Porwanie (Abduction), reż. John Singleton

“Tom Cruise” dla nastolatek

   Szkoda, że nie liczyłam ile to razy wybuchałam śmiechem, uśmiechałam się czy wywracałam oczami ;D W sumie bawiłam się nieźle – pytanie brzmi: z czego…?
Ale wszystko po kolei.
   „Porawnie” to kąsek dla nastoletnich fanek sagi „Zmierzch” i Taylora Lautnera znanego szerokiej widowni jako Jacob. Kiedy jednak spojrzy się na ten film tak jak ja – już nie nastolatka i fanka Taylora – kiedy nie jest się pod wpływem twilightowego szału i skupi się jedynie na tym tytule – na ustach pojawia się cyniczny uśmiech.
   Zaczyna się jak w większości (niestety…) filmów amerykańskich, co zawsze budzi we mnie śmiech i pytanie – czy amerykańscy scenarzyści są tak ograniczeni, że nie umieją wymyślić lepszych czołowych scen…? Widzę rozpędzone autko, wylansowany chłopaczek (wrzeszczący sobie z radości, że leży sobie na masce pędzącego samochodziku…), balanga, wokół laski, chlanie i poranna pobudka z kacem. Dalej spotkanie z jego rodzinką. I ona. I te spojrzenie Lautnera jako Nathana… Szkoda, że poza oczami nie ma w nim nic, co by pasowało do postaci w jaką się wciela. Jest sztywny. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego scenarzysta nie napisał tak młodemu chłopakowi zabawnych i pasujących do jego wieku kwestii – on wypadłby lepiej, a konkretne sceny uzyskałyby trochę polotu i lekkości. Tymczasem poważna fabuła i porażająco poważny Lautner w połączeniu z obrazem jaki miałam przed oczami – wywoływał we mnie taki niezdrowy dysonans. I właśnie On – Pan Dysonans, w moim odczuciu, przyczynił się do pozbawienia filmu wszystkiego, co mogło być w nim dobre – dla kogoś poza kręgiem nastolatków. Powaga niczym zbędny balast ciągnęła „Porwanie” ku  dnie. Być może inny aktor – z żywszą twarzą, przede wszystkim charyzmatyczny – wyniósłby film na wyższy poziom, a tak zrobiło się za sztucznie. Co bym tu teraz nie pisała obejrzałam ten film ze swego rodzaju przyjemnością. Nie trzeba myśleć, wystarczy patrzeć. Szybki, sprawnie zrealizowany, pojawiają się ciekawe twarze za plecami Taylora Lautnera – chociażby Alfred Molina, Jason Isaacs i Maria Bello (świetnie zagrali przybranych rodziców Nathana) czy nasza pani od obcych – Sigourney Weaver, którą zobaczyć tuz obok Taylora było doświadczeniem co najmniej dziwnym… to jak spotkanie Dawida z Goliatem…
   Reżyser „Szybkich i wściekłych” zna się na swojej robocie. Była akcja, szczególnie dobrze wypadły sceny walk i pościgów – przyciągają oko. Scenariusz naciągany, choć pomysł na fabułę był. Nudzić nikt się nie powinien – w miarę dobrze wyważono proporcje pomiędzy prędkością i zwalnianiem. Główny aktor – Taylor Lautner – porażka (chciałabym zobaczyć tego chłopaka na ekranie za 5 lat, jak zmężnieje i poprawi warsztat), a póki co ma przynajmniej piękny uśmiech i niech to będzie jego duma. Lily Collins jako Karen wypadła słodko i powabnie – czyli tak, jak zaplanowano. W trakcie seansu warto skupić uwagę na rolach drugoplanowych – o wiele lepiej stworzonych i wykreowanych.
   Jak się nie mylę, stąd tytuł moich wrażeń po seansie „Porwania”, Taylor Lautner w jednym z wywiadów opowiadał, że jego idolem jest Tom Cruise. Z tego, co zrozumiałam ten młody aktor chce być jego młodszą wersją. Jak mu poszło, jak mu idzie…? Cienko…  I słabo to widzę na ten moment. Prywatnie oglądając Toma w filmach akcji – wierzę jego postaciom, podoba mi się i jest czarujący w rolach super – mega – nieprzeciętnych, wszystko mogących – bohaterów. Wydaje mi się, że nawet praca nad warsztatem nie zrobi z Taylora drugiego Cruise’a – brak mu „tego czegoś” – ale w końcu to tylko moja osobista opinia.

Więc co mnie tak bawiło? Poważnie poważna gra Taylora;D

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Po seansie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Porwanie (Abduction), reż. John Singleton

  1. Onibe pisze:

    nie wiem czy Cruise to taki znowu autorytet. Przystojniak jest, to fakt, ale niewiele dodawał do „charyzmy wyglądu”. Ale teraz dziwne rzeczy się dzieją. Niedawno gdzieś czytałem, że Christian Bale jest świetnym aktorem, więc gotów jestem uwierzyć we wszystko ;-)

    ale faktem jest, że nie każdy film musi być inteligentny i błyskotliwie zagrany. Kupa tego co oglądamy to po prostu rozrywka – byle scenariusz się kupy trzymał, to już jest dobrze…

    • Alice pisze:

      No dla mnie Cruise to akurat żaden przystojniak, ale wg mnie całkiem nieźle wypada w kinie akcji.
      Powiadasz, że ktoś napisał, że Ch. Bale jest świetnym aktorem… Wiesz…. jest taka ogromna grupa ludzi mówiąca, że saga „Zmierzch” to arcydzieło;D Niemniej niech każdy ma swoją opinię, byle każdy z nas zaznaczał „że to nasza opinia, i film /aktor WG NAS dobry”;)
      Jasne, ja tam cieszę się, że są filmy lekkie – po ciężkim tygodniu czy dniu pracy – wprost idealne;) Z tym, że należy odróżniać rozrywkę od Rozrywki.

      • Onibe pisze:

        słuszna uwaga: jest Rozrywka i jest rozrywka, grunt to odpowiednio dopasować jedno i drugie do stylu życia i potrzeb.

        a co do Cruise’a – kiedyś go lubiłem, nadal mam do niego sentyment za „Top Gun” (samoloty kochałem nim odkryłem kobiety, hehe), ale oglądając ponownie filmy z nim w roli głównej, w większości przypadków dziwię się, że go tak ceniłem. Facet ma charyzmę aktorską, to na pewno, ale… No właśnie, zawsze są jakieś „ale”. I nie ma co dzielić włosa na czworo – pewne jest, że nie ma powodów aby uciekać z kina kiedy gra Tom, a to już coś (filmów z Bale’m unikam).

      • Alice pisze:

        Ja natomiast mam sentyment do Cruise’a za „Mission Impossible”, a podobał mi się najbardziej… no chyba w „Ostatnim Samuraju”. Wiesz – ja też mam tak, że jak po latach oglądam lub czytam jakiś tytuł to czasami dziwię się, dlaczego to mi się w ogóle podobało? Gusta się zmieniają, czas kształci nasze gusta też. Ale na szczęście dobre rzeczy opierają się upływowi czasu;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s