To nie lot w kosmos, to życie „Bajecznie bogatych Azjatów”

Panie i Panowie to jest lepsze od taniego romansidła, powtórki z meksykańskiej telenoweli, rozmowy z sąsiadką „której nie cierpię” czy od przysłuchiwania się polskim politykom („w jakimś tam programie telewizyjnym”) ziejącymi nienawiścią do interlokutora. Ba! Każdy portal plotkarski i kolorowy magazyn, w którym podglądasz „wielki świat” blednie z chwilą, kiedy wkroczysz na planetę Kevina Kwana. Za 36.90 zł (tyle kosztuje polskie wydanie książki) można zaznać wrażenia, że poleciało się w kosmos (P.S.: dodam, że podobno za prawdziwy kilkudniowy pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej trzeba zapłacić min. 20 mln dolców!). Można być oburzonym, zgorszonym, zniesmaczonym. To normalne. Ale gdzieś obok jest „nie do wiary”, „wow”, „o Boże!”. Co prawda uczono mnie „nie można wzywać Pana Boga nadaremno”, ale są pewne wyjątki – azjatyccy miliarderzy i ich życie. Napiszę więc – Boże! Jakie to… fajne!

 

Enjoy fun!

Do niedawna nazwisko Kevina Kwana zupełnie nic mi nie mówiło. Tak było do „wczoraj”.

Pisarz zafundował czytelnikom niezłą rozrywkę (i to taką przez wielkie „R”). Bo ten tytuł należy rozważać jako literaturę, która zaprasza na coś, co bym nazwała „imprezę z książką”. Daje możliwość odskoku od rzeczywistości. Kładziesz się na kanapie lub siadasz w miękkim fotelu. Bujasz się na hamaku albo leżysz plackiem na kocu na plaży. Zaznajesz  pełnego relaksu i zarazem masz wrażenie „wparowania” na największą imprezę na naszej planecie. Trzeba skorzystać!

Nigdzie na świecie nie ma ludzi bogatszych

od Chińczyków (Ibn Battuta, XIV wiek)[1]

Kwan wybrał znakomity moment na eksplorowanie wątku bogatych Azjatów. Dziś chyba nie ma już państwa na świecie, które lekceważyłoby potężnych ludzi z Azji i siłę samej Azji, w szczególności Chińczyków i Chin. Co więcej. Jest zapotrzebowanie na to, co nazywam „made Asia”. Z dnia na dzień rośnie moda „na Azję”. Dobrze jest znać język chiński. Wypada tam bywać (czytaj „w Azji”). Robić tam lub z nimi interesy. Nie wspominając o trendzie na kuchnię/ kuchnie azjatycką/azjatyckie.

Bajecznie bogaci Azjaci, czyli

„nie oceniaj książki po okładce”

bajecznie bogaci azjaci okladkaZapewne są tacy, którzy powiedzą – ja nie mam zamiaru czytać o żadnych tam bogaczach, którym we łbach się poprzewracało, i to jeszcze z Azji. Zapewne masz rację tak myśląc. Przynajmniej w połowie. Moneta ma zawsze dwie strony. W tym świecie spotkasz bezdusznych materialistów, ale i pełnych uroku i klasy ludzi, których nie da się nie polubić. Jeśli więc wciąż uparcie oceniasz książkę po okładce – twoja strata.

Powieść „Bajecznie bogaci Azjaci” Kevina Kwana to książka, którą d-o-s-ł-o-w-n-i-e pożera się. Historia wciąga (na końcu wręcz poczułam niedosyt…). Napisana sprawnie, z lekkością i poczuciem humoru. To żadne literackie mistrzostwo świata. Biorąc do rąk ten tytuł nikt jednak nie oczekuje, że przeżyje spotkanie z drugim McCarthym czy też będzie miał do czynienia z przypowieścią jak w przypadku „Perły” Steinbecka”. To wręcz nieprzyzwoite myśleć o takich porównaniach. To nie tego rodzaju literatura. Tu chodzi o odkrycie rąbka tajemnicy. Zajrzenie za kotarę. O szansę wkroczenia do świata niedostępnego dla przeciętnego człowieka. Uchylenie drzwi do domów tych, którzy posiadane oszczędności na koncie liczą w milionach i miliardach. Podejrzenie posiadłości, ogródka i świata ludzi, którzy w większości na to nie pozwalają odgrodzeni wysokim murem; dosłownie i w przenośni. Zaznania jakiejś przygody.

