Po raz ostatni… Czysta Krew

Kiedyś musiała nadejść ta chwila…

Na 22 czerwca zaplanowano premierę pierwszego odcinka finałowego sezonu serialu „Czysta Krew” (ang. „True Blood”). Zagorzałe fanki i zagorzali fani Sooki i jej świata pełnego wampirów i zmiennokształtnych zapewne ze smutkiem westchnęli na te wieści. Po części rozumiem; trudno przywyknąć do myśli, że jedna z naszych ulubionych historii dobiega ku końcowi. Po części nie, bo nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Każda opowieść w pewnym momencie musi się skończyć. Lepiej jeśli zakończy się z klasą niż wlecze się bezsensownie w nieskończoność.
7 września 2008 roku za oceanem, w krainie zwanej USA, miała miejsce premiera pierwszego odcinka „Czystej Krwi”. Serial wyprodukował Alan Ball, ten sam Alan, który napisał scenariusz do „American Beauty” (1999 rok). Pomysł na takową produkcję powstał za sprawą Charlaine Harris i jej sagi „The Southern Vampire Mysteries”. Na chwilę zatrzymajmy się przy nazwisku tej pani. Autorka znana jest w Stanach Zjednoczonych i na świecie jako pierwsza pisarka, która równocześnie wprowadziła aż pięć swoich książek na listę bestsellerów New York Timesa! Oczywiście były to książki z owej sagi; opowiadające o telepatce z Luizjany Sookie Stackouse i jej przygodach z wampirami. Sookie, Bill i Eric szybko stali się ulubieńcami widzów. Serial okazał się hitem stacji HBO. Zdobył licznych fanów. Można powiedzieć, że już za swojego serialowego żywota stał się kultowy w kategorii fantasy i wamipry.
Cztery lata spędzone w Bon Temps z bohaterami „Czystej Krwi” minęły naprawdę szybko. Zdążyłam się z nimi zżyć, a jeszcze bardziej z tytułową piosenką Jace’a Everetta pt. „Bad Things”:

 I jeszcze słów kilka na zakończenie. Twórcy serialu postarali się, aby ten był lepszy aniżeli książki. Z tym, że… Mam jedno „ale”… W książkach o wiele bardziej podobała mi się Sookie; telepatka o bardzo silnym charakterze wiecznie słysząca innych (myśli innych w jej głowie). Niestety, o dziwo, w serialu bardzo szybko zrezygnowano z „uwidaczniania” tego, że Sookie słyszy myśli innych,
(przypomnijcie sobie pierwszy odcinek pierwszego sezonu…!)
właśnie o to mi chodzi! Nie mogłabym też w tym momencie pominąć wątku Lafayette’a, którego Harris bardzo szybko uśmierciła na kartach powieści, a w serialu uczyniono z niego jedną z najbardziej ciekawych postaci. Do tego naprawdę (jak dla mnie) niezwykle fajnie zagraną przez N. Ellisa. S. Moyer od początku był dla mnie niemal wzorcowym odzwierciedleniem mojego wyobrażenia o Billu Comptonie. Żałuję, że twórcy serialu odeszli od magnetycznego i mrocznego wizerunku z pierwszego sezonu Erica Northmana, w tej roli A. Skarsgard. A co do A. Paquin, odtwórczyni głównej roli, do dziś mam mieszane odczucia… 
Pozostaje mi tylko sobie i wszystkim fanom „Czystej krwi” życzyć, aby ten ostatni sezon był najlepszym ze wszystkich! Ja tymczasem na wspólny seans, popcorn i spotkanie z Sookie i wampirami z Bon Temps zapraszam mojego Karolka:* 

 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuł, Felietony, Po seansie, Wyłapane w sieci i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s