„Zerwać pąki, zabić dzieci”, Oe Kenzaburo

Opis: Trwa II wojna światowa. Piętnastu chłopców z domu poprawczego zostaje ewakuowanych do zapadłej górskiej wioski. Obcy, poniżani i bici muszą stawić czoło bestialskiej nienawiści wieśniaków. Pewnego dnia chłopcy budzą się sami w opustoszałej, odciętej od świata wiosce. W obliczu głodu, zarazy i śmierci muszą zbudować swój własny świat. I stworzyć własne prawa, które pozwolą dzieciom przeżyć dorosły koszmar…
„Zerwać pąki, zabić dzieci” było moim pierwszym spotkaniem z prozą Oe Kenzaburo. Nie czytałam tej niewielkich gabarytów powieści z wypiekami na twarzy. Sposób opowiadania japońskiego pisarza jest też jak najbardziej daleki od taniego efekciarstwa. Nie znalazłam tutaj ani pompatycznych słów, ani moralizatorstwa. Dla mnie to jedna z tych książek, które nie robią wrażenia na czytelniku formą, wszelkiego rodzaju wypełniaczami, a ramą, w którą oprawiają swoją opowieść. W gruncie rzeczy to prosta historia, prosto opowiedziana, w końcu jej narrator to dziecko. Trudno powiedzieć o powieści – lubię ją. To obrazek o wykluczonych, którzy nie tyle, że nie mają głosu, ale nie mogą mieć, nie potrafią go zabrać, a nawet jeśli ich podsłuchamy okaże się tak naprawdę głosem cichym, niemym, głosem, którego nie ma prawa być.
My – czyli solidarność porzuconych
Narracja prowadzona jest z pozycji dziecka, chłopca, który utożsamia się z innymi dziećmi <solidarność porzuconych>, które są tak samo jak on jeńcami, wygnańcami i wyrzutkami w jednej osobie. Od pierwszego do ostatniego wersu słychać w jego słowach /opowieści melodyczne my. Tylko nieliczne przeżycia opisuje z perspektywy wyłącznie własnego ja <szczególnie często robi to w stosunku do brata, tego, który go nie porzucił>. Dzięki takiej narracji od  początku czułam więź między chłopcami z tzw. marginesu, których połączyło doświadczenie bycia tymi odrzuconymi, i którym przyszło zderzyć się z ich losem – dzieci wyrzutków.
My – dzieci odtrącone
A kto jest głównym bohaterem opowieści Oe Kenzaburo? Dzieci <choć zastanawiając się nad tym o czym pisze autor można w nich zobaczyć wszystkich wyrzutków, wszystkich tych, których głosu z różnych powodów nie jest nam dane słyszeć, i którzy nie mogą zabrać głosu>. Więc dzieci. Niby niewinne, a już mające pierwszy grzech na swoim sumieniu, ale wciąż dzieci. Są to chłopcy z poprawczaka porzuceni przez bliskich w czasie wojny.
My – uwięzieni
Nie mają szans na ponowne stanie się wolnymi: „Wszystkie nasze ucieczki, a jeszcze bardziej ich daremność, nauczyły nas, że choć wędrujemy od wioski do wioski, roznosi się wokół nas wciąż ten sam gigantyczny mur”. Najtrudniejsze dla nich jest to, że tak naprawdę nie ma żadnego fizycznego muru, nie ma ścian więzienia czy ciemności lochu. Oe Kenzaburo przedstawia mi niewidzialne mury, niewidzialne więzienia, niewidzialne bariery, których nie da się pokonać. Tymczasem zamknięte w nich dzieci muszą się z nimi zmierzyć i podjąć próbę ich pokonania jeśli pragną je pokonać, jeśli chcą poczuć czyste i pachnące wolnością powietrze. Tylko to jeszcze dzieci, które nie myślą i nie działają metodycznie, a poddają się impulsom. Do tego przepełnione lękiem. Jakim sposobem mają więc się uwolnić? Przecież to dzieci, tylko dzieci… Chłopcy szepczą między sobą to pytanie. Między wierszami zadaje je nam i sam pisarz.
