Allegro największą e-księgarnią. Gdzie i co kupujemy?

Robiąc dzisiejszą prasówkę zatrzymałam się na krótkim artykule informacyjnym pt. „Serwis Allegro największą e-księgarnią. Jakie książki hitami?”, który ukazał się na ksiazka.net.pl
Jakoś zupełnie mnie ta informacja nie zdziwiła. Patrząc na siebie od stycznia tego roku 75% książek kupiłam za pośrednictwem Allegro. W 70% tytułów wybór zakupu przez ten serwis spowodowany był konkurencyjną ceną. Jeszcze do niedawna nie wierzyłam, że może mi się to opłacić, a jednak. Nawet przy doliczeniu ceny za przesyłkę i tak w większości pożądanych przeze mnie pozycji zakup przez Allegro bardziej mi się opłacił niż w księgarni czy w tradycyjnym antykwariacie. w 20% wybór zakupu padł na ten serwis z powodu trudnej osiągalności konkretnego tytułu, a który  tutaj właśnie udało mi się nabyć. W 10% decyzja spowodowana była lenistwem lub brakiem czasu na wyruszenie do tradycyjnej księgarni /antykwariatu.
Odnosząc się do informacji dotyczących najpopularniejszych tytułów jakie podaje ksiazka.net.pl nie powinny być one dla nas żadnym zaskoczeniem. Wśród nich są: „Dziewczyna z tatuażem” , „Igrzyska śmierci” czy seria „Pieśń Lodu i Ognia”. Jak widać to, co na dużym ekranie i w telewizorze jest silnym bodźcem dla wielu z nas do sięgnięcia po książkę. Wydawcy się cieszą, ponieważ za sprawą filmowego i medialnego szumu ich starsze tytuły, tj. chociażby saga PLiO G. R. R. Martina, powracają ponownie na rynek. A wiadomo co idzie za wznowieniami, kasa.
Co ciekawe wśród biografii  numerem 1 są „Marzenia i tajemnice” Danuty Wałęsy. Tak na boku jestem ciekawa jakim hitem w Polsce, nie tylko na Allegro, okaże się autobiografia „Twój głos w mojej głowie” – Emmy Forrest – byłej dziewczyny Farrella, która obok opisania swojej kariery w USA, walki z bulimią i samookaleczenia się, przedstawiła początki romansu Colina Farrella z Alicją Bachledą-Curuś…  Popularnością cieszą się także biografie znanych sportowców.
A Wy gdzie i dlaczego kupujecie książki?
Miłego dnia!

 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Allegro największą e-księgarnią. Gdzie i co kupujemy?

  1. Alicjo xD
    Allegro jako e-księgarnia? Ciekawe. Świetnie, że o tym piszesz xD
    75%? – Ty to liczysz? czy masz w głowie tak „zwizualizowane”?
    bo ja tylko jak popatrzę na książkę, to wiem, czy ją kupiłam (i gdzie, czasami nawet pamiętam, jaka była pogoda i co jeszcze innego kupiłam), czy dostałam (i od kogo), ale czy to było w tym roku czy dwa lata temu – tu już byłoby gorzej ; )

    Ależ książka Wałęsy musi się dobrze sprzedawać – jak byłam na praktykach w bibliotece, to do jednego egzemplarza była taka kolejka chętnych czytelników, że aż głowa boli _^_’
    Biografie i autobiografie mnie prześladują od października (@.@) obłędnie. Ale to prawda – ludzie uwielbiają biografie, autobiografie, wspomnienia, zapiski itd., prawie całą „intymistykę” xD

    A co Ty konkretnie kupujesz na allegro (z książek)? Zdradzisz jakieś tytuły?

    Na allegro jest tak wiele książek, które pragnę kiedyś przeczytać i mieć (bo gdybym ich nie chciała mieć, to wystarczyłby mi tylko egzemplarz biblioteczny ; )), że musiałabym naprawdę zacząć dobrze zarabiać, coby sobie je kupić – staram się ich zatem nie wyszukiwać ; ) Jednak niegdyś sporo książek kupił mi przez allegro brat.
    Przez dłuuuugi czas kupowałam w księgarniach (zwłaszcza tanich książkach albo małych księgarniach – większość z nich już nie istnieje) i w antykwariatach – obecnie wchodzę do księgarni, ale tylko oglądać (T___T), co boli najbardziej. Ale liczę na to, że kiedyś się dorobię, hahaha xD Od pewnego czasu ograniczam się do kupowania przez „bonito” (ha, nie ma to jak prawie-kryptoreklama, ale nie jest sponsorowana ; )), bo jest po prostu najtaniej dla mnie. Jakkolwiek najlepsze jest, gdy mogę wejść do księgarni/antykwariatu i tam kupić. Ech, marzenia ; )

    Pozdrawiam i przepraszam za nieskładność i mnogość zdaniopodobnych tworów.
    Udanego czwartku!

