimat, które dobra powieść musi mieć. Odebrałam to jako taką zachłanność autorki, albo być może było to jej niezdecydowanie. Nie miałabym nic przeciwko takiemu poprowadzeniu powieści, gdyby przy wprowadzeniu Kociary Katarzyna Rogińska była w stanie utrzymać jeden klimat przez całość fabuły. Nie udźwignęła tego, choć pomysł na spojrzenie na sytuację Dymitry od zewnątrz jest interesujący. Niestety w połowie lektury poczułam się jakbym nie zmieniając książki, miała w rękach zupełnie inną. Tak opowieść stała się niewiarygodna i straciła na autentyczności. A właśnie ten realizm był tu magnesem. Jakoś nie mogę się pogodzić z tym co Katarzyna Rogińska nawyczyniała od połowy książki, bo uważam, że pisać umie, tworzy wielowymiarowe postacie, ma coś w tym nieprzedumanym pisaniu przyciągającego i prawdziwego, a jednak jak widać można zmianą klimatu dobić tekst. Do tego zakończenie za szybkie i napisane na kolanie.
Powieść „Wieża sokoła” to nie tylko straszna historyjka jakich wiele. To opowieść o tym, że nic nie jest takie jednoznaczne, białe lub czarne, jakby się mogło nam wydawać. To także historia o wcielonym diable i jego ofiarach. Widzimy także jak łatwo ubezwłasnowolnić członka rodziny, nie każdemu wariatowi należy współczuć bo może być cwańszy i bardziej zły niż nam się może wydawać, jak bardzo pieniądze mogą pozbawić człowieka człowieczeństwa.
Czekam na kolejną powieść tej pisarki, bo jeśli nic nie sknoci, będziemy mieli wielką postać polskiego thrilleru.
Czy polecam?: Tak. Choć trzeciej części książki mówię – NIE. Fani Hannibala Lectera z „Milczenia owiec”, Fredy’ego Kruegera z „Ulicy wiązów”, Leatherface’a z „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”, obrzydlistw i makabryczności z „Ptasznika” Mo Hayder czy potworów – ludzi w stylu Jacka Ketchuma, znajdą tu wiele zbieżnych motywów, ale i naprawdę ciekawy i dobry thriller polskiej autorki.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wieża sokoła, Katarzyna Rogińska

  1. Onibe pisze:

    zdarzyło się i nam recenzować ;-)
    wnioski – o ile pamięć nie myli – podobne jeśli nie identyczne ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s