Bizarro dla początkujących

Jeśli szukacie nie mającej żadnych zahamowań literatury, z naciskiem na jej absurdalnie dziwaczne stwory, powinniście zapoznać się z „Bizzaro dla początkujących”. 
Twórcy antologii tak opisują bizarronowy gatunek literacki (taki nowy to nie jest – na świecie już od pewnego czasu istnieje bizarro fiction), który zbombarduje twój mózg i storpeduje umysł. Teksty czerpiące z tradycji kultowego kina grozy, surrealizmu i klasyki czarnego humoru spod znaku Vonneguta wprowadzą cię w odmienny stan świadomości już po przeczytaniu kilku akapitów. Zawarte w tej antologii opowiadania są jazdą po bandzie literackich konwencji i pokazaniem środkowego palca niedowiarkom: baśń, splatterpunk, dilerskie fantasy, autoerotyczne science – fiction, shorty o paranoikach, awangarda, groteska i porno – horror.
A kim są pisarze tworzący pierwszą polską antologię bizarro? To Bartosz Czartoryski, Aleksandra Zielińska, Adrian Miśtak, Rafał Kuleta, Krzysztof Maciejewski, Krzysztof T. Dąbrowski, Kazimierz Kyrcz Jr., Dawid Kain – czyli nazwiska znane zainteresowanym gatunkiem horroru i okolic.
Bizzaro objawiło mi się jako literatura podnosząca kiecę i wypinająca swoje cztery litery temu, co było i co wg przyjętych konwencji powinniśmy zastać za okładką. Serwuje nam obnażanie świata w absurdalnym i dziwolągowatym wydaniu. Na pewno jest szokujące, ale nie wydumanie zaskakujące. Wykreowana rzeczywistość jest mocno wyjaskrawiona, podkręcona i wykrzywiona (co jest diabelsko fajne).  
Myślę, że ten zbiorek można rozpatrywać w dwojaki sposób. Po pierwsze jako teksty pokręcone, wyuzdane, sprośne, zboczone, i tak obrzydliwe, że tylko najbardziej zapaleni i ciekawscy powinni brać do rąk taki tytuł i podglądać co w nim jest. Inni z dala – bo zostaniecie obrzygani, wydymani lub zalani kałem. A wszystko w obudowie dziwaczności i absurdu oraz podtekstów. Po drugie jako eksperyment badający co może z tego wyniknąć dla samego gatunku oraz przede wszystkim co poczujemy, pomyślimy i jak zareagujemy my czytelnicy.
Nie mam nic przeciwko dziwacznym tworom literackim, wręcz lubię pewne tytuły jak i ich twórców za tą inność, przełamywanie granic czy wchodzenie na teren, gdzie jeszcze nikt nie był, ale chyba z bizzaro nie zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi. Dlaczego? Bo te literacki tworki są tak paskudnie obrzydliwe i podbijające, że nie chcę za dużo taplać się w ich „gównie”. O ile lubię bać się, być przerażoną, lubię to uczucie jak pisarz igra i gra na moich emocjach – o tyle do obrzydlistw, które królują na kartkach Bizarro mówię nie. Tym bardziej, że wielu autorów chwyta się za najprostsze rozwiązania, aby mnie zaszokować czy abym wykrzywiła twarz w grymasie. I choć wszystko z pozoru jest w szatkach dziwaczności, absurdu i zszokowania – końcowo nie przemawia do mnie. W zbiorze znalazłam kilka tekstów, które oprócz ramek gatunku (przynajmniej tak to czuję) wniosły coś „godnego” w moje czytelnicze przygody. Nie były jedynie paskudne i pokraczne, ale miały w sobie opowieść i interesujący nastrój oprócz ramek nadanych przez bizzaro.
Jako czytelniczka jestem łowczynią i poszukiwaczką dobrego klimatu prozy którą wchłaniam. Niby to pierwsza antologia i próba sił polskich autorów z tym gatunkiem, ale zabrakło mi w wielu tekstów; zaskakujących wypełnień ramek; w jakich obsadzono gatunek. 
Wydaje mi się, że dobrze wyczuwam w jakim kierunku i czym ma być bizzaro, ale używanie literatury w celach wyłącznie do stworzenia obrazka pornograficznego czy tylko po to, aby mnie „niby” miało zszokować ramką w jakiej jest oprawiona historyjka (choć dziś już niewiele rzeczy może mnie zszokować, tym bardziej jeśli chodzi o erotyczne skrzywienia w których jako osoba zaznajomiona z chińskimi siłami pisarskimi – naczytałam się dużo) – nie jest tym czego szukam. Owszem teksty szokują, ale przynamniej mnie – oprócz nielicznych – nie zaskakują.
Najbardziej spodobały mi się Dupostwory z „Śmierdzącej inwazji” Krzysztofa Maciejewskiego. Tekst uważam za ciekawy, zabawny i z dobrym zakończeniem.
Wprowadzający w antologię „Oto dom bim bam bom” Bartosza Czartoryskiego za szybko się skończył. I choć z bajek znałam tuptające domy, to ten krótki tekst zapamiętałam jako bajkę dla dorosłych (bo dochodzi do pewnego gwałtu, kopulacji i innych…), autorowi udało się stworzyć naprawdę niepowtarzalny klimat. Za co brawa! Uwagę przykuwają także „Zjedz mnie” Adriana Miśtaka, „Krawiec” i „Żródłosnów”  Dawida Kaina (chyba najbardziej podoba mi się jego styl pisania wśród innych, których można przeczytać tutaj) oraz szorty Kyrcz Jr. „Zmazay i zarazy”, „Zakochani w końcu” i „Lodowa epopeja Basi”. Chciałabym zatrzymać się jeszcze na chwilę przy jednym tekście, po którym mam ambiwalentne uczucia. Krzysztof Dąbrowski w „Cała wstecz” zamknął swojego bohatera w kiblu z gównem. Taka historyjka z gównem zalewającym kibel i zagrażającym istnieniu jego bohatera powinna capać smrodem, rozwalić mnie, podbić, dławić, zwalić z nóg. A tymczasem czułam się non stop rozpraszana i oddalana od owego zalewania kibla.  Użył tego gówna do jego niby rozmyślań filozoficznych nad istnieniem Boga i wiarą i cudu – co w moim odczuciu – mimo jednego z lepszych zakończeń w antologii – rozwaliło tekst. Dla mnie te rozkminianie o wierze zaleciało takimi mądrościami szkolniaka, który doświadczył więcej aniżeli TY. Po prostu takiego klimatu i takiego sposobu w jaki podał temat Krzysztof T. Dąbrowski nie znoszę i nie trawię.
Antologię przeczytałam z ciekawości, która podobno prowadzi do niejakiego Diabła:D I podsumowując moje refleksje o tym zbiorze, chcąc być szczera sama ze sobą, nie kupuję  tego, co proponuje bizarro. Owszem teksty mogą przyciągnąć ciekawskich, niektóre są interesujące (może jak gatunek rozrusza się będzie coraz ciekawiej pod względem pomysłów na fabułę), ale póki co dla mnie takie rozkraczenie się między gatunkami i próba jakby na pokaz i krzycząc, że można jeszcze szokować i obrzydzać w XXI wieku jest formą martwą w sobie. Poza tym trochę mnie rozczarowało, że wielu autorów z tej antologii chwytało się mocno „seksu” z jego odsłonami rodem z porno czy ze świata wyuzdanych fascynacji erotycznych. Aż ciśnie mi się na usta – tani chwyt, aby połechtać mroczne fantazje czytelników. Mówiąc sama za siebie – trzy czy cztery teksty – tylko – dotarły do mnie, przekonały do siebie (na swój absurdalny i dziwaczny sposób). Na pewno jeśli wyjdzie kolejny taki zbiór będę chciała się z nim zapoznać, bo na pewno moja ciekawość będzie chciała się dowiedzieć w jakim kierunku bizarro powędruje. Nic więcej. 
Podsumowując: „Bizzaro dla początkujących” powinno znaleźć się w dłoniach tych wszystkich, którzy szukają czegoś więcej aniżeli fantastyka czy horror. Dla tych wszystkich, którzy chcą dotknąć świata absurdu wygiętego, przegiętego oraz przekrzywionego na maksa. Dla tych, którzy znudzili się konwencją, ale i nie odpycha ich to, co brzydkie, sprośne czy obrzydliwe. 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Bizarro dla początkujących

