„Układ przyjazny kulturze” – wywiad z Krzysztofem Koehlerem

Porządków na dyskach część dalsza. Tym razem postanowiłam na blogu udostępnić wywiad pt. „Układ przyjazny kulturze” (Commitment to Europe Arts&Business, 2008). O społecznej odpowiedzialności mediów za kulturę i sztukę, o abonamencie dla TVP i roku Zbigniewa Herberta rozmawiałam z dyrektorem TVP Kultura – Krzysztofem Koehlerem.

Układ przyjazny kulturze

rozmowa

z Krzysztofem Koehlerem

 

Czy w dobie komercjalizacji możemy mówić o społecznej odpowiedzialności mediów za kulturę i sztukę?
Czy zniesienie abonamentu dla TVP  nie zaburzy docierania „czegoś” wznioślejszego z kanonu  kultury i sztuki do domu przeciętnego Polaka?
Czy Rok Zbigniewa Herberta to dobry sposób na promocję Księcia Poetów wśród młodych ludzi?
Czy wiemy, że porównując Mickiewicza z Goethem, czy też Byronem, nasz krajan wygrywa?
Zapraszam na rozmowę z Krzysztofem Koehlerem – dyrektorem TVP Kultura

A.Sz.: Pana zdaniem realizowana jest idea społecznej odpowiedzialności biznesu za kulturę i sztukę? 

Krzysztof Koehler: Jako osoba prywatna mogę powiedzieć, że jest to idea czysto pijarowa, czyli służy  budowaniu marki za pomocą wspierania finansowego kultury. Sytuacja czysto ekonomicznie służy jednak budowaniu relacji między kulturą a biznesem i to już jest dosyć opłacalne dla (biednej zawsze) kultury. Biznes odwołuje się do figury Mecenasa, kultura zyskuje na mocy ekonomicznej. Jest to układ zdrowy i przyjazny kulturze.

W Polsce coraz częściej mówi się o społecznej odpowiedzialności biznesu za kulturę i sztukę. Większość firm i instytucji kulturalnych ma komórki, często w działach PR, odpowiedzialne za ten element. Jak do tej społecznej odpowiedzialności za kulturę i sztukę odnoszą się media?

Media w oczywisty sposób to proceder biznesowy. Niezwykle ważne w tym kontekście miejsce zajmują media publiczne, które mają charakter biznesowo-misyjny. Myślę, że to jest bardzo szczęśliwa sytuacja, kiedy najsilniejsza na rynku w Polsce jest telewizja, która ma wynikły z ustawy obowiązek misyjności. Szczególnie podkreślam fakt przewagi telewizji publicznej na rynku. Dla kultury polskiej sytuacja ta jest bardzo dobra, albowiem dobrze finansowo stojące media publiczne, które na podstawie ustawy powinny wypełniać misję, w naturalny sposób sprzyjają kulturze narodowej.  Ubogie media publiczne, przy wciąż jeszcze niewykształconym w Polsce modelu mecenatu biznesowego, o czym już mówiliśmy, przyczyniają się do zubożenia kultury narodowej. A to jest katastrofa.
 
Uczeń Marshala McLuhana, Neil Postmann, w „Zabawić się na śmierć” opisuje mechanizmy rządzące współczesną telewizją. Jest to komercjalizacja, zysk, zysk i jeszcze raz zysk  jako cel pierwszorzędny, a ponadto robienie show ze wszystkiego, nawet z religii i Boga. Zniesienie abonamentu dla TVP może być groźną w skutkach „ zabawą” dla kultury i edukacji.  Pan też się tego obawia?

Teraz każda wypowiedź na ten temat ma charakter polityczny, co nie ma sensu, bo sprowadza całą debatę do tego kto kogo ma zastąpić na stanowiskach. Jak już mówiłem: likwidacja abonamentu zuboży media publiczne, co odbije się w sposób wyraźny na kulturze. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Proszę sobie postawić takie pytanie: czy jakąkolwiek inną telewizję (nie publiczną, ale prywatną, będącą przedsięwzięciem czysto biznesowym) interesowałoby posiadanie takiej anteny, jak ta, którą kieruję: anteny w 100% misyjnej, służącej upowszechnianiu kultury. Jeśli TVP Kultura ma w ogóle szanse istnienia, to tylko w sytuacji mocnej pozycji na rynku mediów publicznych. Oczywiście można likwidować takie stacje, można ograniczać do minimum możliwość kontaktu telewidzów z kulturą wysoką, można  karmić ich umysły i zmysły intelektualną i aksjologiczną nicością, licząc kolejne złotówki, tylko takie działanie nie ma sensu.  Według mnie ktokolwiek przyczynia się do osłabienia pozycji mediów publicznych (za pomocą odebrania abonamentu) działa nie tylko na szkodę kultury, ale i na szkodę naszej wspólnoty narodowej.

