Wywiad z Martyną Goszczycką – autorką powieści „Odrodzenie”

W czwartek zamieściłam na blogu recenzję powieści „Odrodzenie” Martyny Goszczyckiej. W ostatnich dniach udało mi się także porozmawiać z samą autorką na temat jej debiutu literackiego. Zapraszam do rozmowy!

zdecydowałam się skupić na obozie „tych złych”, pragnęłam pokazać go z bliska, wyciągnąć z niego najwięcej jak się da

A.Sz.: Ilekroć sięgam po konkretną książkę jednym z pierwszych pytań, jakie mam do autora jest pytanie odnośnie gatunku. Dlaczego fantasy?
M. G.: Odkąd pamiętam miałam słabość do tego gatunku. Ciężko odpowiedzieć dlaczego. Po prostu od zawsze fascynował mnie świat, w którym rzeczy niemożliwe stają się rzeczywistością. Czytając, najczęściej sięgałam właśnie po pozycje z gatunku fantasy. Myślę, że właśnie dzięki książkom innych autorów fantasy przekonałam się do tego, by stworzyć swój własny świat w takim właśnie klimacie.
Z myślą o kim powstała powieść „Odrodzenie”?
Jest to powieść kierowana do osób, które szukają czegoś nowego i wyrazistego. Czemu mówię coś nowego? Niektórzy mogą uważać, że przecież motyw zabójców to nic oryginalnego, jednak sądzę, że przybliżyłam ten temat na tyle mocno, że staje się czymś niecodziennym i innym niż dotychczas. Czemu mówię coś wyrazistego? Ci, którzy sięgną po moją powieść, z pewnością zwrócą uwagę, że jest ona pełna przemocy i śmierci, ale także wielu silnych emocji. Kieruję powieść nie tylko do osób o mocnych nerwach i żołądkach, ale także do tych, którzy chcą przeżyć coś emocjonującego.
Jestem ciekawa ile czasu zajęła praca nad powieścią, począwszy od pojawienia się pomysłu, przez sam proces pisania, a skończywszy na pracy redakcyjnej?
Musiałabym zacząć od tego, że Odrodzenie przechodziło wiele metamorfoz zanim stało się tym, czym jest teraz. Zanim zdecydowałam się na spróbowanie swoich sił w wydawnictwie, pisałam do szuflady i tworzyłam przeważnie opowiadania i powieści, które miały tych samych bohaterów (oczywiście też przechodzących pewne metamorfozy) po prostu pojawiających się w innych realiach. Zanim ukształtowałam świat i bohaterów do takich, jakie spotykamy w Odrodzeniu, minęło kilka lat. Natomiast jeśli chodzi o sam proces pisania Odrodzenia, połączony z pracą redakcyjną, zajął on niecały rok, około dziesięciu miesięcy.
Skąd pomysł na Sagę Wizji Paradoksalnych, której pierwszą częścią jest powieść „Odrodzenie”?
Jak wspominałam poprzednio, zanim zdecydowałam się tworzyć Sagę Wizji Paradoksalnych, w mojej głowie było wiele innych pomysłów, które przechodziły nieustanne metamorfozy. Ciągle się zmieniały, ciągle dodawałam do nich coś nowego, innego. Kształtowałam niemało światów, które były połączeniem głównie własnej wyobraźni i inspiracji czerpanych z wielu książek, które czytałam. Pierwszym autorem, który najbardziej mnie inspirował był Andrzej Sapkowski, potem pojawiło się wielu innych. Saga Wizji Paradoksalnych to tak naprawdę połączenie masy pomysłów, które zbierały się w mojej głowie przez lata.
Czym inspirowałaś się tworząc Zaświat i Przedświat, w których toczy się akcja powieści?
Zawsze interesowały mnie światy równoległe, a do stworzenia Przedświatu i Zaświatu zainspirowała mnie pewna autorka. Chodzi o Licię Troisi, która pokazuje nam Świat Wynurzony oraz Świat Zanurzony – te światy działają na zupełnie innej zasadzie niż Zaświat i Przedświat i nie można ich do końca określić mianem światów równoległych, ale tak czy siak były dla mnie inspiracją.
We Wstępie pojawia się cytat z „Kronik Nimf”, a wraz z rozwojem akcji czytelnik dowiaduje się, że jedną z głównych bohaterek jest nimfa – piata nimfa Lodu – Plage. Po pierwsze chciałabym się dowiedzieć, dlaczego akurat nimfy wybrałaś na bohaterki swojej powieści. Po drugie jestem ciekawa, dlaczego złą postać, a dokładniej mówiąc zawodową morderczynię, uczyniłaś postacią pierwszoplanową i bohaterką swojej powieści?
Jeśli chodzi o nimfy, to sprawa może wydawać się nieco absurdalna. Zaczęło się od tego, że po prostu spodobało mi się samo określenie „nimfa”, tak, samo słowo. Spotykałam się z nim często, zapadło mi w pamięć, utkwiło w głowie i wreszcie postanowiłam je wykorzystać. Stworzyłam nimfy takimi, jakimi sama je sobie wyobrażam, nadałam im pewne charakterystyczne cechy, dałam historię i umieściłam w mojej powieści.
Natomiast co do Plage – uczyniłam ją pierwszoplanową postacią dlatego, iż uważam że taka postać, to znaczy zła, ma wiele do pokazania. Czytelnik ma okazję zapoznać się z czymś odbiegającym od normy, z czymś co nie powinno mieć miejsca – bo postępowanie Plage z pewnością takie jest.
„Odrodzenie” opowiada o treningu zabójcy, z tym, że w twojej książce mamy do czynienia ze szkoleniem demonów. Rekrutuje się ich w młodym wieku do Syndykatu, który zajmuje się ich „wychowaniem”. Warunki i sposób szkolenia mogą przypominać trochę wychowanie spartańskie. Dlaczego postanowiłaś stworzyć historię o mordercach, skrytobójcach i zabójcach?