Czas zabijania
Wojna w oczach pisarza jest wszędzie taka sama i tak samo zła. Czy to w mieście, czy na dalekiej prowincji okrywa swym zabójczym płaszczem całą okolicę, sprawia, że w sercach ludzkich pojawia się zło:„był to czas zabijania. Jak niekończąca się powódź wojna wdzierała się swym masowym szaleństwem w najskrytsze zakamarki ludzkich serc i ludzkich ciał, w lasy, ulice i w niebo”.
My – ci Inni
Na obcych <tutaj dzieci z miasta> zawsze patrzy się inaczej <wredne podejście wieśniaków do chłopców>. W „innych” łatwo zobaczyć zło. Społeczność wiejska postrzega ich jako insekty, które trzeba wytępić.
My Inni a czas zarazy
Kiedy wybucha tajemnicza zaraza wieśniacy uciekają pozostawiając dzieciaki-jeńców w wiosce. Zaraza staje się dla japońskiego noblisty metaforą na opisanie  losu  „innych” <wyrzutków>, którzy nie mają prawa do ucieczki z wioski, nie mają nawet prawa do zabrania głosu. Głos dzieci staje się głosem bezbronnych, którym odebrano możliwość ucieczki, ocalenia, wolności. Głosem, który nie ma prawa zaistnieć (wymowna końcówka historii). Czas zarazy jest także czasem oczekiwania na śmierć, zderzenia się z nią samych dzieci, prostym zadawaniem pytań o życie i śmierć: „była dla mnie nieistnieniem za sto lat, a za sto lat nieistnieniem przez całą bezkresną przyszłość. Nawet w tej odległej przyszłości będą wybuchać wojny, dzieci będą trafiać do poprawczaków, niektóre sprzedadzą się homoseksualistom, inne będą żyć w miastach normalnie. Tylko, że mnie wtedy nie będzie”.
Maluczcy kontra wielcy
Noblista w trakcie prowadzenia swojej opowieści jest oszczędny jeśli idzie o imiona, tak naprawdę w jego świecie ich nie ma. Przedstawia dwie grupy. Jedną z nich są dzieciaki z narratorem na czele, a drugą wieśniacy. Dwie masy, dwa głosy, dwa sposoby myślenia, miasto kontra wieś, maluczcy kontra wielcy.  Wśród maluczkich pojawia się tylko jedno imię, a tak naprawdę ksywka, Minami. Wielkich – czyli dorosłych; wieśniaków także nie poznajemy z imion. Istnieją również jako zbiorowość, za wyjątkiem dwóch postaci, których autor przedstawia jako kowala i naczelnika. Wśród bohaterów opowieści Oe Kenzaburo jest jeszcze Koreańczyk i żołnierz dezerter oraz mała dziewczynka. Oni także stają się częścią świata wyrzutków przedstawionego przez pisarza. Ich orężem w walce ze strachem i niemocą staje się grupa, choć są to ci wyłączeni, staję się sobie bliscy, nawet bez słów, często nieświadomie są dla siebie wsparciem. Te dwie pozornie nic nie łączące grupy łączy jednak strach. Oczywiście w przypadku dzieci i wieśniaków ma on nieco inne podłoże.