Jak do społecznej odpowiedzialności mediów za kulturę i sztukę ma się oferta programowa TVP Kultura? 

TVP Kultura jest w stu procentach misyjnym przedsięwzięciem. Nie jest projektem dochodowym i nim nie będzie. Jesteśmy stacją, która powoli staje się ważną instytucją kultury w Polsce. Nie jesteśmy tylko stacją omawiającą czy umożliwiającą telewizyjne zaistnienie dziełom kultury; często je współtworzymy. Z jednej strony potrafimy „oddać” antenę Konkursowi Wieniawskiego, ale z drugiej inicjujemy Festiwal Eurowizji dla młodych muzyków, właściwie organizujemy ów festiwal. Współtworzymy cykle filmów dokumentalnych czy fabularnych, jesteśmy miejscem spotkania twórców i odbiorców kultury alternatywnej. Angażujemy się w wiele projektów, przy których współpracujemy z najważniejszymi instytucjami kulturalnymi w Polsce. Mam wrażenie, że wrośliśmy w krajobraz kulturalnego życia naszego kraju. 

Jak wygląda  w praktyce objęcie danego wydarzenia patronatem medialnym lub szukanie dlań mecenatu? 

Zazwyczaj stroną inicjatywną są instytucje kulturalne organizujące przedsięwzięcia, niekiedy my jesteśmy stroną aktywną. Zasadą jest wzajemność: informacja, relacja z wydarzenia na antenie, ale i nasza obecność  w wydarzeniu kulturalnym w postaci logo, baneru itp. To jest dosyć uczciwe współdziałanie, bo jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, bo obu stronom zależy na tym, by kultura w Polsce była na jak najwyższym poziomie. O tym, czy patronat medialny zostanie przyznany, decyduje redaktor danego działu w porozumieniu z dyrekcją TVP Kultura.   

Patronaty medialne przyciągają ludzi biznesu, czyli potencjalnych sponsorów. Są wydarzenia wielkie jak Rok Zbigniewa Herberta czy chociażby wystawa Yoko Ono. Są jednak i mniejsze, ale także ważne dla kultury i sztuki. One nie budzą zainteresowania mediów. Kto zatem i w jaki sposób podejmuje  tak ważne decyzje? 

Wszystko zaczyna się od komunikatu organizatorów wydarzeń kulturalnych informujących nas o swoich  inicjatywach.  Otrzymujemy foldery, adresy stron internetowych. Często propozycje trafiają bezpośrednio do mnie, czasem do osoby z działu marketingu. Nie ma innych kryteriów poza merytorycznymi. Na samym końcu zapada ostateczna decyzja: tak lub nie. Współpracujemy z ośrodkami regionalnymi TVP, bo to co dzieje się poza stolicą jest także ważne. 

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosił rok 2008 – rokiem Zbigniewa Herberta. Był Pan jednym z  uczestników pierwszej debaty herbertowskiej zorganizowanej przez Bibliotekę Narodową. Jak Pan odbiera tego typu inicjatywy? 

Można na to popatrzeć w dwojaki sposób, jak przy każdym tego typu pomyśle. Niemniej należy zwrócić uwagę na skuteczność tego typu działań. Początkowo byłem  na zebraniach jako jeden z członków biura organizacyjnego Roku Zbigniewa Herberta i  miałem wrażenie, że wygląda to bardzo interesująco… 

Wydaje mi się, że to przedsięwzięcie interesuje głównie środowisko akademickie?

