Conan Barbarzyńca 3 D (2011)

Po pierwsze od razu zaznaczam, że odcinam się od jakichkolwiek porównań do wersji Conana z Arnoldem Schwarzeneggerem. Powody są dwa – nie jestem fanką Arnolda, a po drugie skoro reżyser Marcus Nispel (jeden z internautów nazwał go „etatowym profanatorem kultowych filmów”) chciał stworzyć „nowego Conana” – to dałam mu szansę, obejrzałam jego „wizję Conana”, i  zamierzam ją teraz sprawiedliwie ocenić.
Nie mam miecza, żeby tu i tam pociosać za to, co mi się nie podobało i woła o pomstę do nieba, mam za to klawiaturę, więc oto tak się tutaj „wyżyję” na tym filmie.
Z czegoś, co niewątpliwie mogło i miało zadatki na bycie „wielkim hitem” i „niezłym kinem” (w końcu Conana znamy wszyscy), wyszedł film na niedzielny wieczór (wyrzucając oczywiście nagie piersi niewiast i lejącą się juchę). A to dlaczego? Niech pomyślę… Przede wszystkim nawet laikowi rzucają się w oczy przeciętne, jak nie słabe zdjęcia. Dalej, oprócz jednej z pierwszych scen, kiedy młody Conan walczy i zabija  wrogich wojowników – powiedzieć,  że film nie obfituje w dobre sceny jest i tak aż nadto… Kiedy dorzucimy do tego fabułę – słabiutką – ze źle zrobionymi kolejnymi scenami (nie jestem specem od montażu… ale naprawdę słabo to wypadło…),  drewnianymi dialogami, wychodzi nam przeciętniak. Podczas seansu odnosiłam wrażenie jakbym miała do czynienia z ugładzoną (tylko w pewnym momentach dzieci muszą zakrywać oczy:d) wersją opowieści o Conanie.  Momentami czułam się jak podczas oglądania „Piratów z Karaibów”, chwilami jak z średniej klasy komedią (choć zabawne sceny to nie grzech). Dobrze, że przynajmniej dało się poczuć chemię pomiędzy Conanem a jego dziewka o czystej krwi.
Jason Mamoa obronił się. Na pewno nie stworzył kreacji, która zapierałaby dech w piersiach czy powaliła mnie na kolana, bo niestety nawet jak na samego siebie wypadł blado, a tym bardziej nie ma mowy żeby jego odsłona Conana przebiła kreację Schwarzeneggera (a szkoda bo nigdy za nim nie przepadałam…). Jakby go nie oceniać rzeczywiście pasował do tej roli i nie aż tak najgorzej wypadł – więc tutaj doskonale rozumiem wybór reżysera. Jeśli pamiętacie go z roli khala Drogo w „Grze o tron”, gdzie swoją drogą pokazał nie tylko, że nadaje się do grania takich barbarzyńców, ale stworzył tam naprawdę wiarygodną postać, to pewnie nasuwa się wam myśl podobna do mojej – czemu w „Conanie” twórcy nie poszli podobną drogą w kreacji tej postaci? (porównajcie mimikę twarzy i charakteryzację Jasona w „Conanie barbarzyńcy” i „Grze o tron”)?  Cóż, chciano tak bardzo stworzyć zupełne nowe oblicze Barbarzyńcy (chyba połączenie takiego Robin Hooda, pirata i barbarzyńcy w jednym), że z tego „chcenia” za bardzo wiele to im nie wyszło. Dobrze, że Mamoa naprawdę świetnie wygląda fizycznie, bo inaczej w scenach walki (sztucznych jak nie powiem co…) nie byłoby na co popatrzeć, ani czym się ekscytować. Dla mnie ten aktor przegrał „twarzą” – w wielu scenach miał tak złą mimikę twarzy, że aż szkoda mi było patrzeć, bo wiem, że mógł to zagrać lepiej. Nieustannie miałam wrażenie jakby pomiędzy każdy jego ruchem, walką, i jakieś słowa sztucznie i na chama była wepchana jakaś mina – takie „strojenie minek” wyszło. Poza tym wg mnie reżyser popełnił błąd nie myśląc nad mocniejszą charakteryzacją Conana.
Stephen Lang jako Khalar Zim może i podobać, i nie podobać się. Odnośnie wyboru tego aktora do tej roli nie mam żadnych zarzutów – pasuje. Nie zagrał powalająco, ale pokazał przyzwoity poziom. Prywatnie nie przepadałam za nim, ale była to opinia po obejrzeniu zaledwie jednego filmu, z którego bardzo dobrze go pamiętałam. Od niedawna moje zdanie o nim uległo całkowitej zmianie, a to za sprawą kilku filmów z jego udziałem. Uważam, że bardzo dobrze i mądrze dobiera sobie role, pasuje do nich fizycznością i sposobem mówienia. Poza tym odkąd dowiedziałam się ile dokładnie ma lat (w tym roku już 60 lat) i jak potrafił zmobilizować się do pracy nad sobą, nad swoim ciałem w np. „Avatarze” (zauważcie ile przypakował…) czy ćwiczeń technicznych dotyczących sztuk walki i szybkości w „Conanie Barbarzyńcy” – mam wielki szacunek do niego. Poza tym wydaje mi się, że tak jak w moim przypadku, do niego i jego aktorstwa trzeba się przekonać.
Jako Tamara na ekranie pojawiła się Rachel Nichols. Jakoś mnie nie uwiodła tym, co pokazał, ale na pewno wypada powiedzieć, że z Jasonem Mamoa stworzyli naprawdę ciekawy duet, miło było na nich patrzeć. Zauważyłam, że dużo osób się nią zachwyca, i rzeczywiście zgadzam się ma ładną buzię, dobrze jej wyszło przyciemnienie włosów, ale wg mnie to jedna z takich „cukierkowych amerykańskich aktorek”.
Marique, która wcieliła się w  Rose McGowen – miała ciekawą postać do wykreowania i udało się jej wycisnąć ze swojej postaci wszystko, co tylko mogła. Jestem fanką takich ekscentrycznych bohaterek na ekranie – więc w kwestii tej postaci byłam jak najbardziej usatysfakcjonowana.
Młodego Conana zagrał Leo Howard – chętnie tego chłopaka zobaczę za jakiś czas w kinie akcji. Nie wiem jak inni, ale mi początkowa część tego filmu, w której grał właśnie Howard, podobała się i nieźle wróżyła odnośnie rozwoju akcji filmu. Niestety to co było dalej można nazwać „letnim” kinem.
I na końcu chciałabym jeszcze wspomnieć o kreacji postaci Korina przez Rona Perlmana – lubię go na ekranie, jego zewnętrzność, sposób gry – wszystko tutaj się mi zgadzało. Szkoda tylko, że tak mało go było na w tym filmie.
Moje zdanie jest takie, że „Conan Barbarzyńca” to przykład tego, jak z dobrego materiału zrobić coś przeciętnego, bo nie powiem „gniotu”, jednak trochę akcji tam było – więc jednak nie było mowy o ziewaniu, co najwyżej o pewnym rozczarowaniu postępującą akcją :d Podstawowy problem porażki tego tytułu, to nie obsada – moim zdaniem ciekawa i dobrze dobrana, inna kwestia to oczywiście jak było to zagrane, co wyżej oceniłam w kilku słowach –  ale okropny scenariusz i zła robota montażystów. To tyle. Conan i tak nie umrze, zbyt wielu ma fanów, szkoda tylko, że Nispelowi nie udało się stworzyć świetnego filmu. Może kiedyś znowu usłyszymy o nowej odsłonie Conana….