    • Alice pisze:

      Cześć Luizo,
      Do rzeczy, na które wydaję pieniądze, niezależnie czy to książka, film, płyta czy też odzież, mam niezwykłą pamięć. O dziwo jakoś szybko mi to się wizualizuje przed oczami; widzę sumy, statystyki, procenty. Jak nic pani od matematyki z mojej szkoły powinna być dumna:d Jestem bardzo świadomym klientem. Od roku działam wg schematu. Przed zakupem książek robię listę tych tytułów, które chciałabym mieć. Przeglądam oferty, i wg najatrakcyjniejszych ofert (cena + stan książki + rok wydania) dokonuję zakupu. Na szczęście już wyrosłam z takiego dziecinnego nawyku, że coś muszę mieć koniecznie na już. Często nawet mając kasę na książki rezygnowałam z zakupu stwierdzając, że to jednak za drogo (szczególnie w odniesieniu do najnowszych pozycji czy tytułów z szeroko pojętej „egzotyki”). Równie często moja decyzja doczekała się wynagrodzenia w postaci ceny niższej o kilka do kilkunastu, a nawet pamiętam że kupiłam cenną pozycję za ok. 70 % taniej:) Ostatnio zauważyłam, że pewne tytuły taniej wychodzą w oryginale niż po polsku (np. spotkałam się z tym chociażby w XII 2011 kupując książki B. Brysona), co szczerze mnie zdziwiło. Patrząc na dany egzemplarz mam taką pamięć, że mogę powiedzieć datę, cenę, przybliżyć całą sytuację zakupu;D Tak to jest z tą miłością do książek;)
      Wiesz cała intymistyka jest w pewien sposób pociągająca dla czytelników. Patrząc na moje aktualne zainteresowania czytelnicze nic z tej kategorii się tam nie znajduje. Swego czasu pochłaniałam mnóstwo wspomnień /zapisków /pamiętników wielu literatów rosyjskojęzycznych. Do wszelkich biografii i autobiografii podchodzę z dystansem. To, co ostatnio miałam w dłoniach, to jak się nie mylę, była autobiografia Jana Kotta i biografia Anny Achmatowej, więc jak widzisz nic „modnego”;D
      Co konkretnie kupuje na Allegro? Naprawdę różne pozycje, diametralnie różnych autorów. Np. cykl „Pieśń Lodu i Ognia” (na całości udało mi się zaoszczędzić chyba ok. 60 zł), większość tekstów Bradbury’ego, lit. podróżniczą czy fachową /tematyczną (np. ostatnie zakupy to była mitologia chińska Kunstlera – wreszcie na własność). Od zawsze, niezmiennie dobre książki dotyczące starożytności (szeroko pojętej). Jeszcze z 5 – 3 lata temu sporo zakupów robiłam przez centra tanich książek, bo najzwyczajniej wiele tytułów opłacało się tam kupić.
      Swego czasu sporo książek dostawałam też od wydawnictw. Często na urodziny wiele osób kupuje mi książki. Dobrzy znajomi czasem tak po prostu coś mi kupią ;) Wiesz Luizo, tym to chyba Ci się jeszcze nie chwaliłam, ale ostatnio odkryłam w sobie nową pasję;D Poszukuję ciekawych pozycji dotyczących technik szpiegowskich i nowoczesnej broni, szczególnie w odniesieniu do Chin;D
      Ja podobnie jak Ty lubię mieć książkę na własność, szczególnie cenne dla mnie tytuły. Ale książki nie są tanie więc moje zasoby powiększam powoli, aczkolwiek systematycznie;) Namachałam tutaj trochę liter więc już kończę;) Na pewno kiedyś będzie jeszcze okazja na żywo, przy kawie porozmawiać o naszych książkowych fascynacjach;) Serdecznie pozdrawiam!:)

