Siła bezsilnych w wydaniu Pulitzera czy władza realna w stylu Hearsta? Refleksje na temat rosnącej roli mediów w kontekście „Zmarnowanego czakramu” C. Michalskiego

Witajcie,
Dzisiaj w starych plikach znalazłam moje refleksje na temat rosnącej roli mediów w kontekście świetnego opowiadania autorstwa Cezarego Michaleskiego pt. „Zmarnowany czakram” (opowiadanie można znaleźć w zbiorze „Gorsze światy”, który w 2006 roku wydało wyd. Fabryka Słów). Chciałabym zaznaczyć, że tekst, który Wam tutaj upubliczniam pochodzi z 2007 roku i wszelkie dane, refleksje i spostrzeżenia związane są z tamtym okresem. Dodam jeszcze tylko, że powstał w ramach zajęć na specjalizacji prasowej, kiedy to zaczynałam moją przygodę z dziennikarstwem. 
Media są potężną władzą. To kwestia bezsporna. Zastanawiam się tylko czy jest to  siła bezsilnych w wydaniu Pulitzera, czy też może władza realna w stylu Hearsta?
Opowiadanie Cezarego Michalskiego pt. „Zmarnowany czakram” podejmuje trudny temat mediów jako czwartej władzy, a raczej już jako tej pierwszej. W tym momencie warto wrócić do korzeni samej idei mediów jako czwartej władzy, a mianowicie do jej narodzin.
Rok 1904. Pulitzer zgłosił pierwszą w historii propozycję założenia szkoły dziennikarskiej. Na łamach „The North American Reviev” napisał historyczne z dzisiejszej perspektywy słowa: „Nasza Republika i jej prasa razem się wzniosą lub upadną. Sprawna, bezinteresowna, pełna obywatelskiego ducha prasa, która potrafi rozpoznać prawość i ma odwagę ją stosować, może ochronić cnotę publiczną. Bez niej rząd ludu jest fikcją i pośmiewiskiem. Prasa cyniczna, interesowna i demagogiczna z czasem wyprodukuje ludzi równie podłych jak ona sama. Moc formowania przyszłości Republiki będzie w rękach dziennikarzy przyszłych pokoleń”.   
Rok 1917. Rozdano po raz pierwszy Nagrodę Pulitzera. Promuje wielki etos, odwagę i ciężką pracę dziennikarską. Temu zaszczytnemu wyróżnieniu towarzyszy nagroda pieniężna (od 2001 roku jest to około 7500 dolarów). Nie chodzi w niej jednak tylko o pieniądze. Liczy się tutaj przede wszystkim prestiż. W ten sposób geniusz Pulitzera do monteskiuszowskiego podziału władzy na: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą dołożył media. Paradoksalnie, za sławnymi słowami Vaclava Havla, można powiedzieć, że „siła mediów bierze się z bezsilności”.
Jaka jest więc władza mediów? Są dwie teorie odnośnie tego zagadnienia. Pierwsza z nich – pluralistyczna – nawiązuje do koncepcji weberowskiej. Zgodnie z nią media są odzwierciedleniem społecznej sytuacji tylko wtedy, gdy są neutralne. Takie patrzenie na tę kwestię zaburzył Marshall McLuhan znamiennym stwierdzeniem: „The medium is the message”, a za nim jego uczeń Nell Postman, który twierdził, że „w każdym narzędziu tkwi ideologiczne skrzywienie, predyspozycja do konstruowania świata, do wynoszenia jednej wartości ponad drugą”. Natomiast według drugiej teorii – neomarksistowskiej – media odgrywają znaczącą rolę w reprodukowaniu politycznego i ekonomicznego statusu quo, czyli są nośnikiem poglądów i norm klasy /warstwy dominującej.
Powracając do Hearsta i Pulitzera – naszych medialnych magnatów – można powiedzieć, że związek mediów z władzą jest bardzo poważnym problemem. Ich dzieje są znakomitym przykładem, że przerost ambicji i pieniędzy kusi do próby zawładnięcia władzą realną. Im się nie udało, ale…
100 lat później „nastał” Silvio Berlusconi. Tym razem dokonał tego, co na początku XX wieku nie wtłoczyli w życie jego wielcy, „medialni poprzednicy”. Zaczęło się od opanowania włoskich mediów, potem objęcia fotela premiera. Przykład ten  unaocznia jak łatwo czwarta władza może przejść w pierwszą.
