Słów kilka o wampirze. Od postrachu do tandety?

Jest wiele legend i opowieści, nie wspominając o literaturze, mówiących o „niby” obecności wampirów na ludzkim padole. Przebrnięcie przez wszystkie czytadła dłuższe i krótsze, sprawniej lub i mniej napisane, oraz wciągające opowieści – to niezła przygoda – ale nie intelektualna przeprawa:d
Większość z nas podążających tropem wampira pewnie chce go podejrzeć, wiedzieć co i jak w razie spotkania z nim twarzą w twarz. Rzesze czytelników swoje spotkanie z istotą pochodzącą z granicy świata martwych i żywych pragną zakończyć na książce. Nie sądzę, że jest wielu narwańców, którym marzy się, aby zawartość powieści czy legend okazała się prawdą. Fikcja jest przyjemna, choć podglądając fora fanów wampirów – są i tacy, co w nie wierzą, zaciekle broniąc własnego zdania.
Dla jednych pierwszym wampirem był Kain. Trochę to zabawne i smutne jakie zakończenie dopisała historia dla brata Abla. Każdy kto miał w rękach Biblię i zajrzał do Księgi Rodzaju wie jak skończył ten chłopak. Targnął się na życie brata, Bóg go naznaczył i wygnał. Tak od piętna Boga doszliśmy do niby pierwszego wampira. Więc to ten najstarszy…?
Dracula to inna wielka legenda, ta z bliższych nam czasów. Fanatycy tematu znają także Elżbietę Batory. – Jest i kobieta! – można krzyknąć. Podobno ta węgierska księżniczka zażywała kąpieli w krwi dziewic i stąd przylgnęło do niej określenie wampirzycy. Swego czasu wiele poszlak prowadzi do Serbii.  Tamtejsze władze odkrywają niejakie wampiry…
A cóż dopiero serwuje nam literatura? Tutaj jest wszystko. U Mathesona są lubieżne wampirzyce rozkraczające się przed zabarkowanym domem Roberta. Rice przedstawia światu Luisa uroczo opowiadającego, niczym na spowiedzi, swoje życie dziennikarzowi. Ostatnio, niejaka Sookie,  telepatka z Luizjany rozsiewa tak wielką fascynację – sobą – wokół, że wampiry pragną ją kochać.
Nie wypada pominąć amerykańskich statystyk, w ostatnim czasie bijących rekordy,  wydań wampirycznych tytulików (tak – tytulików, a nie tytułów). Otwierając jeden – z „seryjnej produkcji” tytułów –  poczytałam sobie jak to wampirzyca nie może odnaleźć się we współczesnym świecie i staje się zakupoholiczką. Śmiać się czy płakać nad wizją zakupoholiczki – wampirzycy…? Spokojnie, to tylko literatura. Szkoda tylko, że wampiry zeszły na psy, nie obrażając psów. Coś, co kiedyś było symbolem, budziło postrach u ludzi, dziś komercja przerobiła na swoją modłę. Aż mdli mnie od wampirów na kartach współczesnej literatury (Och Edwardzie, Edwardzie – aż ciśnie mi się na usta…).

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Słów kilka o wampirze. Od postrachu do tandety?

  1. Ritter pisze:

    Rzeczywiście, starsze książki i filmy o wampirach były lepsze. Stoker to klasyka a Rice – to już „współczesny” wampiryzm, który mi „nie leży”. Bela Lugosi to był dopiero wampir! Edward ze „Zmierzchu” to mógłby mu co najwyżej trumnę czyścić :)

  2. Alice pisze:

    Bo czy nie jest tak, że kiedyś po prostu pisarz opowiadał historię, wymyślał świat i swoich bohaterów, w tym wampiry, a dziś w znacznym procencie „robi się”, a nie pisze książki, i „produkuje”, a nie „kreuje” bohaterów. Stąd im współcześniejsze wersje wampirów (nie do wszystkich się to oczywiście tyczy), tym są one słabsze i wydmuszkowe, tandetne. PozdrawiaM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s