Dążąc do celu… (Wstęp)

Jakiś czas temu zaczęłam pisać o tym wszystkim, co kojarzy mi się ze szczęściem, marzeniami, dążeniem do celu. Z dnia na dzień – o dziwo dla samej siebie – zdałam sobie sprawę, że moje luźne refleksje zaczynają się rozrastać i powstaje „coś” większego. Zażartowałam nawet do przyjaciółki, że „robi się” z tego książka. Jeszcze nie wiem, w jaki sposób wykorzystam ten materiał. Kilkoma jego fragmentami postanowiłam jednak podzielić się z Wami na Laboratorium Myśli. Dziś taki króciutki „Wstęp” do moich rozważań o szczęściu, spełnianiu marzeń i realizacji obranych celów. Miłej lektury!
dążąc do celu, Alicja Szulborska
Czym jest szczęście? Jak walczyć o marzenia? Jak dążyć do obranych przez siebie celów? W jaki sposób poszukiwać pracy? Na pewno wiele i wielu z Was stawia te oraz wiele im podobnych pytań. Nie jestem ani filozofką, ani teoretykiem biznesu. Nie jestem terapeutką, ani nie prowadzę szkoleń rozwojowych. Nie zamierzam Was karmić teoriami, niezrozumiałymi hasłami czy też prawić kazań. Piszę to przede wszystkim dla samej siebie. Piszę to także po to, aby pokazać wszystkim niedowiarkom, że można spełniać marzenia. Piszę to również dla tych wszystkich osób, które dążąc do obranych przez siebie celów, mniejszych i większych marzeń czy po prostu starając się o dobrą pracę doznali wielu rozczarowań. Chcę Wam pokazać, że można się podnieść, być sobą i wygrać.
Od małej dziewczynki wpajano mi, że uczciwość oraz pracowitość to dwie rzeczy, które zaprowadzą mnie daleko. Nie twierdzę, że uczono mnie czegoś złego, byłoby to kłamstwem. Miałam znakomitych i prawych nauczycieli. Mam jednak do nich trochę żalu o to, że pozwolili mi zakochać się bez pamięci w świecie pięknych idei. Problem w tym, że kiedy dorastałam, a następnie stałam się dorosłą osobą, obserwowałam zupełnie coś przeciwnego. Wszędzie widziałam „nieszczęśliwe miłości”. O tym, gdzie kto „lądował” (staże czy praca, cokolwiek to było) decydowały powiązania rodzinne (a nie miałam do czynienia z firmami rodzinnymi, gdzie byłoby to w pewnym sensie zrozumiałe), znajomości (nie znasz nikogo na ważnych stołkach zapomnij o czymś, co pozwoli ci zarobić godne pieniądze) oraz łapówki (jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi… o pieniądze). Ktoś taki jak ja, kto chciał pogodzić bycie w zgodzie z własnym sumieniem i prawami rządzącymi się światem na każdym kroku napotykał na liczne problemy. Oczywiście kto szuka, ten znajdzie. Najtrudniejsze okazało się jednak Oczekiwanie. To proces długi, bolesny i zarazem jeden z najlepszych nauczycieli.
Jeśli masz Marzenia pamiętaj o tym, że najważniejsza jest Pasja – monogamia tu wygrywa zdecydowanie z poligamią. Babilon upadł z rozwiązłości. Tylko dzięki niej  będziesz w stanie przetrwać próbę czasu (Oczekiwanie, czyli Tu i Teraz), będziesz trwał w tym, gdzie i po co chcesz dotrzeć (Konsekwencja – czyli wiara w praktyce). We wszystkim potrzeba odrobiny szczęścia, ale i temu szczęściu trzeba pomóc. Odwagi!
©Wszelkie prawa zastrzeżone przez autorkę. Kopiowanie lub rozpowszechnianie fragmentu/-ów lub całości tekstu w jakiejkolwiek formie zabronione. ©Alicja Szulborska 2015

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuł, Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dążąc do celu… (Wstęp)

  1. Pingback: „Dążąc do celu”: „Konsekwencja, czyli wiara w praktyce” | Laboratorium Myśli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s