Odpowiedź będzie bliska poprzedniej. Tak jak w przypadku Plage, zdecydowałam się pokazać życie morderców dlatego, że dzięki takim bohaterom można wiele zaprezentować. Oczywiście nie twierdzę, że postacie pozytywne są nudne i mają mało do pokazania, bo wszystko zależy od umiejętności autora. Jednak zdecydowałam się skupić na obozie „tych złych”, pragnęłam pokazać go z bliska, wyciągnąć z niego najwięcej jak się da. Poza tym nie chciałam tworzyć kryształowych postaci. Wolałam skupić się na przedstawieniu błędów, jakie popełniają i na doświadczeniach, jakie dzięki tym błędom zbierają.
Haru Saruku – jeden z głównych bohaterów „Odrodzenia” zostaje odtrącony przez swoją rodzinę ze względu na jego inność. W ten sposób pojawia się w powieści wątek niechcianego syna i zemsty. Interesuje mnie jednak inny fakt związany z tą postacią. Haru po pewnym czasie odkrywa, że jest jasnowidzem paradoksu. Skąd pomysł?
Do stworzenia jasnowidza paradoksu zainspirowała mnie bardzo bliska mi osoba, która kiedyś podzieliła się ze mną swoim zdaniem na temat właśnie jasnowidzów. Wywiązała się rozmowa, dzięki której w mojej głowie zaczął klarować się nowy pomysł, a dalej to wyobraźnia zrobiła swoje.
Pozostańmy jeszcze przy postaci Haru. Za sprawą tego bohatera i jego śnienia czytelnik ma do czynienia z akcją, która toczy się dwutorowo; w rzeczywistości Haru i w jego snach. Po części jest to pytanie zw. z poprzednim i dotyczy jego wizji jako jasnowidza paradoksu. W jaki sposób powstał pomysł, aby właśnie w ten sposób wprowadzać czytelnika w świat nimf i Syndykatu, Zaświatu i Przedświatu?
Tak jak sama powiedziałaś jest to powiązane z poprzednim pytaniem. Tworząc jasnowidza paradoksu, nadałam mu pewne charakterystyczne cechy, a że szukałam sposobu na to, jak najlepiej przedstawić dwa światy, uznałam że sny będą rozwiązaniem zarówno intrygującym, jak i pozwalającym na jasny przekaz. Natomiast jeśli chodzi o same sny – jasnowidz kojarzony jest z wizjami, ja chciałam to nieco rozwinąć i tak oprócz wizji, jasnowidz paradoksu otrzymał także zdolność nietypowego śnienia.
W „Odrodzeniu” pojawia się wątek zw. z pojęciem strachu. Syndykat uczy, że nie wolno czuć strachu, który jest słabością, jest zły. Uczniom wpaja się i uczy także jak z  bólu czerpać siłę. Strach, a raczej jego brak oraz brak skrupułów i uczuć stają się śmiertelną bronią. Co było dla ciebie inspiracją w tworzeniu tych zabójczych potworów, bo tak pozwolę sobie nazwać wszystkich uczniów Syndykatu?
Inspirację czerpałam z wielu źródeł, z książek, z filmów, z muzyki. Mogłabym wymienić wiele tytułów, bo niemal w każdej historii pojawia się jakiś „zabójczy potwór”. Jeśli chodzi o muzykę, to najbardziej twórczy wpływ miał na mnie zespół 65 Days Of Static. Nie mogę powiedzieć, że coś lub ktoś, popchnął mnie do stworzenia w książce takiego świata. To po prostu zbiór wielu inspiracji, których doświadczałam.
Chciałabym się dowiedzieć czym inspirowałaś się tworząc postać Bibliotekarki, która jest jedną z moich ulubionych bohaterek „Odrodzenia”?
Mam takie, może trochę dziwne, przekonanie, że w każdej powieści fantasy musi pojawić się jakaś tajemnicza biblioteka lub tym podobne. Jest to bardzo klimatyczne miejsce, które może mieć swój własny charakter. Mogą być biblioteki, które będą budzić poczucie bezpieczeństwa, a mogą być i takie, które będą budzić niepokój. Sami bibliotekarze też mogą kryć wiele tajemnic, tak jak ich ukochane miejsce pracy. Po prostu nie mogłam sobie darować, aby stworzona przeze mnie biblioteka ucierpiała z powodu zwykłej i nudnej bibliotekarki, dlatego też postać ta jest bardzo niejednoznaczna, niepozorna, a jednocześnie nieco szalona. Czym więc inspirowałam się tworząc Bibliotekarkę? Można powiedzieć, że inspiracją dla tej postaci było dla mnie samo miejsce, jakim jest biblioteka.
Kiedy można oczekiwać kolejnego tomu SWP?
Nie będę niestety precyzyjna, ale mogę powiedzieć, że prace nad kolejnym tomem trwają już od jakiegoś czasu i jeśli nie spotkam na swojej drodze żadnych przeszkód, to całkowite przygotowanie powieści powinno zająć kilka miesięcy.
Dziękuję za rozmowę!
Martyna Goszczycka – ur. 12 grudnia 1991 r. w Ciechanowie. Aktualnie mieszka w małej miejscowości Glinojeck. Zaczynała jako self-publisher w serwisie wydaje.pl. Zadebiutowała natomiast pod skrzydłem wydawnictwa RW2010 powieścią „Odrodzenie”, o której w recenzjach można przeczytać między innymi, że jest to „ciekawe połączenie horroru, fantasty i powieści z gatunku płaszcza i szpady”. Poza słowem pisanym zajmuje się także grafiką komputerową i od czasu do czasu montażem klipów.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiad i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Wywiad z Martyną Goszczycką – autorką powieści „Odrodzenie”