Trzeba sprawdzić jak oddziałuje  „Projekt ożywiania Herberta” także na prowincji. Jeżeli  uczniowie idą jakimś szlakiem Herberta, to myślę, że  to może być ciekawe. Może te debaty – polonistyczne przedyskutowanie Herberta – takie właśnie miały być? Nie lekceważyłbym ich. Nasz udział w otwarciu roku herbertowskiego, gdzie „ożywiono” poetę miał wymiar koncepcyjny. Fakty są jednak takie: poezję w Polsce czyta określona i pewnie znikoma część Polaków, bo kultura wysoka jest elitarna. Przypomnę o naszym comiesięcznym premierowym cyklu „Porozmawiajmy o Herbercie”, o herbertowskich filmach z archiwum TVP.

A jak Pan, także poeta, odnosi się do Zbigniewa Herberta? 

W literaturze polskiej mieliśmy zawsze szczęście do poetów. W XIX wieku była przynajmniej trójka, czy czwórka wielkich twórców. I to na miarę europejską, choć  tego nie doceniamy. Kiedy porównamy Mickiewicza z Byronem, czy Goethem, to widać jaka jest potęga poetycka autora „Pana Tadeusza”.  W XX wieku też mieliśmy genialnych poetów   – myślę o Miłoszu i  Herbercie.  Szczególnie w latach 90. kształtowali dwie różne postawy wobec tradycji narodowej, oceny historii itp. Dialog, który toczyli, choć ostry i bezkompromisowy, był niezwykły.  Z ich śmiercią skończyła się nieodwołalnie pewna epoka.

 Pana ulubiony utwór Zbigniewa Herberta?

Nie umiem chyba wymienić jednego.  Ze względu na przenikliwość rozpoznania rzeczywistości bardzo lubię „Dlaczego klasycy?”.  To wstrząsający  tekst,  mówiący o tym, co się stało z duszą Europejczyków pomiędzy wiekiem XX, a  poprzednimi.  Króciutki, prosty, a zarazem,  pozwalający rozumieć dlaczego i jak człowiek się skurczył. To jest właśnie niezwykła umiejętność wielkiego poety. Inni potrzebują tomów rozpraw. Geniuszowi zajmuje to kilkanaście wersów. 

Krzysztof Koehler – dyrektor TVP Kultura (2006-2011), poeta, krytyk literacki, eseista, stały współpracownik pism Arcana i Fronda. Autor pięciu tomów wierszy. Zaliczany do pokolenia brulionu.  Profesor w Instytucie Filologii Polskiej na UJ i na UKSW oraz w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie. Autor kilku filmów dokumentalnych m.in.: „Sarmacja czyli Polska”, „Adam Mickiewicz”, „Macie swojego poetę” (opowieść biograficzna o Mikołaju Sępie Szarzyńskim).

Wywiad ukazał się na stronie Commitment to Europe Arts&Business: http://www.cte.org.pl/dokument274_uklad_przyjazny_kulturze_-_rozmowa_z_krzysztofem_koehlerm.html

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiad i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „„Układ przyjazny kulturze” – wywiad z Krzysztofem Koehlerem

  1. No proszę… wywiad z Krzysztofem Koehlerem przeprowadziłaś. No no no.
    Interesujące. Nawet bardzo.
    Słoneczności^^

    • Alice pisze:

      Miałam taką okazję więc z niej skorzystałam, a wynikiem tego jest ta oto rozmowa;)Wywiad wspominam miło.
      Niestety nie zawsze wywiady to taka przyjemna sprawa, rozmówcy są różni, czasem naprawdę bardzo niesympatyczni…
      PozdrawiaM

  2. Onibe pisze:

    likwidacja abonamentu nie zuboży mediów społecznych, bo takowych nie ma. No, niby coś tam istnieje, ale raczej dla picu i prezentuje tak żenująco niski poziom, że mam nadzieję, iż nie jest to najwyższy przejaw kultury telewizyjnej. Ja chciałbym zlikwidować abonament – nie oglądam tv i nie mam ochoty płacić darmozjadom za obijanie się po złotych korytarzach. Upadek telewizji publicznej jest mi całkowicie obojętny, z wyjątkiem tych chwil, kiedy wyczekuję go jako rodzaju zwiastowania lepszego jutra. Jutra bez politycznie zakorzenionych antytalentów.

    poza tym… ludzie… mamy XXI wiek, a u nas nadal się kombinuje jak by tu w poprzek postępowi postawić pluton prezesów z jakiejś bzdurnej instytucji, która przestarzała była pół wieku temu…

    • Alice pisze:

      Abonament to sprawa na dłuższą i rzeczową dyskusję. To co mówisz jest prawdą i rozumiem, i zgadzam się z Tobą w większości spraw, o których piszesz. Jednak jestem zdania, że warto walczyć o dobrą tv publiczną, do której ma dostęp każdy, która trafia pod strzechę praktycznie każdego domu, i która proponuje nam program na poziomie oraz ma zapisaną misyjność nawet przez takie małe „m”. Problemem czy sprawą, którą należy się jednak szybko zająć jest to, w jaki sposób się nią zarządza, kto nią zarządza i z czym do nas wychodzi. Jeśli w tym zakresie się to nie zmieni zapewne sytuacja tv publicznej i jej istnienie to kwestia czasu.
      TVP Kultura, nie wiem czy mieliście okazję oglądać, oferuje nam dostęp do kultury wysokiej, czyli elitarnej, czyli tej, której niewiele można dziś zobaczyć w szklanym ekraniku, i która jest bezwględnie spychana gdzieś tam daleko przez wszechobecną popkulturę. Idea i pomysł na ten kanał bardzo mi się podoba. Taka formuła stacji jest potrzebna na rynku. Nie sądzę, aby ktokolwiek z komercyjnych stacji pokusiła się na stworzenie takiego projektu. Pytanie jest natomiast inne – czy my potrzebujemy tego kanału…?

      • Onibe pisze:

        TVP Kultura oferuje dostęp do kultury martwej a nie elitarnej. Oczywiście zdarzają się perełki, ale obawiam się, że w rozumieniu polityków misja społeczna krzewienia kultury polega na zamykaniu oczu i mówienia na siłę o banałach, rzeczach nudnych i odtwórczych. Takie zresztą wśród Polaków jest rozumienie kultury wysokiej. Kiedy moi znajomi odkrywali, że mam w zwyczaju słuchać jazzu lub muzyki klasycznej to jedne po drugim uznali mnie za szpanera, który lansuje się na „wysoką kulturę” bo ich zdaniem nic z tego zakresu nie nadawało się do słuchania. Po krótkim przeszkoleniu i pokazaniu najlepszych i najciekawszych stron muzyki klasycznej… cóż… światu przybyło niewielkie grono jej fanatyków ;-). Nie znam ani jednego fascynata kultury wysokiej, który fascynatem stałby się dzięki telewizji misyjnej, a nawet więcej: dominuje rozczarowanie celowym spychaniem kultury wysokiej do ogrodzonego zasiekami getta.

        ja z uporem maniaka wrócę do pytania zasadniczego: czy my rzeczywiście potrzebujemy telewizji kulturowej? Obawiam się, że każdy kanał z samego założenia jest antykulturowy, bo siedzenie przed tv odciąga ludzi od uczestniczenia w kulturze. Oferuje tani i lekkostrawny ersatz. No i dochodzi fakt, że tv jest koszmarnie przestarzała. To medium minionego wieku nie oferujące żadnej interaktywności, nie oferujące ani nawet nie chcące jakiegokolwiek feedbacku, a więc w 100% jednokierunkowe, podlegające wielu etapom cenzury itd. Po co walczyć o takie coś?

      • Alice pisze:

