„W pierścieniu ognia”, Suzanne Collins

Opis wydawnictwa: W drugim tomie trylogii, „W pierścieniu ognia” Katniss i Peeta przygotowują się do odbycia obowiązkowego Tournee Zwycięzców, kiedy dowiadują się o fali zamieszek, do których przyczynił się ich zuchwały czyn. W tle trwają przygotowania do rocznicowych,  75. Głodowych Igrzysk, które przyniosą bardziej niż zaskakujący obrót spraw… Bo Kapitol jest zły. I Kapitol pragnie zemsty!
I jak mi się czytało…?
Jestem zawiedziona, ale nie zaskoczona. Z kontynuacjami jest już tak, że większość z nich jako zakontraktowane tomy – muszą powstawać, a co za tym idzie (w wielu znanych mi przypadkach) nie przekłada się to na poziom, szczególnie mam tutaj na myśli tytuły z literatury popularnej.
Powieść „W pierścieniu ognia” będąca kontynuacją „Igrzysk śmierci” w moim odczuciu jest tytułem wtórnym i słabym. Oczekiwałam na wielkie i jawne nadejście rewolucji, na walkę w imię wartości, a nie powtórnie jedynie obrony własnej i resztek godności. Zamiast tego mogłam tylko poczuć słaby zapach rodzących się zmian, który unosił się w powietrzu nad dystryktami leżącymi w Panem. Dopiero na ostatnich dziesięciu stronach zaczęło się „coś” dziać, co przyniosło rzeczywisty przełom w akcji.
Czyżby powtórka…
Wszystko to, co polubiłam w pierwszej części trylogii Suzanne Collins tutaj wołało o pomstę do nieba. Autorka poszła na łatwiznę okraszoną ckliwością. Miałam wrażenie, że postawiła na „efekty specjalne” w trakcie postępującej do przodu akcji (bo tej jako takiej tutaj nie brakuje), zamiast na jakość fabuły. Nawet nie siląc się na nowe rozwiązania fabularne pozostała przy starym pomyśle (jedynie lekko odświeżonym), ale więcej nie będę zdradzać, aby nie psuć lektury tym, którzy mają ją przed sobą. Odnoszę także wrażenie, że „W pierścieniu ognia” jest jedynie zapełnieniem stron w celu doprowadzenia czytelników do tomu trzeciego. Ponadto w oczy rzuca się to, że akcja miażdży i odsuwa na tor boczny „wartości”, które były siłą poprzedniego tomu. Przecież w nieskończoność można mnożyć coraz to nowe perypetie bohaterów, które realnie nie wnoszą nic nowego do opowiadanej historii…
Nie polecam
Powieści nie połknęłam, jak było to w przypadku tomu pierwszego. Lektura okazała się być męcząca i trwała z przerwami około dwóch tygodni. Wydaje mi się, że „W pierścieniu ognia” będzie tytułem trudnym do strawienia dla każdego czytelnika nie będącego już nastolatkiem, a dla tych którzy nimi są i mają obycie czytelnicze, być może okaże się rozczarowujący.
Collins zaoferowała mi jedynie tanią ckliwość w brutalnej oprawie i fantastycznej scenerii. W moim prywatnym odczuciu nie poradziła sobie z pokazaniem rodzącej się rewolucji w dystryktach, być może wynika to z faktu, że nie miała pomysłu, a seria była rozpisana na konkretną ilość tomów więc trzeba było zapełnić strony. Szkoda, ponieważ „Igrzyska śmierci” jako pozycja z literatury młodzieżowej wypadły nieźle.
Moja ocena: 5/10

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „„W pierścieniu ognia”, Suzanne Collins

  1. Onibe pisze:

    stały problem kontynuacji… niestety ;-(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s