Bez muzyki nie da się żyć!

Dziś będzie muzycznie. Bo bez muzyki nie mogę i nie chcę żyć!

Czasami mam dość obłąkańcze wrażenie, że ktoś (może coś…?) wszczepił mi w głowie ścieżkę dźwiękową z setkami piosenek. Niekontrolowane falowanie ciała, poruszanie szyją i ramionami, kiwanie się na boki czy dość dziwaczne ruchy głowy – to bardzo częste objawy u mnie. Stąd bardzo, a to bardzo!, muszę kontrolować się w miejscach publicznych…

Wyobraźcie sobie taką scenę. Jesteście w szpitalu. Tam co rusz niewyobrażalne długie kolejki, zestresowani ludzie, którzy od pilnowania swojego miejsca prawie zesztywnieli, a w ich spojrzeniu dostrzegacie coś z prawdziwego obłąkania (i nie żebym się temu dziwiła czy wyśmiewała, każdy wie o co chodzi z autopsji). I wtedy na horyzoncie pojawia się dziewczyna, która wcale nie musi mieć słuchawek od mp3 w uszach, aby usłyszeć muzykę. Ta gra w jej duszy, słyszy ją wyraźnie jakby ta była rozgłośniona na cały regulator. Dziewczyna też za chwilę zajmie kolejkę, w końcu nikt nie przychodzi tu w celach rozrywkowych, też poczuje stres, a jej lęki możesz dojrzeć w jej spojrzeniu jeśli tylko uważnie się przyjrzysz. Tylko, że coś w niej jest innego od innych. Rozgląda się na boki, zawiesza wreszcie spojrzenie w jednym punkcie na ścianie, uśmiecha się do siebie. Czuje się choć odrobinę rozluźniona. Leciutko przytupuje nogą, rozchyla usta i po cichu szepcze jakieś słowa, kilka razy pokiwa głową. Pewnie w tej chwili zastanawiasz się – co z nią jest nie tak? Być może z nią jest coś nie tak, zresztą jak ze wszystkimi w długiej kolejce do lekarza, ale ona przynajmniej choć trochę odlatuje z tego miejsca i od tego szpitalnego zapachu w niewidzialne miejsce, w którym jej dusza słyszy najwspanialszą muzykę. 

A oto kilka piosenek, które w ostatnich dniach towarzyszą mi w trakcie pisania, spacerów z owczarkiem niemieckim  i nawet podczas zakupów w sklepie.

1. Wcale nie kryję się z tym, że oglądam bajki i słucham muzykę specjalne skomponowaną do nich. A tu czołówka do jednej z moich ulubionych kreskówek z dzieciństwa – „Porwania Baltazara Gąbki”. Karamba!

2. Duke Dumont i „Ocean Drive”. Aż sama się dziwię, że polubiłam ten bit… Ale tak mi przypadł do gustu, że wystukałam przy nim kilka stron krótkich tekstów prozatorskich. Lepiej posłuchajcie (panowie mogą popatrzeć…:D). 

3. I Adam Levine oraz Maroon 5 i ich „Maps”. Tego Pana, ani zespołu chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Kiedyś nie lubiłam piskliwego (?) głosu Adama, ale na chwilę obecną mam na najulubieńszej liście kilka piosenek wykonywanych przez niego. Wręcz jego głos stał się dla mnie atutem. Cóż, na wytłumaczenie mogę powiedzieć – kobieta zmienną jest:-)

4. Uwielbiam muzykę skomponowaną przez Harry’ego Gregsona-Williamsa do filmu „Equalizer” z Denzelem Washingtonem. Można zamknąć oczy i nie ruszając się z miejsca powędrować bardzo daleko… 

https://www.youtube.com/watch?v=Vcwc3xs6c_s

Miłego słuchania!

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuł i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s