Tymczasem powróćmy w rodzime strony. W Polsce mamy ciągle problem z „narzucaniem koncepcji” redagowania wiadomości przez dominujące stronnictwo polityczne. Każdego dnia przekonujemy się, że kanały publiczne są  podporządkowane rządzącej frakcji. Ta poddańczość uwidoczniona była chociażby w ostatniej kampanii parlamentarnej[1], gdzie większość materiałów dziennikarskich dotyczyła jednej partii. Tendencje centralizujące nie są jednak objawem ostatnich tygodni czy miesięcy. Nie tak dawno temu w TVP zwolniono wielu dziennikarzy i zredukowano samodzielność ośrodków terenowych do absolutnego minimum. Mogłoby się zdawać, że na tym władza zakończy. Nic bardziej mylnego. Swobodnie można wymienić kilka ograniczeń rozwojowych skierowanych przeciwko telewizji prywatnej. Jednoczesne zatargi na niezależność telewizji publicznej jak i prywatnej  są symptomami zamachu na demokrację i wolność mediów.
Poważnym problemem jest także etyka medialna. Michalski w swoim tekście daje jasno do zrozumienia, że media z Sussenlandu mają na bakier z etyką. Pod przykrywką obiektywizmu, działania w imieniu i na rzecz opinii publicznej, prowadzą działalność polityczną. Pozwolę sobie powtórzyć słowa Prawika z opowiadania „Zmarnowany czakram”:  zabawne, (…) autorytarne skłonności ma akurat redaktor Tomasz Wiewiórka”. Tym samym autor pokazuje, iż linia odgradzająca media jako czwartą władzę od władzy obieralnej jest bardzo cienka. „Ludzie Czwartej Władzy pragną sprawować władzę nie będąc za to w ogóle rozliczani. W ten sposób demokracja medialna, zamiast być najwyższą formą demokracji, może stać się jej nieuleczalną chorobą”. Za pan brat z etyką medialną  nie jest także wiele mediów lokalnych. W małych społecznościach jest to bardzo poważny problem, ponieważ każdy z każdym jest na „ty”, o obiektywizm jest trudno, a o uzależnienie łatwo. I tak przywołam kampanię prezydencką w 2000 roku, gdzie Jeremi Karwowski i Krzysztof Komorski znaleźli się w honorowym komitecie wyborczym późniejszego prezydenta, pomimo faktu, że piastowali ważne funkcje w lubelskim ośrodka TVP…
Medialna demokracja. Czy istnieje? Dosyć niedawno spotkałam się z książką Jadwigi Staniszkis „O władzy i bezsilności”. Mit zaczynał topnieć już po przeczytaniu pierwszych słów, a z każdą linijką coraz bardziej bladł. Oto fragment z przytoczonego tytułu: „Wybory prezydenckie jesienią 2005 roku uświadomiły mi z całą drastycznością na czym polega demokracja medialna. Uderzył mnie fakt, iż strumień obrazów (i towarzyszących im emocji) kampanii wyborczej, wpisany w medialną konwencję jednoznacznych opozycji, wyparł z wizji i – co szokujące – także ze świadomości widzów wcześniejszy obraz Polski. Ów obraz, też zresztą ukształtowany przez media, pełen afer na styku władzy i biznesu, stanowił poprzednio zaakceptowaną powszechnie wykładnię transformacji, jednoznacznie wskazującą na konieczność przełomu”.
Media dzierżą potężną władzę. Jest niebezpieczna tym bardziej, ponieważ jest niezinstytucjonalizowana. Tym samym nikt nie może jej kontrolować. Jest bezkarna…(?)  Tylko czy jakakolwiek forma „kontroli” nie wywróci wszystkiego do góry nogami i będziemy mogli przyglądać się kolejnej formie „manipulacji” i „rządzenia”, ale z innej pozycji….?
Innym ważnym problemem podjętym przez Michalskiego jest forma „nowej lektury”  w postaci tekstów dziennikarskich. Napawa to z jednej strony śmiechem, a z drugiej strony  zgrozą, bowiem nie można jedynie na tym bazować. Media mają być informatorem, a nie podstawową lekturą poza którą nic już nie istnieje i nic się nie liczy.  „Anachoretyczne” rzecze filolożka z tekstu „Zmarnowany czakram”. Do takiej właśnie „anachoretyczności” może zaprowadzić nas traktowanie mediów jako podstawowego informatora, mentora i codziennego zapychacza szarych komórek. 
