Cukierek czy psikus? A może… coś o nocnym poszukiwaniu strachu?

Jutro Halloween. Z tej okazji miałam już ułożoną listę książkowych, filmowych i muzycznych propozycji, ale w ostatniej chwili rozmyśliłam się. Stwierdziłam, że zrobię niespodziankę, ale innego rodzaju. Taką prawdziwie ode mnie…

Dla wszystkich moich stałych czytelników, a także dla wszystkich tych z Was, którzy tutaj traficie przypadkowo – premierowo – udostępniam mały fragment opowiadania

„O nocnym poszukiwaniu strachu

księdza, dziewicy, starego dziada i kobiety lekkich obyczajów”

Ksiądz, grzeczna dziewczynka, stary dziad i kobieta lekkich obyczajów postanowili zbadać swoje fobie. Pewnej ciepłej, letniej nocy udali się do najstarszej części okolicznych lasów. Zdecydowali postawić stopy na ziemi słynącej z mrocznych opowieści, o których nie wypada mówić na głos, a tym bardziej opowiadać ich dzieciom nawet, kiedy do zmierzchu jeszcze wiele godzin.

Do tej chwili, do momentu wcielenia w życie ich szalonego planu, nikt z nich nie miał pojęcia o szczegółach wyprawy. Nie wspominając o tym, kto i jakim cudem wszedł do grupy, a także od kogo i czemu wyszedł takowy pomysł.

Ciężkie, granatowe chmury wisiały nad ich głowami, kiedy znaleźli się w ustalonym punkcie, kilkaset metrów od lasu powoli tonącego w nadchodzącej ciemności. Ksiądz wzdrygnął się. Nie chciał zdradzić się przed innymi. Ten widok coś w nim poruszył, jeszcze nie był tylko pewien co takiego. Cofnął się o krok na widok pulsującej zieleni, tak przynajmniej to widział. Należał do znerwicowanych mężczyzn. Co z tego, że nosił sutannę, odprawiał msze i służył Bogu (?). Radził sobie z problemem jak tylko najlepiej potrafił. W końcu on jako przedstawiciel Pana na Ziemi ma uczyć: „chrześcijanin nie ocenia”. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Z radością urwisa wiedzącego, że robi coś złego wyciągnął jedną fajkę i włożył w wielkie usta o kolorze dojrzałych wiśni. Zaciągnął się z całych sił. Czerpał z tego ogromną przyjemność. Aż brzuch wydymał się do przodu wesoło mówiąc: „o to chodzi w życiu”, cokolwiek miał na myśli. Na podrabianym Rolexie, kupionym na jednym z jarmarków, nosił go na lewej dłoni, widniała 21:00.

– No tak, czego oczekiwać od grzeszników…?! – wypuszczając dym reflektował. – Na niedzielną mszę owieczki spóźniają się – z dłońmi splecionymi za plecami chodził w tą i z powrotem na skrawku wielkiej polany – to, czym jest dla nich spóźnienie się na to spotkanie (?) – jedną dłonią potarł się po nosie próbując na swój sposób odpędzić zniecierpliwienie i przypływ małej złości.

Pierwsza oczom księdza ukazała się – o dziwo – prostytutka. Na życzenie sługi bożego nikt tak kobiety nie tytułował. Jej piękne imię Róża. Użytkowane na początku wchodzenia do najstarszego na świecie zawodu przyprawiało klientów o wybuch śmiechu. Bo kto słyszał o dziwce o takim imieniu? Pewnego dnia powiedziała – „dość!”. Nikt więcej już nie udawał się w celach dostania odrobiny rozkoszy do niejakiej Róży. Teraz była Marią Magdaleną. Czyż nie brzmi to jeszcze bardziej ironicznie w ustach dziwki udającej się na wymiętoszony tapczan z kolejnym klientem? Przynajmniej w kręgu chrześcijan nikt szyderczo już się nie uśmiechał, gdy przez umalowane krwistoczerwonym błyszczykiem usta wydobywała swe imię. Wszak trzeba szanować każdego człowieka, nawet upadłego. Tym bardziej tego, który ma coś wspólnego z postaciami z księgi biblijnej.

– Witam księdza! – najserdeczniej jak tylko potrafiła zawołała. Podniosła jedną rękę do góry i okręciła się wokół własnej osi. Przy tym odsłoniła sporą część wielkiego biustu. A ten właśnie wyskoczył z przyciasnego stanika i prężył się zza przezroczystej, zdzirowatej bluzki.

– Szczęść Boże Mario Magdaleno! – radośnie odpowiedział ksiądz. Oczywiście nie byłby człowiekiem, gdyby nie zgrzeszył. Spojrzał na pikantnie czerwone usta kobiety i rzecz jasna na piersi. Nigdy nikomu się do tego nie przyzna, w końcu jest maleńkim sługą Pana na Ziemi, ale gdy zawiesił wzrok na ponętnych kształtach niewiasty te przywiodły mu na myśl ogromne dzbany wypełnione mlekiem. Chciał do nich podbiec. Chwycić je oburącz. Prosto z nich napić się mleka. Przeżegnał się. Zamknął oczy i w duchu poprosił o pomoc swego stwórcę. „Odgoń diabelskie myśli ode mnie”.

Oddali się rozmowie o pogodzie. Przy takim doborze tematu łatwiej udawać, że nie są ulepieni z tej samej gliny. Bo ksiądz wszak to ten, co ma bliżej do świętych, a dziwka to ta, co ma do nich o wiele dalej. W akcie stworzenia poszło coś nie tak skoro mieli być równi, a nie są. Dyskusja pochłonęła ich tak bardzo, że aż podskoczyli z przerażenia, kiedy zza ich pleców wyłonił się stary dziad. Z czasów młodości pozostało mu cztery zęby. Dobrze, że i tyle. „Nie każdy staruch ma tyle szczęścia”, ktoś kiedyś tak zreflektował stan jego uzębienia. Nie wyglądały za dobrze. Były okropne. Gdy zbliżał się do twarzy rozmówcy pochwalić się tym, że ma jeszcze własne zęby, każdy kto żyw niezbyt taktownie robił unik. Odór powalał.

– Szczęść Boże! – zagrzmiał klecha, kiedy ujrzał dziewicę. Spadła jak z nieba, do kompletu tej dość specyficznej grupy. No nie całkiem tak spadła, po prostu doszła. Jej imię Maura.

Po krótkim przywitaniu się każdy z każdym, wymienieniu standardowych uprzejmości, skomentowaniem pogody, a także odniesieniu się do ciemności osiadającej na każdym krzaku, drzewie, trawie, kiju i kamieniu, podeszli ku samej granicy lasu.

cdn. :-)

©Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie i rozpowszechnianie utworu lub jego fragmentu /fragmentów w jakiejkolwiek formie (pisemnej, graficznej, wizualnej, audiowizualnej, etc.) bez zgody autorki zabronione ©Alicja Szulborska 2015 All rights reserved 

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Proza i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Cukierek czy psikus? A może… coś o nocnym poszukiwaniu strachu?

  1. Pingback: Cukierek czy psikus? A może… coś o nocnym poszukiwaniu strachu? | Bo Świat Jest Ciekawy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s