W świecie seriali…

W świecie współczesnych seriali można się zgubić niczym wybierając się na spacer do wielkiego, nieznanego lasu, którego dróg, dróżek i ścieżek nie potrafią doliczyć się nawet miejscowi. W którą stronę pójść, co wybrać, czy oby na pewno mi „posmakuje”… I tak postanowiłam nadrobić serialowe zaległości.

Na pierwszy ogień poszedł polecony przez bliską mi osobę „Bates Motel”. Słyszę groza, myślę „coś dla mnie”. Cóż, zapowiadało się nieźle, reklamówki były dobre i wróżyły niezłą produkcję. Jest mroczny motel, dziwna relacja matki i syna, jest zbrodnia, są ciemne tajemnice pewnego małego, amerykańskiego miasteczka; mordercze skłonności jednego z bohaterów i mroczna oprawa… A jednak zbyt przewidywalny. W połowie 1 sezonu dosłownie odeszłam od telewizora bowiem nie mogłam patrzeć jak za szybko wyjaśniono pewien wątek…, a z drugiej strony jak bezsensownie go skończono… Czasem tak siedząc przez tv, oglądając seriale  i filmy, zastanawiam się, skąd bierze się dziś to, że najciekawsze wątki, a przynajmniej te, które miały naprawdę niezły potencjał na rozwój, kończy się szybko? Pewnie jakąś Panią, luba Pana scenarzystę trzeba podpytać…

Jakiś czas temu polecałam Wam „American Horror Story”. Naprawdę niezła pozycja dla miłośników horrorów w wersji serialowej. Ostatnio stwierdziłam,  że pora zrobić sobie dłuższy seans i obejrzeć 2 sezon. Jakie było moje wielkie rozczarowanie i zniesmaczenie po pierwszym odcinku… Odechciało mi się oglądania… i tak stanęłam na tej pierwszej odsłonie. Twórcy serialu postanowili mocno pójść w odkrywanie takich pojęć, jak  erotyzm, seks, seksualność… żeby jeszcze „owo odkrywanie” było w lepszej oprawie, ale tu…  momentami pachniało scenami z taniego pornosa. Nie od dziś wiadomo, że seks, rozbieranie się, wyuzdany erotyzm na ekranie się sprzedaje… ale tym samym ta produkcja straciła w moich oczach. Śmiem twierdzić, że osoby, którym podobał się 1 sezon i jego klimat były mocno rozczarowane takim biegiem rzeczy. 

Trzeci serial, o którym chciałam dziś w kilku zdaniach Wam wspomnieć to „Grimm”. Gatunek dark fantasy, niewątpliwie coś dla fanów Braci Grimm i ich mrocznych opowieści. W sumie dobry na leniwe, chłodne wieczory. Ma swój klimat i łatwo się wciągnąć. Lubię ten gatunek i tematykę, ale w trakcie oglądania nieustannie miałam wrażenie,  że jego twórcy wykorzystali pomysł z „Nie z tego świata”. No, ale… kto by pomyślał, że Grimm, czyli potomek dawnych łowców stworów i potworów chodzi po tej ziemi, mieszka w USA, a dokładniej w Portland (?). Przecież to ekscytujące… :D

 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Po seansie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „W świecie seriali…

  1. Nie znam nic z zaprezentowanych przez Ciebie propozycji serialowych, ba! nawet o nich nie słyszałam ; ) No ale może kiedyś nadrobię ; )

    • Alice pisze:

      Skąd ja znam to „kiedyś”… Czas goni, a tu nie ma się czasu na wiele lektur czy godnych obejrzenia filmów, trzeba wybierać. No, ale… moja lista jest taaaka długa, a dziesięć rzeczy jednocześnie nie da rady.
      Wiesz jak to jest teraz z produkcjami tv, jedna goni drugą, i często nie da się tego ogarną. Nie to co okres mojego dzieciństwa, jeden serial, i czekało się cały tydzień na nowy odcinek. To wyczekiwanie… dziś już tego nie ma, można przecież w noc obejrzeć sezon na kompie… i po serialu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s