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Po seansie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Conan Barbarzyńca 3 D (2011)

  1. Onibe pisze:

    podyskutowałbym, czy Conan w jakiejkolwiek postaci ma zadatki na „niezłe kino”. „Wielki hit” – potencjalnie owszem, ale już takie rzeczy zostawały hitami, że nawet nadmiernie umięśniony neandertalczyk machający nazbyt dużym mieczem mnie nie zdziwi w box office ;-). Z tego co widzę (a raczej: co czytam) zaskoczenia nie ma. Słusznie punktujesz scenariusz. Nowego Conana nie widziałem, ale na podstawie wielu innych nowych filmów wnioskuję, że jest to ostatnio największa bolączka „dzieł” z hollywood. Staje się standardem, że scenariusze nie kleją się, są źle dopasowane a cały film sprowadza się do popisu speców od efektów specjalnych. Zresztą, zastanawiam się czy Conan rzeczywiście mógłby być dobrym filmem. Stawiam raczej na „nie”. Conan to prymityw machający mieczem – jeśli nakręcić go takiego jakim jest, to obrazi się połowa odbiorców. Jeśli przydamy mu głębi psychologicznej to… co uzyskamy? Nowego Rambo marszczącego czoło w scenach, w których wszyscy udają, że trzeba myśleć. Chyba jedyna szansa to ogromny dystans do fabuły i bohatera… A wszystko to piszę nie obejrzawszy filmu, więc podkreślam, że to tylko luźne dywagacje ;-).

    • Alice pisze:

      „Niezłe kino”, ale oczywiście w swojej kategorii i „wielki hit” w świadomości mas – bo tymczasem oceniany jest jako porażka i gniot… Wydaje mi się, że w przypadku takich postaci jak Conan i ich przeniesienia na duży ekran nie dogodzi się wszystkim bo ta postać nie jest złożona, można się nią zafascynować lub i nie, ale ma potencjał filmowy wg mnie – bo Conan to już ikona, potencjał, którego od filmu z Arnoldem, nikt do dziś dnia nie wykorzystał czy przebił. Gdybym to ja miała robić taki film, zdecydowanie postawiłabym na realistyczne i brutalne ukazanie tej postaci, w sumie nie wiem czy nawet w scenariuszu włożyłabym jakieś słowo w usta Conana… i ja bym chyba odwróciła pomysł na filmowanie Conana – i wróciła do jego początków, do jego dzieciństwa i przyczyn jego barbarzyństwa… poza tym w tym filmie kuleje wszystko od scenariusza, przez zdjęcia i montaż, po sceny walki – nie uprawiam sportów walki na dziś dzień, ale interesuję się nimi, na ekranie widziałam wiele – i możesz mi wierzyć na słowo, że to sceny walki nawet nie zaspokajace naiwnych nastolatków. Dobrze, że jestem kobietą, a Mamoa ma ładne ciało:D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s