„I nigdy nie da się uciec…”
Ważne miejsce odgrywa też wioska, która paradoksalnie po uwięzieniu w niej dzieciaków przez wieśniaków sprawia, że czują się tam wolni, ale tak naprawdę są tam odcięci od świata, ponownie odrzuceni. Tylko czy jest to wolność? Gdzie można poczuć się wolnym? I czy prawdziwa wolność i ucieczka są realne? „I nigdy nie da się uciec. Wszędzie czekają cierpliwie silne palce i potężne ręce, by wycisnąć ze mnie życie, zawładnąć na śmierć”.
Rozkoszne uniesienia chwilą wolności?
Jest i erotyzm wrzucony w konwencję naturalistycznych opisów połączonych z liryką w postaci myśli rozkwitających w głowach chłopców w chwilach rozkosznych uniesień lub opisów przyrody. Zresztą narracja prowadzona z perspektywy chłopca pełna jest chłopięcych opisów związanych z biologicznością, cielesnością, fizjologią. Miałam wrażenie, że dla Oe Kenzaburo wszelkie przeżycia natury seksualnej, cielesnej związane są z jedynymi, małymi chwilami w życiu jego bohaterów, kiedy czują się wolni. Chłopięce igraszki, sprośne żarciki, zabawy genitaliami czy pierwsze niezdarne przeżycia związane z uczuciem do dziewczyny (nasz narrator) stanowią oddzielną płaszczyznę przeżyć małych bohaterów, na której nie czują strachu.
Osaczeni
Dla mnie tajemnicza zaraza w powieści tego autora jest tak naprawdę podjęciem dyskusji na temat zła na świecie i zła w ludziach oraz wzajemnego osaczania się <źli są zarówno dorośli jak i dzieci np. Miniami, który manipuluje innymi dzieciakami w grupie>, wolności, świadomości, dojrzewania (rewelacyjna końcówka z otwartym zakończeniem, kiedy narrator przeobraża się z dziecka w jednostkę dojrzałą stawiającą odważnie czoła życiu) i przede wszystkim niemocy i samotności człowieka.
„Zerwać pąki, zabić dzieci”
Powieść Oe Kenzaburo nie powala, przynajmniej mnie, ale w moich oczach to bardzo dobry tekst do podjęcia dyskusji na wiele tematów <np. nie ujęłam tutaj w ogóle podobieństw do „Dżumy” Camusa czy „Władcy much” Goldinga, które wprawionemu czytelnikowi od razu rzucają się w oczy, a których poruszenie może przynieść wiele ciekawych spostrzeżeń, itp.>. Ta trudna proza, obnażająca w ludziach i świecie, to co najgorsze, najmroczniejsze i najpodlejsze, nie jest lekturą łatwą i przyjemną, ale warto po nią sięgnąć, zadać sobie za Oe Kenzaburo postawione przez niego pytania i odpowiedzieć na nie. 
Tak naprawdę to, czym się z wami tutaj podzieliłam to tylko garść refleksji i spostrzeżeń.
„Nie wiedziałem czy mam jeszcze dość sił, by uciekać. Byłem tylko dzieckiem – zmęczonym, opętańczo gniewnym, zapłakanym, trzęsącym się z głodu i zimna dzieckiem”.
„Zerwać pąki, zabić dzieci”, wyd. Amber, 2004
Kenzaburō Ōe – japoński prozaik i eseista, laureat literackiej Nagrody Nobla z 1994 roku.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „„Zerwać pąki, zabić dzieci”, Oe Kenzaburo