  2. Oj, pani od matematyki na pewno jest dumna xD Ale nie, to jest dar xD I dobrze, że z niego korzystasz. Bardzo przydatne. Kupowałaś kiedyś pod wpływem chwili? A to musiało się czasami ciekawie kończyć xD
    Czytałaś zatem jedne najlepszych z „intymistyki”. I to się liczy. Jakość. Nie moda.
    Zauważam, ale nie wiem, czy to tylko tak w Krk (pewnie nie), że tanie książki powoli znikają (jest ich mniej, jeszcze nie zniknęły całkiem) albo przestają być „tanimi książkami”. Przykre. I chyba m.in. dlatego allegro wygrywa.
    O, Kunstler – świetnie xD On był wydany m.in. w latach 80. XX wieku w serii „Mitologie świata” – i chociaż mam kilka książek z tej serii, jego niestety nadal nie.
    Nowa pasja? Może ona zawsze była, zakopana w nieświadomości? xD A techniki szpiegowskie są w ogóle bardzo elektryzujące i pociągające.
    Tak, książki nie są tanie. Są coraz droższe. Przerażające (o.O’)

    Też sądzę, że kiedyś taka okazja będzie xD Oby.
    Pozdrawiam ciepło w deszczowy czas!

    • Alice pisze:

      Moich zakupów książek pod wpływem chwili było naprawdę mało, przynajmniej w ostatnich latach. A to stąd, że jako studentka wydawałam bardzo dużo na podręczniki i lit. obowiązkową. Ale pamiętam jak np. tak raz weszłam do księgarni obcojęzycznej i pod wpływem chwili kupiłam sobie „Lektora” Bernharda Schlinka. Pamiętam za to lepszą sytuację. Raz przyjaciel na poprawę humoru kupił mi książkę-niespodziankę. Zbieram egzemplarze lit. wampirycznej więc postanowił zakupić książkę Gail Carriger „Bezgrzeszna”. OMG! Takiego chłamu i bełkotu to ja od lat nie czytałam. Po raz pierwszy w życiu byłam na kogoś wściekła, że wydał na takiego coś pieniądze i jeszcze dał mi to do czytania;D A Ty Luizo miałaś jakiś szalony zakup?;D
      Z tych tanich książek, z których czasem korzystam (najczęściej Białystok, Wyszków i Warszawa) to wszystkie nadal istnieją. Z tym, że nie we wszystkich ceny są już tanie. Odnoszę wrażenie, że część książek naprawdę można kupić po niezłej okazji, ale drugie tyle to normalne ceny rynkowe. Jak pod koniec zeszłego roku chciałam właśnie w warszawskich tanich książkach kupić publikacje zw. z Australią. Okazało się to zupełnie nieopłacalne, ceny były wysokie. Ale udało mi się na jakieś stronie z magią, która miała dział ksiązki;D upolować kilka tytułów za niską cenę. Z moich obserwacji wynika też, że większość antykwariatów, tanich książek i księgarni także prowadzi sprzedaż internetowej, w tym allegro, działają jak się da, aby mieć klienta. Za to wiele fajnych antykwariatów znika jeden za drugim.
      Luizo, ja mam wydanie Kunstlera z 1985 roku. Chciałam mieć te z 1981 (wyd. I), ale były same egzemplarze w złym stanie.
      Serdecznie pozdrawiam
      P.S.: u mnie póki co nie pada:)

      • Alicjo,
        aha, rozumiem xD U mnie przyjemne bardzo często się łączyło z pożytecznym – literatura piękna jako lit. obowiązkowa (czego więcej sobie zamarzyć? chyba wznowień ; )).
        Hahaha, jaka niespodzianka xDD Tak to jest, gdy obdarowujący kieruje się „etykietką”, a nie zna „zawartości” _^_’
        Szalony zakup? Hm, nie przypominam sobie (pewnie było to bardzo dawno temu; a, nie, wiem, jakieś chyba 7-8 lat temu, no przed studiami jeszcze, kupiłam za grosze w antykwariacie jedną książkę P. Coelho – naówczas był bardzo chwalony, to chciałam zobaczyć, cóż to takiego tworzy, i… się załamałam) – dość długo wybieram książki, które mam kupić, ale to wiąże się z funduszami. W ciemno kupuję (jeśli mogę) tylko dzieła pewnych („pewnych” w sensie: znanych mi, czyli takich, którzy nie zawiodą) autorów, np.: Sabato, nowy Joyce (ha, w przedsprzedaży o 30% tańszy był ; )), Samuel Beckett (PIW wydał kilkanaście jego utworów niedawno, więc moja radość była ogromna xD) itd.
        Tak, w Warszawie na pewno wygląda to inaczej niż w Krk. Kilka moich ulubionych „tanich książek” zniknęło, a w kolejnych ceny rozkładają się tak, jak napisałaś: część to „tanie książki”, reszta – ceny zbliżone do tych w księgarniach, które się „tanimi” nie nazywają.
        Antykwariatów najbardziej szkoda… Mają i zbiory, i klimat, i tę książkową ciszę-nieciszę…
        Natomiast jakoś nigdy specjalnie w Empiku nie kupowałam (raz jeden zamówiłam tam książkę – Mogę odejść, gdy zechcę Kim Young-ha).

