Park Jurajski, Michael Crichton

Milioner owładnięty ideą stworzenia rezerwatu wskrzeszonych dinozaurów, wykorzystując najnowsze osiągnięcia inżynierii genetycznej, spełnia swoje marzenia. Na wyspie w pobliżu Kostaryki powstaje Jurassic Park, w którym turyści z całego świata będą mogli ujrzeć wymarłe przed milionami lat gady. Splot nieszczęśliwych przypadków oraz ludzka chciwość i głupota doprowadzają do katastrofy. Światu grozi inwazja potworów…
To już 22 lata odkąd w 1990 roku Michael Crichton wydał książkę pt. „Park Jurajski”. O tej powieści nie da się praktycznie nie mówić bez i w odniesieniu do ekranizacji Stevena Spielberga, którą zapewne nie tylko ja mam przed oczami, kiedy mowa o tym tytule.
Zaledwie trzy lata od ukazania się powieści na rynku amerykańskim do kin wszedł film o tym samym tytule (w wielu szczegółach odbiegający od powieści). Do dzisiaj jest to jeden z najbardziej kasowych filmów w dziejach kina a sam autor za sprzedaż praw do powieści (za „Park Jurajski” otrzymał podobno 2 mln dolarów, i to przed wejściem książki na rynek wydawniczy) stał się jednym z najbogatszych pisarzy na świecie (oczywiście przyczyniły się do tego też inne jego tytuły, które bardzo chętnie przenoszono na duży ekran i płacono pisarzowi okrągłe sumy, m.in.: „Wyższa konieczność”. „Andromeda znaczy śmierć).
Nie czytałam powieści przed laty więc z chęcią, mając w pamięci film, zabrałam się do lektury.
Michael Cruchton należy do twórców technothrillera. W kilku słowach wyjaśnię tym wszystkim, którzy nie spotkali się z tym określeniem, że w tekście powieści jest po prostu wiele technicznych opisów. W odniesieniu do „Parku Jurajskiego” mamy do czynienia z partiami dotyczącymi wyjaśnień związanych m.in. z inżynierią genetyczną, klonowaniem DNA dinozaurów czy tzw. teorią chaosu.
„Park Jurajski” obok rozbudzających moją wyobraźnię dinozaurów jest przede wszystkim ostrzeżeniem przed tym dokąd może doprowadzić zabawa człowieka w stwórcę.
John Hammond ma wizję dorobienia się kroci na rozrywce, którą widzi w parku z żywymi, sklonowanymi dinozaurami. Zakłada specjalną firmę zajmująca się bioinżynierią o nazwie InGen, kupuje wyspę zanurzoną we mgle Isla Nublar, w pobliżu egotycznej Kostaryki. W międzyczasie wykupuje bursztyn na całym świecie i prowadzi inne działania mające doprowadzić go do zrealizowania marzenia. Brzmi cudownie? Aż za pięknie żeby nie doszło do jakiegoś nieszczęścia. Oczywiście Crichton w osobie jednego z bohaterów – matematyka Iana Malcolma uosabia i wyśmiewa możliwość zapanowania człowieka nad naturą.
Szczególnie w początkowej części powieści Michael Crichton pisze także o komercjalizacji badań naukowych i wyścigu korporacji w zagarnianiu konkretnych rynków. Po latach możemy przyjrzeć się jak rozwinęła się i wygląda sytuacja tematów poruszanych przez niego.
Powieść czytało mi się dobrze, ale bez żadnych rewelacji. Myślałam, że fabuła bardziej porwie i będę miała wypieki na twarzy. Całkiem zgrabnie wyszło za to Michaelowi Crichtonowi wplatanie partii technicznych, niemniej w kilku miejscach było to dość mechaniczne, żeby nie powiedzieć sztywne, i źle wpływające na postęp akcji, ale za to jest to w 100% zjadliwe dla czytelnika, który nie odczuwa bombardowania go masą teorii czy szczegółów, których nie da się spamiętać.
Postacie, oprócz szaleńca-marzyciela i milionera w jednej osobie – Johna Hammonda, są mało wyraziste i nie za ciekawe.
„Park Jurajski” wolę na ekranie niż jako powieść. Być może ma na to wpływ moje wspomnienie filmu z dzieciństwa i wrażenia jaki na mnie wywarł, w końcu miałam zaledwie parę lat. Książkę czyta się całkiem interesująco, ale brakuje jej tego „czegoś”, a może raczej powinnam powiedzieć, że jest tak, iż podoba mi się pomysł na powieść Michaela Crichtona, ale nie uważam go za zdolnego pisarza, który urzeka tym, jak pisze.  Zachęcił mnie za to do intensywniejszego przyjrzenia się bieżącym postępom w najnowszych dziedzinach nauki i ich wykorzystaniom przez wielkie korporacje.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Park Jurajski, Michael Crichton

  1. Dobrze, dobrze – przyznaję, książki nie czytałam (w przeciwieństwie do mojego brata – naówczas jego wrażenia były zbieżne z Twoimi), haha, ale… do filmowych wersji mam sentyment i nadal z chęcią (zwłaszcza pierwszą część – tak, wiem, że odbiega od pierwowzoru xD””) oglądam xDD’

    Pozdrawiam ciepło!

  2. Onibe pisze:

    a ja preferuję książki Crichtona – pamiętam, że kiedy pierwszy raz przeczytałem jakąś jego powieść nie mogłem zrozumieć czemu tak bardzo różni się od filmu ;-). Filmy na bazie Crichtona to po prostu sensacja, czasami obleczona w sci-fi, natomiast książki to rasowe technothrillery, w których nauki jest na ogół więcej niż akcji i fabuły. Moją ulubioną ksiażką Crichtona jest „Rój”, ale lubię też „Człowieka – terminal” czy „Andromedę”. Ciekaw jestem, jak się zestarzał, tzn. czy dzisiaj też by mi przypasował…

    • Alice pisze:

      Też nie mogę zrozumieć czemu filmy tak różnią się od powieści, tym bardziej, że sam Crichton jak np. w przypadku „Parku Jurajskiego”, pisał scenariusz.
      To prawda, on pisze rasowe technothrillery, zresztą jest jednym z twórców tego gatunku, i chyba warto o tym pamiętać biorąc jego powieści do ręki, żeby się nie rozczarować. Szerzej o jego powieściach nie mogę się wypowiadać, ponieważ w większości widziałam filmy na podstawie jego książek, a nie same książki. W wolnym czasie na pewno będę chciała jeszcze z jedną powieść wziąć do ręki, aby mieć jakieś porównanie do „Parku Jurajskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s