 Gdzieś tam w Singapurze…

A wszystko rozgrywa się w blasku prażącego słońca gdzieś tam nad Singapurem, we wnętrzach bajecznych domów, na ekskluzywnych jachtach i w prywatnych samolotach czy podczas imprez tak elitarnych lub tak nieprzeciętnie nieprzeciętnych, że dosłownie kręci się w głowie.

Nie zabrakło tu także odwiecznego konfliktu pomiędzy starym i nowym światem. Z jednej strony Kevin Kwan ukazuje nam ludzi hołdujących tradycji. Z drugiej strony nowoczesnych, tych odżegnujących się od starych zasad. Oddających kult kasie, luksusowi i nade wszystko metkom. Można odnieść wrażenie, że takie życie jest fałszywe, puste i żadne pieniądze nie dadzą szczęścia. Samotność, niespełnienie, odtrącenie, potrzeba akceptacji czy wręcz chorobliwa żądza podniesienia statusu materialnego i społecznego obecne są nawet w tym świecie. Bycie „bajecznie bogatą”/”bajecznie bogatym” nie zmienia faktu, że w środku są ludźmi i mają takie same potrzeby jak każdy inny człowiek. Spotkasz tu i tych dobrych, i tych złych. Tych normalnych (choć dziedziców fortun) jak i tych ekscentrycznych bogaczy, o których tylko czytając robi ci się już niedobrze.

Love story w świecie miliarderów

Tłem i dopełnieniem opowieści o bajecznie bogatych ludziach z Azji jest historia miłości Rachel i Nicka. Na pierwszy rzut oka ich związek przypomina współczesną wersję bajki o Kopciuszku osadzoną „gdzieś tam daleko w Singapurze”. Jest on, Nicholas Young – przystojny i nieprzyzwoicie bogaty książę na białym rumaku, którego próbuje usidlić każda dziewczyna. Jest i ona, Rachel Chu – ta, na którą on spojrzy inaczej niż na wszystkie inne. Stop. Nic bardziej mylnego bo „ona” (Rachel) w niczym nie przypomina umorusanej popiołem dziewczyny-Kopciuszka. Jest niezależna, wykształcona, ma dobrą posadę i nie kręci ją pojechanie na bal w złotej karocy. Po prostu pewnego dnia okazuje się, że jej chłopak pochodzi z rodziny miliarderów i to z korzeniami arystokratycznymi. Nie będzie łatwo Rachel przetrawić ten cały przepych i idące za nim konsekwencje. Czy uczucie zwycięży? Kevin Kwan potrzyma czytelnika w niepewności do ostatniej strony.

Do tego barwna galeria osobowości i osobliwości, knucia (jak to w życiu i u nas zwykłych śmiertelników też bywa), zgrabna fabuła, napięcie wiszące w powietrzu. I ten luksus, który bije nie tylko z samej opowieści, ale podkreślony jest już przez sprytnie stworzoną okładkę polskiego wydawcy. Nieskazitelna biel połączona z tytułem, którego każda litera skrzy się w bijącym po oczach złotym kolorze. A na pierwszym planie kobieta o azjatyckich rysach twarzy w eleganckim letnim białym kapeluszu z okularami przeciwsłonecznymi w złotych oprawkach na nosie. Oczywiście obczepiona złotem.

Rozerwij się z nią

„Bajecznie bogaci Azjaci” to powieść, która smakuje niczym przepyszny kawałek ciasta z najdroższej cukierni na świecie. Może też przywodzić na myśl kawałek ambrozji, który jakimś cudem udało się skosztować. Mi, tej zwykłej śmiertelniczce. To zdecydowanie lektura dla tych, którzy poszukują rozrywki w literaturze, ale i dla tych wszystkich osób, które interesują się Azją. Czasem dobrze jest po prostu poczytać „coś” w interesującym nas temacie dla zwyczajnego rozerwania się.

Tekst ukazał się na eChiny.pl 

Tytuł: Bajecznie bogaci Azjaci
Autor: Kevin Kwan
Wydawnictwo: ZNAK Literanova

[1] Cytat zamieszczony przez Kevina Kwana tuż przez częścią pierwszą powieści, (w: ) „Bajecznie bogaci Azjaci”, wyd. Znak Literanova, Kraków 2015, s. 19.

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s