Kolejnym zagrożeniem jest narzucanie myślenia, podporządkowania ludzi pod dyktando mediów i ich mód. „We współczesnym Cukierkowie, gdzie do uprawiania seksu przyznawali się w mediach holdingu nawet ci, którzy nie mieli na ten seks najmniejszej ochoty” – to fragment tekstu Michalskiego opisujący szeroki zasięg wpływania mediów na poszczególne jednostki, kształtowania ich opinii i upodobań. Główny trend wyznaczają media; to już jest wiadome. Są kreatorem tego co dobre, i co złe, panem i zarządcą naszej codzienności. Decydują o tym czy danego dnia sprawa pana XYZ będzie newsem, którym będę żyła ja i miliony innych ludzi. Do tego Michalski dorzuca cały sztuczny, kreowany przez świat mediów, podział ludzi na Populistki i Monarchistów. Podział sztuczny, bowiem potrzebny do reżyserowania różnego rodzaju spektakli medialnych. Z jednej strony konserwatywni Monarchiści, a na drugim froncie wrzeszczące Populistki… czyli feministki kontra zaborcza prawica… Tylko czy tak wygląda prawda o rzeczywistości? Czy jest to prawdziwy i całkowity obraz? A gdzie ci wszyscy, którzy nie wpisują się w podział na owe skrajności? Nie istnieją czy tak malują nam rzeczywistość media?
Nie można oczywiście zapomnieć o bardzo ważnej sprawie narzucającej się po lekturze opowiadania Michalskiego. Mianowicie sprawa lustracji księży. Omawiam ją na końcu bo uważam, że mocno wyjaskrawiła siłę jaką posiadają media.
Po pierwsze zalatuje  fetorem. Media nie popisały się. Sensacja, wywlekanie wszystkiego na światło dzienne. To był priorytet. Liczył się news i sensacja. Nastąpiła „akcja prześwietlania”. A wszystko zaczęło się od sprawy Ojca Hejmo, potem była sprawa  min. Arcybiskupa Stanisława Wielgusa. „Lustracja księży przed konfesjonałem”, taki tytuł widnieje przy jednym z setek artykułów o tej tematyce. Jest to temat rzeka. Józef Augustyn w artykule „Między świętymi a zdrajcami” stawia czoła problemowi. Pisze: „Media co jakiś czas, jak cyrkowy magik, wyciągają z cylindra i pokazują wszystkim co większe króliki. Wszyscy są zaskoczeni, dziwią się, panuje konsternacja. Osoby oskarżane zwykle zaprzeczają; raz bardziej przekonywająco, innym razem mniej. Ale w cylindrze magika cyrkowego jest wiele królików. Istnieje niebezpieczeństwo, że ten cyrk urządzany przez media będzie trwał latami. Z pewnością tak będzie, jeżeli Kościół nie da wiarygodnego rozwiązania problemu”.
Lustracja księży – temat bardzo gorący. Media żyły nią, a ja jako jeden z ich odbiorców zastanawiałam się: kto będzie następny? To było wielkie medialne przedstawienie, w którym nie chodziło wcale, a przynajmniej w większości mediów, o dążenie do poznania prawdy, a o wywołanie wielkiego szumu i skandalu. Księża w pierwszoplanowych rolach. Tymczasem – „Lustracja księdza nie polega na tym, że ma się on pojawić w mediach. To wyznanie winy, która jeśli ma aspekt społeczny, powinna być naprawiona w tym wymiarze, jaki był jej zasięg” – twierdzi biskup Nycz.
Sussenland w moim odczuciu to taka lokalna miniatura społeczeństwa opanowanego przez rządne władzy media. Forma groteski wyjaskrawia problem dzierżenia realnej władzy przez dziennikarzy i środki, którymi komunikują do społeczeństwa. Michalski pokazuje nam mechanizmy sprawowania władzy przez nową – pierwszą władzę. Ukazuje problem etyki mediów, tym bardziej wyrazisty, ponieważ rozgrywający się w regionalnym środowisku. Opisuje świat w dobie niezinstytucjonalizowanej potęgi nowej władzy. Wprost i bez żadnych skrupułów pokazuje media bez kolorowych piórek z ich wszystkimi mankamentami.
