Chowajmy książki do piwnicy, dzielmy się złotymi myślami i spełniajmy swoje marzeniA, czyli koniec świata (po raz kolejny) za 19 dni:D

Ostatnio zaniedbałam mojego bloga, co bardzo mnie boli, ale niestety nie zawsze na wszystko co bym chciała, czy na co mam ochotę,  starcza mi czasu. Na pewno niebawem będę miała dla Was niespodziankę więc mam nadzieję, że blog trochę ożyje. Tymczasem chowajmy książki do piwnicy, dzielmy się złotymi myślami i spełniajmy swoje marzenia bo już za 19 dni ma być koniec świata, rzecz jasna po raz kolejny zapowiadany…

ciemnoc59bc4871.jpg

Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam maski gazowej (chodź wczoraj kolega przyznał się, że ma takowe aż dwie…), niestety nie dysponuję schronem z basenem i innymi wygodami (w razie końca świata musi wystarczyć zwykła piwnica) oraz nie gromadzę zapasów (zdecydowanie lepiej wydać kasę na pomoc głodującym dzieciom w Afryce). W sumie to gdyby nie medialne podkręcanie tematu (jak zawsze przy każdej tego typu okazji), gdyby nie żarty znajomych pt. „wymyślmy coś… no coś, co trzeba zrobić przed końcem świata, no jeśli jednak coś walnie, czy coś się rozwali….” to nawet bym nie zwróciła uwagi na ten nadchodzący, kolejny, koniec świata (i jak zwykle go przespała:D). Jak mam być z Wami szczera to mam już dość tych wszelkich wielkich zapowiedzi, bo zrobiło się już ich tyle i są jak tandetny, bulwarowy news, że już uszy mi więdną… W sumie to w oczekiwaniu na ten ciągle mający nadejść koniec świata to można nie robić nic innego tylko każdego roku przygotowywać się do niego i żyć w piwnicy, ciągłym strachu i gotowości… No ja zdecydowanie wolę sobie po prostu żyć, a co ma być to będzie.
A Wy jakie macie zdanie na ten temat? Bo ja to widzę, jak w „Piosence o końcu świata” Cz. Miłosza:
W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.
(Czesław Miłosz, „Piosenka o końcu świata” (w:) „Ocalenie”, 1945)

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Chowajmy książki do piwnicy, dzielmy się złotymi myślami i spełniajmy swoje marzeniA, czyli koniec świata (po raz kolejny) za 19 dni:D

  1. Takie medialne krzyczenie o rzekomym końcu świata jest żenujące. Przed 2000 rokiem (chociaż to był nadal XX wiek) chyba nawet głośniej mówiono o końcu świata.
    I nadal istniejemy. Tylko tak jakby życie społeczne, rodzinne itd. współczesnych ludzi jest uboższe. Takie mam wrażenie…

    • Alice pisze:

      Luizo,
      O, tak, tak. Przed 2000 rokiem było bardzo głośno o końcu świata, mocno temat podkręcano. Pamiętam jak koło północy z 1999 /2000 stałam w ogrodzie, patrzyłam się w niebo i tak myślałam sobie, no jak już ma coś walnąć, to chcę to dobrze zobaczyć:D
      Oczywiście zapewne kiedyś, kiedyś tam nastąpi koniec naszej planety bo jej siła życiowa się skończy, ale ile może być tych wielkich, tych prawdziwych i przepowiadanych końców świata…
      I nie jest to Twoje wrażenie. Ja tak samo to widzę. A wszystko chyba przez to, że ludzie oczekują już tylko takich ekstremalnych emocji, ciągle pędzą, a życie przecieka przez palce. Więc koniec świata zawsze jest pretekstem do tego, aby coś „głębszego” przeżyć:D
      PozdrawiaM

  2. Onibe pisze:

    nie potrafię dojść do porozumienia sam ze sobą: o jaki koniec świata Miłoszowi chodziło. Bliski jestem podwójnemu odczytaniu jego wiersza. Koniec świata sensu stricto, czyli totalna zagłada oraz sensu largo: rozumiany jako koniec jednostki, śmierć każdego człowieka. Bo przecież kiedy umieramy, świat dla nas ginie, ulega zagładzie. Taki koniec świata przechodzi niezauważenie dla osób postronnych. Codziennie odbywają się setki tysięcy takich końców świata. Ale słusznie Miłosz zauważył, że koniec świata taki wielki, totalny, też wcale nie musi być sygnalizowany niczym kolejny występ Dody. Bo rzeczy się po prostu dzieją, a los ma w dupie nasze poczucie dramatyzmu i reżyserii…

  3. Kamil pisze:

    yyy chciałem tylko napisać, że bardzo lubię ten wiersz, który przytoczyłaś…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s