  1. Szczerze mówiąc, jestem ciekawa, co będzie dalej. Zdaje się, że zanadto pospieszyli się z wydaniem tej antologii. Brak dopracowania. Potencjał jest.

    Pozdrawiam serdecznie!^^

    • Alice pisze:

      Witaj Luizo,
      Mam dokładnie takie samo odczucie. Potencjał widać; chociażby w kilku dobrych tekstach w antologii. Pewnie za jakiś czas zobaczymy jak bizarro się nam rozrusza.
      Pozdrawiam:-)

  2. Onibe pisze:

    zbiorek nierówny, to fakt. Też mieliśmy wrażenie, że niektóre teksty celowo zostały „ubrudzone”, ale to może być kwestia szukania profilu. Bizarro jest jeszcze nowe, trzeba mu dać czas, aby wykształciły się mechanizmy selekcji ;-). Kilka tekstów jest jednak z całkiem wysokiej półki i nie muszą się wstydzić niczego…

    • Alice pisze:

      Jasne, póki co na polskie przetarcie szlaków trzeba patrzeć z dystansem i świadomością, że Ci którzy podjęli się zmierzenia z gatunkiem sami szukają swojego miejsca w nim. Ale też trzeba baczyć na swoje czytelnicza odczucia, które w moim przypadku mówią – no, jakoś tego w tym momencie nie kupuję. Mam takie wrażenie, że wyszło to jak taka sztuka dlu sztuki; czytelnicy podejdą, poczytają, pojarają się (albo i nie) – pytanie czy wrócą i będą chcieli z bizarro mieć jeszcze do czynienia jak zaspokoją pierwszą ciekawość i „poświntuszą”?
      Zgadzam się, że antologia składa się z nierównych tekstów, co bardzo rzuca sie w oczy, niemniej tak jak napisaliście są i takie, które na pewno wielu z nas będzie cytowało i wspominało – bo są dobre.

  3. Cóż, dziękuję za miłe słowa o moim opowiadaniu. Co do dyskusji – mogę potwierdzić, że antologia powstawała w wielkim pośpiechu, ale nie zawsze można czekać i w spokoju cyzelować zdania i akapity, bo realia rynku wymuszają na nas różne rzeczy. Mogę zapewnić, że kolejne antologie bizarro fiction będą ciekawsze, mocniej wstrząsną czytelnikiem (niekoniecznie będą to odruchy wymiotne) i będą bardziej dopracowane. Tak, macie rację, że to wciąż szukanie profilu, wytyczanie nowej drogi, którą niewielu podąża.
    Pozdrawiam,

  4. Pingback: Niebieski notes Literacki Salvador Dali, czyli parę słów o Bizzaro | Niebieski notes

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s