„Dążąc do celu”: „Konsekwencja, czyli wiara w praktyce”

„Konsekwencja, czyli wiara w praktyce” to drugi tekst z serii „Dążąc do celu”. „Wstęp” możesz przeczytać TU.

Jak ktoś ma uwierzyć w młodą pisarkę, kiedy ona sama nie wierzy w swoje teksty? Jak ktoś ma odkryć przyszłego Jacksona jeśli ten nie ma się za nikogo szczególnego? Jak ktoś ma zobaczyć w Was  handlowca z prawdziwego zdarzenia skoro nie wierzycie w to, że uda się wam cokolwiek sprzedać?

Światowej sławy pisarz Paulo Coelho mawia, że jeśli w coś wierzysz, musisz o to walczyć. On walczył i wierzył w swoje powieści, dziś jego książki tłumaczone są na 45 języków i wydawane w 120 krajach.

Jeśli więc chcesz zrealizować obrane cele, osiągnąć sukces lub spełnić marzenie nie zapominaj o konsekwencji, którą nazywam „wiarą w praktyce”.

Wytrwałość w dążeniu celu

droga

Zdjęcie: Unsplash
Wytrwałość to klucz do tego, aby pewnego dnia nasze marzenia stały się prawdziwe, obrane cele zostały zrealizowane, a plany wykonane. Problem w tym, że Droga do osiągnięcia tego, czego pragniemy bywa niezwykle trudna. Może być wyboista, czasem niebezpieczna, napotkać możemy też ślepe uliczki. Wygrywają ci, którzy szybko pojmują, że droga w samej swojej istocie do czegoś służy, że jest w tym coś więcej niż łzy, rozczarowania i niezliczone problemy. Odpadają ci, którzy wybierają łatwiejsze opcje, wygodne życie i zwyczajnie przestają wierzyć, że to o czym marzyli jest w zasięgu ich możliwości. Przestają wierzyć w siebie, swoje plany i marzenia. Jak mówi święta księga chrześcijan – wiara może przenosić góry. Ktoś, kto powie mi, że to bzdury, sam zapewne nie wie czym jest wiara i jaką ma wielką siłę. „Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” (Mt 17,20b).  Nie chodzi mi tutaj jednak jedynie o pojęcie wiary w kontekście religijności związanej z konkretną religią (choć osobie wierzącej jest łatwiej), a o jej istotę. Przyjrzyjmy się wielkim postaciom, tym, którym udało się dotrzeć do celu: biznesmenom, naukowcom, muzykom czy nauczycielom. Mogą być w wśród nich skromni i pyszni ludzie. Wszystkich łączy jednak to, że wierzą w siebie i w to, co robią. Znacie handlowca, który osiągnął sukces bez pewności siebie i wiary w to, że jest dobry w tym, co robi? Osobiście nie znam nikogo takiego. Przychodzi Wam na myśl osoba, która po ciężkim wypadku czy chorobie – wygrała – podniosła się i stanęła na nogi bez wiary w lepsze jutro? Ja nikogo takiego nie znam. Doskonale znany większości z nas pisarz Paulo Coelho mawia, że jeśli w coś wierzysz, musisz o to walczyć. On walczył o swoje powieści, a dziś jego książki tłumaczone są na 45 języków i wydawane w 120 krajach.
Poszukuj siły

siła

Zdjęcie: Unsplash
To nie nasze cele i marzenia rozmywają się i pewnego dnia znikają, ale to my rozmyślamy się, obieramy inne opcje lub po prostu rezygnujemy z tego, co chcieliśmy osiągnąć czy mieć.
Gdzie szukać tej całej siły, która mogłaby mi pomóc być konsekwentną/konsekwentnym? Osobiście, gdy wyczuwam nadciągający kryzys np. włączam „Rocky’ego” ze S. Stallone. Ten film to inspiracja. Prosty obraz o prostym facecie, który dzięki wierze w siebie dosięgnął marzeń. Pisząc te słowa dosłownie słyszę w głowie jedną z piosenek („Gonna fly now) składających się na ścieżkę dźwiękową tego kultowego dziś filmu:
Trying hard now
It’s so hard now
trying hard now
Getting strong now
Won’t be long now
getting strong now
Gonna fly now
Flying high now
Gonna fly, fly, fly