        Australia – to Twoja „nowsza” czy „starsza” fascynacja? Bo że Chiny – to jasne xD

        Aha, no widzisz. Pewnie myślimy o tym samym wydaniu (taka czarna okładka, wydanie kieszonkowe? z tej serii mam m.in. mitologię japońską Tubielewicz xD’).

        O, a w Krk deszcz xDD
        Alicjo, słonecznego popołudnia Ci życzę!
        Pozdrawiam ciepło.

      • Alice pisze:

        Szkoda, że wiele antykwariatów znika bo jednak wiele z nich to były naprawdę ciekawe i klimatyczne miejsca. Być może żyję w nieświadomości, ale z tego co wiem u nas w Polsce nie ma czegoś takiego jak np. londyńska Charing Cross Road (legenda: http://www.84charingcrossroad.co.uk/hist2.html) czy Cecil Street. Choć z drugiej strony patrząc na czytelnictwo w naszym kraju to i tak cieszę się, że np. w Warszawie jest kilka ciekawych miejsc.
        Australia to jedna z moich najstarszych fascynacji. Niezwykle interesujące miejsce. Mało o nim w mediach, oczywiście oprócz programów na discovery czy animal planet, a jest tam tyle ciekawych rzeczy. I na dobrą sprawę mało wiemy o tym miejscu.
        Tak, myślimy o tym samym wydaniu z serii mitologie świata;) Ja nie mam jeszcze japońskiej więc za jakiś czas będę próbowała nabyć.
        Życzę spokojnego dnia
        P.S.: oby nie padało;)
        Serdecznie pozdrawiam;)

  3. Onibe pisze:

    książek chyba jeszcze na Allegro nie kupowałem, natomiast jest parę starszych pozycji, których obecnie chyba nie znajdę nigdzie poza Allegro. Na przykład, mam wielką ochotę kupić – kiedyś pożyczony z biblioteki – staroć R.R. Martina „Tuf Wędrowiec”. A i z poważniejszych pozycji chyba coś by się znalazło właśnie tam łatwiej niż w księgarniach…

    co do ceny – przyznam, że dla mnie to nie jest czynnik decydujący. Nie jestem bogaty, ale od oszczędności na poziomie 10% wolę możliwość pobycia w księgarni i podelektowania się tysiącem książek zapełniających wszystkie ściany ;-). Poza tym, z uwagi na fakt, że i tak mnóstwo makulatury dostaję za darmo, lubię coś, co nazywam „połowem perełek”. Idę do księgarni nie wiedząc czego szukam, ale z nastawieniem, że wypatrzę coś niesamowitego. Na Allegro ciężko byłoby szukać „czegoś” – na półkach jednak łatwiej ;-)

    • Alice pisze:

      A ja właśnie mam zamiar wreszcie przeczytać „Tufa Wędrowca”;) Nawet go sobie już sprezentowałam. Zresztą poleciliście mi go jakiś czas temu;)
      Ja także jestem miłośniczką wszelkich miejsc, w których mogę przebywać wokół książek, i jeśli tylko czas na to pozwoli odwiedzam swoje ulubione miejsca. Ale tak jak pisałam Luizie, od ponad roku działam wg schematu „z listą”. To mi pomaga nie tylko wreszcie przeczytać to, do czego zabierałam się od lat lub o czym przeczytałam, że warto / lub ktoś polecił, ale i przy kupowaniu większej ilości książek w miesiącu jest to realna oszczędność. A poza tym czasem najtańsza opcja to antykwariat, po którego przeszukaniu wirtualnych zbiorów, odwiedzam na miejscu;) PozdrawiaM

  4. Alicjo,

    tak, zdaje się, że w Polsce nie ma takich miejsc – chociaż… może obie się mylimy ; )
    Ależ w Polsce z czytelnictwem nie jest aż tak źle. Problem polega raczej na jakości. Ilość nie jest ważna. Czasami, gdy jest więcej czasu, czyta się więcej. Innym razem mniej. Istotne, by nie zabić pasji czytania dla siebie, o co bardzo łatwo.