        Wyjdę od pytania, którym zakończyłam poprzednią swoją wypowiedź: czy my potrzebujemy takiego kanału? Bo całkowicie zgadzam się z Tobą, że nie ma sensu, aby „coś” istniało, jeśli nie ma takiej potrzeby, nawet małej. Z tym, że dla mnie idea tej stacji jest z założenia ciekawa no i jest zdrową przeciwwagą dla wszelkiego rodzaju kanałów, które nazywam „kulturą MTV”. Inną sprawą, którą tutaj mocno poruszasz, a z którą także się zgadzam, jest oferta programowa. Tylko widzisz, aby to nie był program kultury martwej należałoby to porządnie przewietrzyć, dać dojść do głosu młodym, ich pomysłom, ich spojrzeniu na kulturę i jej propagowanie – różni ludzie z różnych środowisk i z różnym doświadczeniem powinni się do tego zabrać. I z uporem maniaka jednak wróciłabym do punktu wyjścia, czyli pytań: jak się nią zarządza i z czym do nas wychodzi – tym się zająć ostro. To trzeba unowocześnić, zweryfikować i zmienić. To kwestia czasu, zresztą już to powoli się dzieje, telewizja jako medium będzie musiała się zmieniać, jeśli chce być medium mającym coś do powiedzenia w przyszłości. Będzie musiała pójść z duchem czasu i stać się bardziej interaktywną, inaczej zostanie w tyle, i nie będzie miała wpływu na opinię publiczną.
        Jasne nie jesteśmy idiotami – będą do nas wychodzić z banałami, rzeczami oklepanymi i nudą – przełączamy kanał i zapewne już do niego nie wrócimy. Trzeba to zmienić, dopuścić do głosu lud. Tylko czy to zrobią?
        Piszesz o getcie, a czy nie jest nim każda inna stacja wyspecjalizowana, która oferuje tematyczne programy – popatrzmy np. na pierwsze, które przychodzą mi na myśl – Planete, Discovery, National Geographic. Można tak samo się zapytać po co oglądać takie kanały (zakres tematyczny przyroda, historia, nauka, zwierzęta) – lepiej pójść do zoo, podglądać zwierzaki na żywo, pójść do muzeum czy wziąć książkę, zamiast programów zajmujących się rzeczami zw. z nauką – lepiej pójść np. do Centrum Nauki Kopernik…
        Ja wszystko to, co złe, widzę. Znam problemy, zarzuty. Doskonale rozumiem Twój punkt widzenia. Nie podoba mi się przestarzałe podejście do robienia tv, programów czy zarządzania nimi. Tylko, że uważam, że jeśli już coś jest to jeśli nie działa dobrze, jest „chore” – najpierw to trzeba „uleczyć”. Jeśli okaże się, że „choroba jest nieuleczalna” wtedy dajmy sobie z tym spokój i pozwólmy takiemu organizmowi ponieść śmierć. A PozdrawiaM;)

      • Onibe pisze:

        myślę, że ogólnie rzecz biorąc, zgadzamy się ze sobą ;-). Co do detali:

        National Geographic gettem nie jest, bo taki kanał oglądają miliony ludzi, których nawet nie fascynuje przyroda (a więc ludzie spoza „getta” czy „sekty”), a którzy po prostu znajdują przyjemność w oglądaniu genialnie zrealizowanych programów. Pomiędzy NG a TVP-K jest przepaść, która nigdy nie zostanie zasypana, bo nikt jej zasypać nie chce.

        kolejna sprawa: kultura nie może się rozwijać sterowana centralnie. Idea ogólnokrajowej telewizji kulturalnej, zarządzanej przez geniuszy z politycznego nadania, obstawiających się armiami kumpli i partyjnych pomagierów raczej nigdy nie okaże się potężną propozycją. Telewizja publiczna jest łupem publicznym. TVP-K to po prostu biedniejszy, gorszy kawałek tego łupu, ale nadal łup. To coś, gdzie można osadzić dobrego kolegę, a że on bardziej się interesuje np. stołecznymi burdelami niż wąsko rozumianą kulturą… cóż ;-)

        każda ryba psuje się od głowy. Telewizja publiczna ma głowę non stop śmierdzącą. Czego po niej oczekiwać?

      • Alice pisze:

        Więc co do tych detali: National Geographic nie jest gettem w ścisłym tego znaczeniu i takim jak TVP K, ale znakomicie pokazuje, że jeśli robi się „Ś”wietne i na wysokim poziomie programy – przed tv usiądą, i z otwartymi buziami będą to oglądać, nie tylko ludzie „od przyrody i zwierząt”. Jak dla mnie znakomity przykład na to, że można takie rzeczy robić, czyli zainteresować kogoś „spoza kręgu”. Masz jednak rację, że pomiędzy NG, a TVP K jest przepaść, i bynajmniej nie wynika ona z faktu, że u nas nie ma ludzi, którzy są w stanie robić rzeczy rewelacyjne, ale tak jak piszesz, najwidoczniej nikt tego nie chce tej przepaści zasypać.
        A co do tego kumplostwa i ryby psującej się od głowy… Cóż jest jak jest. Szkoda tylko, że u nas jest już tak, że zamiast sprawiać, żeby coś sie rozwijało, „było pod niebo”, błyszczało, święciło sukcesy, było powodem dumy, pada i staje się „ofiarą”.

      • Onibe pisze:

        niestety… ;-(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s