Tarasowe stawy, a w oddali woda, czyli próba odzyskania wspomnień z pewnego snu…

Wiesz, nie lubię momentu przebudzania. Śnię mocno, intensywnie, prawdziwie. A kiedy się wybudzam to tak, jakbym opuszczała tamten świat, zrywała wszystkie więzi, odcinała pępowinę łączącą mnie z nim. To tak, jakbym miała tą straszną świadomość, że tylko przy wielkim szczęściu będę mogła tam wrócić.
… 
Niewyobrażalna, a jednak prawdziwa. Doświadczyłam jej. Mam ci ją do czegoś porównać? Poczekaj… niech pomyślę. Myślę, że mogła ona zaistnieć jedynie przy narodzinach Boga. Tak, wiem brzmi patetycznie… Wszystko, co „działo się”, czy „było” sprawiało wrażenie poruszających się obrazków. Jak w niemym kinie. Siedzisz, patrzysz, widzisz. Tylko, że ja stałam. Czułam świeży podmuch chłodnego jesiennego wiatru, mimo że nie musnął mojej skóry. Ta cisza… to magia; szklana ściana, bariera… nie wiem sama czym była.
Pięć tafli wody. Zupełnie jak w tej naszej fontannie przy domu. Mówię o stopniowym ułożeniu tych małych zbiorników wodnych. Jeden połączony czy raczej wrośnięty w drugi, tak, te słowa lepiej to opisują. Szczerze nie umiem ubrać tego w słowa… Kiedy staram zbliżyć się do wspomnień przypomina mi się, że była to jedna konstrukcja, na której różnych poziomach zobaczyłam porozmieszczane stawy. Wokół tataraki. Takie same, jak widzieliśmy nad tymi jeziorkami i bagnami tam u naszej babci na wsi. Na pewno pamiętasz. I dzieci, chłopcy, mężczyźni. Pływają, surfują. Śmieją się. Sami mężczyźni. Nie wiem czy nie zauważyłam kobiet, czy też to istotny szczegół.  Chciałam podejść bliżej. Nie mogłam. Dane mi było jedynie patrzeć, spoglądać, podglądać, podziwiać. A ja chciałam tak bardzo usłyszeć szum wody, tych ludzi, wszystko wokół. Cisza.
… 
I kiedy upajałam się widokiem promieni słońca, rajską taflą wody, przepięknymi tatarakami, tarasowo ułożonymi stawami, poczułam jakby ktoś obrócił mnie i przed moimi pojawiła się inna sceneria. Jakbym była na filmie i dynamicznie nastąpiła zmiana kadru lub jakbym siedziała na obrotowym fotelu i nagle ktoś zachodząc mnie od tyłu zakręcił nim… Poleciałam. Hmm… nie wiem co właściwie mam ci powiedzieć. Nie wiem co to było. Przestraszyłam się. Ale nie tego, że kręcę się, lecz że ten obraz może mi zniknąć. Zapragnęłam zatrzymać się. Dalej podziwiać. Patrzeć. Po prostu patrzeć. Przedostać się tam. Bałam się. Naprawdę. Poczułam łzy w oczach. Ściśnięcie w gardle. Żal, lęk i strach przemykające po moim ciała. Obrót w prawo sprawił, że zobaczyłam znowu wodę. Potem wodę. Potem jeszcze wodę. A potem wielką wodę. Była sama woda. Woda. I nagle widziałam to z oddali. Gładka. Błyszcząca. Tylko woda.  A potem dom. Zbliżałam się do niego. Szybko. Przerażająco szybko.
Nie znałam go. A może znałam? A może zapomniałam o tym, że się znaliśmy? W chwili, kiedy spojrzałam na niego poczułam coś dziwnego i zarazem tak intrygującego. Jego spojrzenie, kości policzkowe, usta, szyja, sylwetka i… dłonie… były mi tak dobrze znane. Czułam, że jesteśmy sobie bliscy, tak bliscy, że dla wielu ludzi jest to nieosiągalne. Tylko… skąd mam wiedzieć kim on jest… Znamy się czy to tylko sen…? Teraz nie potrafię wyłowić ze wspomnień nawet jego twarzy…  
Nic nie mówił. Zaraz. Chwila! Może i… Nie, nie… Myślę, że… Zaraz oszaleję. Wiem, że byłam w tym domu. Widziałam mężczyznę. Nie wydaje mi się, aby zrobił mi krzywdę. Jestem cała. Jest wręcz przeciwnie. Mam wrażenie,  że sprawił, że stałam się znów żywa. Tylko, że ja… Nic nie słyszałam. Panowała tam cisza; jednocześnie tak piękna i przerażająca.  Poczułam się wtedy zupełnie jakbym była w szklanym pudełku, a nawet gorzej. To było dziwne uczucie. Dlaczego? Wyobraź sobie, że nie słyszysz własnego głosu, nawet .myśli są nieosiągalne. Gdzie byłam? Czyj był to dom? Kim był ten mężczyzna?
Nie!
I wtedy otworzyłam oczy. Okno. Nie patrz, nie patrz tam. Mówiłam do siebie, ale wiesz jak to jest. Budzisz się i nieświadomie patrzysz. Wspomnienia senne uciekają. Tym razem zahamowałam się na tyle, ile potrafiłam. Chciałam pamiętać jak najwięcej i jak najwyraźniej.
 … 
Też tak mi się wydaje. Podobny sen miałam kilka lat temu. Teraz przypominam sobie… Ten sen to przecież nie przypadek… Znajdę go…
Spróbuję dzisiejszej nocy odzyskać utracone wspomnienie. Może mi się uda… 
@Wszelkie prawa kopiowania utworu lub jego części zabronione bez zgody autorki

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poezja i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Tarasowe stawy, a w oddali woda, czyli próba odzyskania wspomnień z pewnego snu…

  1. Karol pisze:

    Dziękuję kochanie. Ty też jesteś dla mnie inspiracją;)

  2. I’m sure your language is more powerful than the translation in English I am reading. Nevertheless and interesting read.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s