A odpowiadając sobie na dodatkowe pytanie postawione na początku tych krótkich rozmyślań mogę stwierdzić, że media, ich siła i władza opiera się z jednej strony na bezsilności innych, a na władzy realnej z drugiej.
Moja ocena: niezwykle ciekawy tekst, pod postacią fikcji literackiej świetnie pokazujący świat mediów i ich mechanizmy.
Opowiadanie „Zmarnowany czakram”, w: „Gorsze światy”, Cezary Michalski
Korzystałam z następujących materiałów:
  • Reporterzy.info: Media i Dziennikarstwo
  •  „Czwarta władza”, Arkadiusz Jońca
  •  Depesze PAP- owskie dotyczące lustracji księży (2007 rok)
  • „Lustracja księży tylnimi drzwiami”, Bartosz Kwiatek w: Życie Warszawy
  • „Między świętymi a zdrajcami”, Józef Augustyn
  • „O władzy i bezsilności”, Jadwiga Staniszkis
  • Wykłady Stevena Hursta (Media, Power and Politics) – opublikowane w Internecie
  • Wykłady Daniela Chandlera (Marxist Media Theory) – opublikowane w Internecie
  • The Pulitzer Prize i Hearst Castle, opublikowane na: hearstcastle.org
  • „Media: pierwsza czy czwarta władza?”, Mirosław Kocur
  • „Czwarta władzo, gdzie są twoje zasady?’’, Marek Celeja

[1] Autorka niniejszego artykułu pragnie przypomnieć, że tekst powstał w 2007 roku i wszelkie rozważania, spostrzeżenia, etc. prowadzone są w kontekście ówczesnej sytuacji mediów w Polsce.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane, Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Siła bezsilnych w wydaniu Pulitzera czy władza realna w stylu Hearsta? Refleksje na temat rosnącej roli mediów w kontekście „Zmarnowanego czakramu” C. Michalskiego

  1. Ciekawy tekst, Alicjo.

    Abstrahując od nazwisk, stronnictw itd., problem mediów (i ich chwiejny status „czwartej władzy”) jest niezwykle interesujący, inspirujący i powinien pobudzać do ożywionych i rzetelnych dyskusji. Tymczasem nieodparte pozostaje wrażenie, że w Polsce większość prób rozmów na te(n) temat(y) szybko się rozmywa, rozpływa… Szkoda.

    • Alice pisze:

      Witaj Luizo,
      To prawda. Temat mediów; w tym nowych mediów, jest niezwykle ciekawy. Być może to tylko moje wrażenie, ale większość publicznych dyskusji jest jak sztuka dla sztuki. Tak naprawdę nic konstruktywnego z nich później nie wynika. Ośrodki akademickie starają się zabierać głos na poważne temat, ale prawdziwe życie jest poza nimi i to tam powinno się najmocniej podejmować dyskusje i działać. O politykach nie wspomnę. Kiedyś ktoś mądry powiedział mi, że prawdziwy wpływ działań i dyskusji na ważne tematy nie odzwierciedlają wielkie miasta (a przynajmniej jest to obraz zaledwie cząstkowy), ale środowisko regionalne i to co dzieje się w lokalnym społeczeństwie w Polsce. I takim znakomitym obrazkiem z sytuacji z prowincji jest właśnie historia Cezarego Michalskiego.
      Mnie szczególnie ciekawi wpływ mediów na odbiorców. Niestety większość ludzi nie ma pojęcia o tym jak wielki wpływ mają na nie mass media. Być może znasz historię Joaquina Phoenixa, który w 2008 roku ogłosił koniec kariery aktorskiej i postanowił zamieszkać na wsi, aby tam poświęcić się muzyce. Nakręcił film „I’m still here” – miał być to niby dokument o nim i jego życiu (pokazujący niby jego upadek). W 2010 roku okazało się, że film i całe dwuletnie przedstawienie było mistyfikacją, show, w którym chciał unaocznić siłę mediów; w tym tv, że to co pani za szklanym okienkiem powie i co pojawi się na ekraniku brane jest za całkowitą prawdę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s