  1. Onibe pisze:

    ciekawy wywiad ;-)

    szkoda, że nie czytałem powieści, aczkolwiek nawiązania do tfórczości Licii Troisi (choćby dalekie) nie brzmią zachęcająco. Ale to tylko detal. Spodobały mi się natomiast inne nawiązania, szczególnie pomysł takiej – jakby nie patrzeć – nietuzinkowej eksploatacji motywu zabójców. No i super pomysł z biblioteką ;-). Generalnie, im więcej bibliotek tym lepiej ;-D

    • Alice pisze:

      Na stronie RW2010 możesz ściągnąć bezpłatny fragment powieści i przekonać się jak to się czyta.
      A co do bibliotek, ostatnio jak ktoś mówi „biblioteka” śmieję się, bo mam przed oczami tego kolesia z filmu „Bibliotekarz” (czy podobnie brzmiał tytuł tego filmu). A postać Bibliotekarki z „Odrodzenia” ujęła mnie. Obok Kostuchy – osobliwa bohaterka;D

      • Onibe pisze:

        hehe, fakt: nawet Bibliotekarz został już zawłaszczony przez określone klimaty ;-)

      • Alice pisze:

        I Rozrywka wdarła się do komnat Biblioteki…:D

      • Onibe pisze:

        hehe, dokładnie ;-)

        a jak czas pozwoli – ostatnio nie pozwala na niemal nic, ale mam nadzieję, że to się rychło zmieni – to przeczytam tamten fragmencik…

  2. Zawsze interesujące są plany i zamierzenia autorów, które później czytelnik-interpretator kontrastuje z własnym odczytaniem książki. Dobry wywiad!

  3. Silenciakillera pisze:

    Mam zaszczyt powiedzieć, że chodziłam z Martyną do tej samej klasy w liceum, i pierwsze słowo, jakie się ciśnie na usta, kiedy o niej myślę, to „nietuzinkowa” :] Mam nadzieję, że będzie nadal pisać i zostanie doceniona.

  4. Pingback: Wywiad w magazynie “Świt Ebooków” | Laboratorium myśli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s