  1. Onibe pisze:

    interesujące, nawet bardzo
    zaciekawiła mnie ta pozycja

    • Alice pisze:

      Warto sięgnąć po ten tytuł. Podjęty ważny temat, opowiedziany bez patetyczności, osądy pozostawione czytelnikowi. I trochę odniesień do innych literackich tytułów między wierszami można znaleźć. Ba! ten tytuł można w pewien sposób odbierać jako literaturę piękną ocierającą się o lietraturę grozy. Ostatnio pisaliście recenzję o opowiadaniach J. Ketchuma. To takie skojarzenie się mi nasuwa a propos jego „Dziewczyny z sąsiedzctwa” (która de facto nie jest tylko lit. grozy). Sam Ketchum napisał, że tworząc tą powieść właśnie owe „Zerwać pąki, zabić dzieci” i „Władca much” były dla niego inspracją. Więc jeśli interesuje was połączenie obyczajówki, dramatu i tego, co zwiemy przerażająco prawdziwie ludzką grozą – to ten tytuł to proponuje. PozdrawiaM

      • Onibe pisze:

        przyznam, że na podstawie Twojej recenzji właśnie takie odniosłem wrażenie, tzn. ulokowałbym książkę na styku literatury pięknej i popularnej

  2. Ōe nie tworzy powieści grozy _^_; To literatura piękna i tyle. I nie, absolutnie nie – to nie jest literatura popularna! To nie jest Murakami Haruki, Kirino Natsuo i inni. Protestuję stanowczo przeciwko określaniu tak prozy Ōego.
    Japoński pisarz eksploruje mroczne obszary ludzkiej psychiki (por. Tanizaki Jun’ichirō), stąd też może się rodzić ewentualne wrażenie, że Zerwać pąki… to powieść „grozy”.
    Z Władcą much bym tej książki nie zestawiała. Sięgnęłabym po sartre’owski egzystencjalizm. Ale to tylko moje drobne uwagi na marginesie.
    Tłumaczenie tej książki jest słabe – z języka angielskiego. Jedna tylko powieść Ōego wydana została w Polsce w tłumaczeniu z japońskiego – Futbol ery Man’en. Jeden z najlepszych i najciekawszych japońskich współczesnych pisarzy – w moim odbiorze. Szkoda, że tylko trzy powieści i kilka opowiadań pojawiło się w polskiej wersji językowej.

  3. Alice pisze:

    Luizo,
    Tak, to literatura piękna, i tutaj tego nie neguję. Ale dla mnie jest to literatura piękna ocierająca się o pojęcie grozy. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego ludzie (ba! często pisarze – znakomity przypadek Cormaca McCarthy’ego, który oburzył się na to, że wielu czytelników na całym świecie w jego „Drodze” zobaczyło fantastykę, choć w pewnym sensie „Droga” nią jest) tak nie lubi mówienia o lit. pięknej jako o tej, która też może i czerpie od swoich „niżej” sytuowanych sióstr i braci. Czerpanie możliwości wyrazu z innych gatunków nie umniejsza na wartości dzieła. Poza tym na pewnych polach linie między poszczególnymi gatunkami są cienkie i płynne. Sposób eksplorowania mrocznych pokładów psychiki ludzkiej i pokazywania losów bohaterów w tej powieści dla mnie ma w sobie coś z grozy. Tylko, że kiedy literatura piękna korzysta z wprowadzenia nastroju grozy nie są to efekty czy efekciarstwo w stylu literatury popularnej, a coś co zawiesza się gdzieś w powietrzu i podkreśla poruszany temat. Dla mnie ten tytuł w takim samym pojęciu ociera się o literaturę grozy jak wspomniany tutaj Jack Ketchum i jego „Dziewczyna z sąsiedztwa” o literaturę piękną. Jack Ketchum jest lit. grozy, a Oe Kenzaburo lit. piękną, ale przynajmniej dla mnie międzygatunkowe odniesienia i porównania od razu się nasunęły po lekturze.
    Akurat w japońskich pisarzach się nie specjalizuję więc nie powiem czy jest najlepszy /najciekawszy czy też nie, natomiast mogę tutaj tylko powtórzyć, że doceniam jego prozę, ale mnie jakoś nie powalił.

