Nieprzekładalna Poezja (?)

Czyli o przekładalnej „sztuce utraty” 

Poezja sprawia, że to, co zdaje się niemożliwe, jest możliwe. Poeci potrafią opisać świat w kilku linijkach.  Udaje się im oddać na białej kartce papieru lot pszczoły, nawoływanie o pomoc zlęknionej małej sarenki czy ból, który zaistniał w sercu matki po śmierci dziecka. A czyż to już jest niewiarygodne? Zwróćmy teraz oczy ku tłumaczom. Doskonałe przekładanie poezji nigdy nie było i jest niemożliwe. To fakt bezsporny. Możliwe jest natomiast przekładanie poezji; czasem eleganckie, a innym razem dzikie. Zawsze będące jednak „sztuką utraty”. To jest także fakt bezsporny.
Z przekładami jest ten odwieczny problem, który można określić jako „wizja przekładu”. Najważniejsze jest zrozumienie – doskonałe przekładanie poezji jest niemożliwe, tak samo jak niemożliwe jest wszystko, co najlepsze i pełne.
Tłumacze poezji stąpają po zaminowanym terenie. Ocenia się ich najsurowiej. Jedni mówią: „przekład jest zbyt dosłowny”. Inni kręcąc nosami stwierdzają: „zachowano formę, ale… zniszczono znaczenie”. Krytykują: „tracenie wychodzi tłumaczom najlepiej”. A czy nie lepsza jest „ludzka wizja” tego jak ma wyglądać przekład? Przecież to „sztuka utraty” (określenie Johna Felstinera). Straty i zyski są tu na porządku dziennym.
Nieprzekładalne może być przekładalne jeśli nie patrzymy na przekład jak na grabież, ale jak na możliwość „dotknięcia” talentu poety. Tłumacz podejmuję próbę. Oczywiście, że na pierwszy rzut oka wydaje się ona daremna, „ale siła, która nas popycha do podejmowania prób, nie jest bardzo odmienna od tej, która każe poecie raz za razem podejmować próby zawarcia świata w kilku linijkach wiersza” – mówi slawistka, literaturoznawczyni i tłumaczka Clare Cavanagh.
„Współ-odczuwać”
Jak pokonać nieprzekraczalną barierę językową w poezji? Można powtórzyć słowa Dedeciusa, że „teksty poetyckie tłumaczy się nie z języka na język, ale z poezji na poezję”.
Intuicja, zdolności, wykształcenie, doświadczenie – tym powinien odznaczać się profesjonalny i dobry tłumacz. „Ile trudności i nieporozumień można by uniknąć, ile czasu oszczędzić, oddając sprawy w zaufane ręce tłumacza” (Friedrich von Gentz). Zapytajmy więc: możliwe jest przełożenie ducha poezji; metafizycznej aury, lotnych, nieuchwytnych, niemożliwych i wieloznacznych słów, skojarzeń, znaczeń i przestrzeni między tym co dosłowne, a niedosłowne? Możliwe jest na tyle, na ile możliwe jest zbliżenie się do oryginału.
Słowa mają barwy, dźwięki i skojarzenia. Oto zadanie tłumacza poezji; wczuć się intelektualnie i psychologicznie w myśl poety. Być interpretatorem „współ-odczuwającym” twórcę, a nie (brutalnie to ujmując) szarym i zwykłym translatorem.
Piękna czy wierna…?
Voltaire był zdania, że „tłumaczenia są jak kobiety – albo piękne, albo wierne”. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na coś istotnego. Wierność to nie dosłowność. Znakomicie pasują tu słowa José Ortegi y Gasseta „tłumaczenie nie jest kopią, lecz aktem twórczym”.
Stanisław Barańczak uważany za jednego z najbardziej utalentowanych i płodnych tłumaczy literatury angielskiej w historii polskiego piśmiennictwa na pierwszym miejscu stawia walor artystyczny, a dopiero na drugim wierność przekładu. „Z konieczności przełożenia danego tekstu wynika konieczność dokonywania wyborów. I tutaj tkwi odpowiedzialność tłumacza” (Edmond Cary). Stąd tak ważne jest, aby wybitnego poetę tłumaczył wybitny tłumacz. Tłumaczenie i oryginał muszą bowiem stać na tym samym poziomie.
.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuł, Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Nieprzekładalna Poezja (?)

  1. O, wracasz do blogowania?
    Ciekawy tekst, bo i temat dobry do szerokich rozważań.

    • Alice pisze:

      Luizo,

      Czy wracam? Hm… to za dużo powiedziane. Na pewno postaram się przynajmniej raz na tydzień coś napisać specjalnie na blog i dla Was.

      A wracając do poezji – jakie jest Twoje zdanie?

      PozdrawiaM!

      • Rozumiem.

        Moje zdanie? Rzecz jest skomplikowana i trudno o jednoznaczną odpowiedź. Miałam taki etap w życiu czytelniczki, że byłam mocno za wiernością przekładu, ale w pewnym momencie niektóre moje wrażenia czytelnicze tyleż uległy modyfikacji czy zmieniły się, ile zostały rozszerzone.

      • Alice pisze:

        Rozumiem. Poezja to trudna działka w przekładach.

        A miałaś może okazję czytać „One art” E. Bishop? (Na polski przełożył Barańczak – „Ta jedna sztuka”). Bardzo lubię ten utwór.

      • Nie, nie miałam okazji. Ale postaram się nadrobić zaległości.

      • Alice pisze:

        Szczerze polecam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s