Muzyka, która inspiruje

A tak naprawdę nie przeszkadza w pracy. Wprawia w rytm. Sprawia, że jestem skupiona. Bywa, że pomaga w odlocie „tam do świata myśli”. A czasem wręcz odrywa na chwilę i mówi: „oddychaj. Idź łyknij świeżego powietrza zamiast siorpać ciemną kawę”. Rozprasza tym swoim: „pospaceruj, przebiegnij się, zmyj naczynia, uprasuj stertę ubrań, posadź kwiatki”. Zrobione. Za chwilę grzmi by zdyscyplinować: „wracaj, już pora!”. Bywa, że natchnie. Doda myślom skrzydeł, a ciału odejmie wagi. To przecież tak ważne. Wszak lekkość umysłu musi iść tu w parze z lekkością ciała.

Przedstawiam mieszankę co najmniej dziwaczną, a jednak skuteczną „na mnie”. Przynajmniej ostatnio. Miłego słuchania!

  1. Ostatnio lider wśród kawałków, które mam na trybie „powtarzaj do znudzenia”. „Miasteczko Twin Peaks” mówi aż nazbyt wiele za siebie więc napiszę tylko: Angelo Badalamenti, „Twin Peaks Theme” 
  2. Odkryłam tego muzyka dość późno (bodajże  trzy lata temu…) i od samego początku do dziś jego muzyka sprawia, że kiedy włączam płytę z jego kawałkami dzień od razu staje się jaśniejszy, lepszy i znośniejszy: John Butler Trio i „Seeing Angels”
  3. Zakochałam się w tej piosence za sprawą pewnego odcinka serialu, które zapewne wiele osób z Was zna dobrze, a mowa o „One Tree Hill” (pl. „Pogoda na miłość): Switchfoot, „Your love is a song”
  4. Oj uwielbiam. Być może trudno uwierzyć, że przy tej piosence potrafię pisać, ale… Tak, potrafię. Jej tytuł pojawia się nawet w jednym z moich opowiadań: Ladytron, „Destroy everything you touch”
  5. Byłam nastolatką i uwielbiałam, kiedy na szklanym ekranie pojawiał się zawsze elegancki Bogusław Kaczyński. Był późny wieczór, a on z taką finezją i pasją opowiadał o balecie. Obejrzałam wszystko, co się dało. A tutaj jeden z inspirujących mnie do pracy kawałków: Suita z baletu „Jezioro łabędzie” Piotra Czajkowskiego
  6. Mylę, że jeśli napiszę Wam, że odsłuchałam ten kawałek przynajmniej tysiąc razy nie skłamię. Jestem fanką filmu „Drive”. Choć jak pewnie wiecie podzielił dość wyraźnie widzów na tych „za”, i tych „przeciw”… : College & Electric Youth, „A Real hero”
  7. Do nocy z 31 października na 1 listopada jeszcze trochę, ale… Uwielbiam projekt pod nazwą „Dead Man’s Bones”. Słucham tego niczym mała dziewczynka; z zamyśloną minką i przytkniętych uchem do głośnika: Dead Man’s Bones, „Lose your soul”

8. Na końcu tej mieszanki, ale nie znaczy, że najmniej ważny. Zawsze mobilizuje do walki, przeważnie tej, którą prowadzę z samą sobą. W końcu najtrudniejsze i największe walki toczą się w nas i z nami samymi: piosenka z filmu „Rocky”, „Getting strong now” 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuł, Felietony i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s