„Styczeń 1999: Rakietowe Lato”, „Luty 1999: Ylla” – „Kroniki Marsjańskie”, Ray Bradbury (II)

Wczoraj na blogu zamieściłam krótką, ogólną informację o „Kronikach Marsjańskich” R. Bradbury’ego. Dziś, tak jak napisałam w tamtym poście, przyszedł czas na zaprezentowanie pierwszych kronik. Tym razem kilka słów o dwóch pierwszych z nich, a tak naprawdę o jednej, bowiem zaczynające KM „Styczeń 1999: Rakietowe Lato” jest zaledwie maleńkim mini-rozdziałem.
„- Dobrze jest poczuć na nowo zadziwienie światem – rzekł filozof.
– Podróże kosmiczne znów uczyniły dzieci z nas wszystkich”.
„Styczeń 1999: Rakietowe Lato”
To pierwsze opowiadanie wchodzące w skład „Kronik Marsjańskich” R. Bradbury’ego. Jest to zaledwie stronicowe wprowadzenie w luźno ze sobą powiązane historie związane z podbojem Marsa.
Z jak zazdrość na Marsie
„Luty 1999: Ylla”
Jest to pierwsze (drugie w chronologii kronik) z opowiadań, którego akacja osadzona jest na Marsie. Poznajemy w nim małżeństwo Marsjan – Pana i Panią K. Mają jasną, brązową cerę; żółte, okrągłe oczy i melodyjne głosy. Z pozoru wydają się być tacy, jak my. Jedzą, śpią, pracują, odpoczywają. Różni ich jednak od nas to, w jaki sposób wykonują te czynności.
Bohaterowie opowiadania R. Bradbury’ego z jakiegoś powodu „teraz nie byli już szczęśliwi”. Autor szybko dopowiada czytelnikowi, że „małżeństwo sprawia, że ludzie, choć nadal młodzi, popadają w rutynę starości”. Czyż nie brzmi to znajomo?
Jednak ich problemy stają się drugorzędne w porównaniu z tym, co dzieje się w środku naszej Marsjanki. „Coś miało się wydarzyć”, „zbliżało się”, „mogło nastąpić w każdej chwili”. Historię cechuje oczekiwanie nadejścia czegoś nieoczekiwanego. Panią K, której imię jest częścią tytułu opowiadania – Ylla – „nawiedził ją sen”. Przyśnił się jej mężczyzna. We śnie poznała nawet jak się nazywa – Nathaniel York. Dla bohaterki prozy Bradbury’ego sen był fascynujący, a jednocześnie dziwaczny. Można się zapytać; a co w tym dziwnego, że kobiecie przyśnił się nieznajomy facet? Nic. Przynajmniej nie dla nas. Za to dla niej i jej męża – Marsjan – tak. Ów mężczyzna miał niebieskie oczy, czarne włosy i był wysoki (co jest dla nich niewyobrażalne). Od tego momentu bohaterka opowiadania R. Bradbury’ego jest niespokojna. Nie wie, dlaczego w jej śnie pojawia się ktoś tak inny, dziwaczny i zupełnie jej nieznany. Z drugiej strony w postaci ze snu jest coś pociągającego. Szybko jej niepokój przenosi się na mnie. Ciepłe i plastyczne opisy świata przedstawionego tylko potęgują to wrażenie. Pani K ma przeczucie, że lada chwila coś się wydarzy, że jej sen jest zapowiedzią tego, co niebawem będzie nie tylko wymysłem jej fantazji, ale i realnego świata. Tylko, czy możliwe jest, aby na jej progu pojawiła się istota ze snu?
„Trzecia planeta nie nadaje się do życia – odparł cierpliwie mąż. – Nasi naukowcy stwierdzili, że w jej atmosferze jest stanowczo zbyt wiele tlenu”. Co jednak, gdyby sen Pani K był prawdą i na Ziemi istniałoby życie? „Pomyśl jednak, czyż nie byłoby to fascynujące, gdyby rzeczywiście tam żyli i wyruszyli w przestrzeń jakimś statkiem” – mówi bohaterka Bradbury’ego do swojego męża. Przeczucie, że coś się wydarzy wisi w powietrzu. Da się je wyczuć nawet będąc tylko obserwatorem-czytelnikiem śledzącym intrygującą historię osadzoną w promieniach słońca Marsa. Do tego pojawia się pieśń. Obce słowa wypływają z ust Ylli. Co znaczą? Skąd pochodzą? Dlaczego je wypowiada? Lęka się ich…? O dziwo dla siebie samej, nie. Chce je jednak zrozumieć, pojąć ich sens, jak i sens snu. „I wówczas to się wydarzyło”…
Co by było, gdyby tam istniało życie…
Opowiadanie „Ylla” jest zapowiedzią pojawienia się mieszkańców Ziemi na Marsie. Rayowi Bradbury’emu udało się stworzyć atmosferę oczekiwania na coś, czego nie da się opisać w słowach, określić i sprecyzować. Coś nadciąga, coś się dzieje. Tylko co? Sny Ylli są niczym wizje zapowiadające przybycie Ziemian na Czerwoną Planetę. Już w tej drugiej historii autorowi udało się przemycić kilka ziemskich kwestii. Przeniesione na Marsa zdają się być uniwersalnymi problemami. Pan i Pani K (Marsjanie) są małżeństwem od dwudziestu lat. Z jakiegoś powodu jednak nie są szczęśliwi. Rutyna, która wkradła się w ich relacje sprawia, że mąż nie słucha żony. Nie stara się do niej dotrzeć czy zrozumieć. Przede wszystkim nie słucha jej. W pewnym momencie po prostu zaczyna ją traktować jako przypadek, który należy skierować do lekarza. Tak łatwiej? Pisarz nie odpowiada. Do tego staje się zazdrosny. Zazdrosny o mężczyznę ze snu swojej żony, zazdrosny tak naprawdę o fantazję ukochanej. Tak zazdrość staje się motorem zabójstwa. Zabija pierwszą wyprawę Ziemian na Marsa bo lęka się… No właśnie czego? Kogoś, kogo nie zna jego żona? Kogoś kto jest jej marzeniem? Tym Innym, romantycznym i nieznanym, który podbije serce Ylli…? Zamiast przełamać rutynę wybiera broń. I oni są Marsjanami…? Czy przypadkiem nie znamy tego skądś…?
Po drugie Ray Bradbury podejmuje prostą rozmowę na temat życia na obcej planecie. Słyszymy wymianę zdań pomiędzy małżeństwem, które dyskutuje o życiu na trzeciej planecie, czyli na Ziemi. Nie nadaje się do życia, naukowcy zaprzeczają, na pewno nie – czyż wielokrotnie nie słyszeliśmy tych argumentów w stosunku do możliwości zamieszkiwania innych planet? Z drugiej strony czuć fascynację tym, co by było, gdyby… Wszystko to jest doskonale nam znane. Z historii i fascynacji ludzi pierwszymi lotami w kosmos, naukowymi i pseudonaukowymi teoriami na temat możliwości życia pozaziemskiego; umiejscowienie naszych oczekiwań i pytań dotyczących istnienia cywilizacji na Marsie sprawia, że temat jest bardziej pociągający i wyjaskrawiony.
 „Styczeń 1999: Rakietowe Lato”, „Luty 1999: Ylla”, (w:), „Kroniki Marsjańskie, Ray Bradbury, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1997, s. 9-25. 

 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s