    A, rozumiem. Mało wiemy o Australii – to prawda. W ogóle niewiele wiemy o wielu rejonach świata, mimo iż wydaje się nam, że białych plam pozostało niewiele. Napiszesz kiedyś coś o Australii na blogu? O jakiejkolwiek sferze związanej z Australią?

    Powodzenia w szukaniu japońskiej mitologii xD Zresztą pozostałe z tej serii także warte są uwagi.

    Dziękuję! A jednak pada – pora deszczowa, wszystko płacze.
    Pozdrawiam ciepło i życzę dobrego dnia!

    • Alice pisze:

      Luizo,
      Z tym czytelnictwem to mam takie wrażenie, że są grupy, które bardzo dużo czytają i takie, które nie dotykają książek. A pasję czytania to chyba niestety zabija szkoła…
      Kiedyś myślałam, aby napisać o bushrangersach, to są czarni bohaterowie australijskich legend ludowych, ale jeszcze nie mam za dużo materiału źródłowego, żeby napisać jakiś porządny i naprawdę ciekawy artykuł (ale wspominałam o jednym z nich – N. Kelly – przy okazji takiej krótkiej notki o S. Nolanie na boświat: http://boswiatjestciekawy.wordpress.com/2012/01/06/sidney-nolan-slow-kilka-o-najbardziej-znanym-australijskim-malarzu-i-grafiku/ Na pewno coś napiszę, oby tylko słońce wyszło zza chmur;)
      P.S.: U mnie był nawet przyjemny dzień, bez deszczu!:D
      Serdecznie pozdrawiam

      • Alicjo,
        oczywiście – ale zawsze tak było, że zawsze istniały grupy, które czytały, i takie, które nie tknęły żadnej książki. Nie wiem, czy to szkoła, czy dom rodzinny, czy tryb życia (komputery od dziecka itd.). Szkoła też jest poniekąd winna, ale nie jedynie ; )
        Oooo. Mam nadzieję, że napiszesz kiedyś więcej na ten temat xD

        To świetnie. Oby całe Święta Wielkanocne były słoneczne!
        Pozdrawiam ciepło!

      • Alice pisze:

        Luizo,
        na pewno winy za słabe czytelnictwo nie można zrzucać TYLKO szkołę czy rodzinę, etc. Najgorsze jest, że nowa matura zabija indywidualność mówiąc swoim kluczem odpowiedzi „Bo tak powinieneś myśleć”, co dla mnie w przypadku poezji jest czymś wprost niewyobrażalnym. Wielu młodych ludzi za sprawą szkoły ucieka od czytania bo kojarzy się im z czymś nieprzyjemnym, nie mówiąc już o tym, że ma wstręt do klasyków (nie mówię, że każdy z nich warty jest uwagi, ale chodzi o sam mechanizm rodzenia się „wstrętu”). Wg mnie zabija to w młodych ludziach pasję poszukiwania, indywidualnego myślenia. Zresztą szkoła jak każdy system ma wiele wad, oczywiście to moje zdanie także. W każdym bądź razie ciekawy temat;)
        Życzę spokojnego dnia!:-)

  5. Alicjo,
    kolejne reformy zabijają powoli szkołę. Agonii jeszcze nie ogłaszam, ale już wnet będzie konać. No ale jakie sobie społeczeństwo wychowamy, takich będziemy mieć później decydentów. Przykre.
    Sporo zależy od nauczycieli i dyrekcji (jeśli dyrekcja się upiera, że uczniów trzeba na siłę przepuszczać z klasy do klasy albo wpisać im wyższą ocenę niż ndst, bo jakżeż to – nawet najlepszy nauczyciel nic na to nie poradzi ; )).
    Tak, temat ciekawy. Może kiedyś będzie okazja, by go rozwinąć ; )

    Dziękuję!
    Słonecznej Wielkiej Soboty życzę xD
    (ha, u mnie słońce wyszło xD)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s