    • Alicjo,
      idąc „zarysowaną” przez Ciebie drogą, można rzec, że utworami grozy czy też na styku „literatury pięknej” i „literatury popularnej”, którą reprezentuje m.in. powieść grozy, są także dzieła Kafki, Camusa czy Dostojewskiego, a – jak dla mnie – tak nie jest. Nie znajduję na dziś żadnych argumentów, które by zmodyfikowały moje stanowisko. Sformułowania „literatura popularna” używam w odniesieniu do książek „łatwych, lekkich, (niekoniecznie) przyjemnych”, czyli takich, które nie niosą wielkich wartości artystycznych, językowych i innych – dominującą w ich przypadku funkcją jest rozrywka. Nie zapominam wszakże o „pierwotnym” znaczeniu tego określenia („literatura popularna”) w odniesieniu do literatury en bloc, używam go jednak we współczesnym kontekście. Elementy grozy nie oznaczają, że pisarz czerpie ze współczesnej powieści grozy (tu by się przydało zdefiniować, co kto rozumie przez pojęcie „powieść/utwór grozy” – istnieje określony schemat fabularny powieści grozy; pomijam książki, w których autorzy bawią się tym schematem, dekonstruują go itd.).
      Zazwyczaj ruch jest odwrotny – literatura popularna (o niskich albo żadnych wartościach estetyczno-artystycznych) czerpie z literatury pięknej (nastawionej na inne aspekty, „elementy” niż szeroko rozumiana rozrywka). Nie przeczę, w czasach niegdyś szumnie zwanych ponowoczesnością bywało odwrotnie – vide: Eco.
      Jak wspomniałam – tłumaczenie jest słabe, bo z języka angielskiego. Po przekładach pośrednich trudno zorientować się w możliwościach pisarskich autora.
      Pozdrawiam!

      • Alice pisze:

        Luizo,
        Jak widać trzeba było noblisty i to z Japonii, aby nam tutaj dyskusja się wywiązała;)
        Odnosząc się do tego co napisałaś. Czytałam „Zerwać pąki, zabić dzieci” w polskim przekładzie, więc być może mój odbiór jest taki, a nie inny przez tłumaczenie, tego nie neguję. Złe tłumaczenie na pewno nie oddaje możliwości pisarstwa Oe Kenzaburo, jak każdego innego pisarza, kiedy mamy do czynienia ze słabym tłumaczeniem. Rzeczywiście potrafi eksploatować to, co mroczne, porusza trudne sprawy ciekawie (tutaj np. najbardziej spodobało mi się, że jakikolwiek osąd zostawia mi – czytelnikowi), ale na pewno nie trafi na listę moich ulubionych pisarzy.
        Nie piszę, że powieść japońskiego noblisty jest lit. grozy, bo nią nie jest. W moim subiektywnym odczuciu w wielu miejscach krąży wokół cienkiej linii, która odgradza lit. piękną od grozy (bo korzysta z tych samych środków – np. budowanie nastroju /klimatu), co wcale ją nie czyni – bo powieść jest tak skonstruowana, tak napisana, i porusza tak trudne i ważne tematy, a nie ma służyć „rozrywce” – co jest myślą przewodnią literatury popularnej (prywatnie jednak nie jestem za takim kategorycznym kategoryzowaniem, oddzielaniem, etc., ponieważ wiele znanych mi przypadków powieści podpiętych pod popularną może z podniesionym czołem pretendować do wskoczenia do klasy A, a wiele tytułów z lit. pięknej chętnie bym umieściła w koszu).
        Jeszcze odnosząc się do wielkich i znanych – Kafki, Camusa, Dostojewskiego – np. Dostojewski to dla mnie mistrz, ale i mistrz tworzenia grozy wiszącej w powietrzu, unoszącej się nad uliczkami, wkradającej się do domów… Czyli de facto ma coś wspólnego z przyrodnią siostrą zwaną lit. grozy, ale broń cię panie Boże! nią nie jest. Korzysta jedynie z samej „grozy”, która jest po prostu środkiem wykorzystanym do do oddania klimatu. To chyba temat w ogóle na oddzielne rozmyślania – wpływy i powiązania międzygatunkowe.
        P.S.: przepraszam za nieskładność myśli, to był długi dzień. Mam nadzieję, że teraz wytłumaczyłam Ci w jakim znaczeniu widzę grozę u Oe Kenzaburo.
        Pozdrawiam serdecznie;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s