Ty też musisz znaleźć swój sposób, sposób na siebie. Cały czas trzeba jednak iść do przodu, uczyć się i nie spuszczać z oka punktu, do którego chcesz dojść. To nie nasze cele i marzenia rozmywają się i pewnego dnia znikają, ale to my rozmyślamy się, obieramy inne opcje lub po prostu rezygnujemy z tego, co chcieliśmy osiągnąć czy mieć.
Pracuj regularnie
Pracuj dziesięć razy ciężej niż inni!

praca

Zdjęcie: Unsplash
Pamiętam pewną dziewczynę z okresu studiów. Nie radziła sobie z trudnym przedmiotem. Pewnego dnia wyżaliła mi się, że nie daje rady. Obawiała się, że ilość materiału i jego „ciężar” jest ponad jej możliwości. Nie wiedziała co robić. To, co doskonale utkwiło mi w pamięci – ani razu nie dała się tej całej okropnej rezygnacji. Wierzyła, że „uda się”, że „da radę”. Moja znajoma była jednak świadoma swoich słabych stron. Wiedziała, że mierzy się z czymś, co może okazać się ponad jej możliwości. Podjęła jednak próbę. Zrobiła wszystko co w jej mocy. Wiecie co było dalej? Zaliczyła przedmiot na ocenę dobrą. Był to wynik naprawdę godny podziwu bo przedmiot oblewało za pierwszym razem ok. 80% studentów. Ona nie dość, że go zaliczyła to dostała jeszcze szkolą czwórkę. Jej się nie udało po prostu zdać egzaminu, ona rzeczywiście pracowała dziesięć razy ciężej niż inni. Ważny był też efekt końcowy. To po nim mnie, Ciebie i każdego z nas będą oceniać. – To po tym, co zrobicie, co osiągnięcie i do czego dojdziecie będą Was oceniać. Nie ważne skąd pochodzicie, gdzie studiujecie czy pracujecie, ale najważniejsze to, co zrobicie, osiągniecie – powiedział mi i setce innych studentów pewien profesor na wykładzie wprowadzającym do jednego z głównych przedmiotów na literaturoznawstwie. Tak jest w życiu. Więc jeśli chcesz dosięgnąć celów i marzeń – zrób to! Uwierz w siebie. Wracając do mojej koleżanki według mnie od tamtej chwili rozwinęła skrzydła. Pozostaje mi jeszcze tylko dodać – odwagi!
Bądź wierna/wierny jednej sprawie

wierność

Zdjęcie: Unsplash
Konsekwencja wiąże się także jeszcze z jedną rzeczą. Trzeba być wiernym jednej sprawie. Kto chce złapać kilka srok za ogon ten może odczuć tego bolesne skutki. Wcale nie chodzi mi o to, aby nie być kreatywną osobą. Jestem jak najbardziej daleka od zabijania aktywności, asertywności i kreatywności. Światem rządzi prosta zasada: kiedy chcemy robić za dużo tracimy coś, co umyka nam po drodze. Coś też traci na swojej jakości. Najlepiej zilustruję to na swoim przykładzie.
Kilka lat temu odbyłam rozmowę z pewną mądrą osobą, która powiedziała mi – jeśli chcesz się wybić musisz być najlepsza. Nie dobra, to za mało, najlepsza! Oczywiście ktoś będzie miał tyle szczęścia, że będąc tylko dobrym, albo ledwie dającym sobie z czymś radę, może prowadzić całkiem wygodne i miłe życie. Nie liczmy jednak na to, że poszczęści się akurat nam. Najgorsza jest ślepa nadzieja. Trzeba liczyć na siebie i pracować nad sobą. Doświadczyłam tego na własnej skórze. Pewnego słonecznego dnia zapytano mnie – analizowałaś swoje działania? Skoro włożyłaś tyle pracy w to, aby być tym, kim chcesz być, a nie osiągnęłaś jeszcze obranego przez siebie celu tzn., że gdzieś popełniłaś błąd, coś przeoczyłaś. Wiesz co?
Szczerze, początkowo nie potrafiłam ani przed tamtą osobą, ani przed sobą przyznać się do tego, że rzeczywiście coś zrobiłam źle, gdzieś popełniłam błąd, a może kilka błędów. Przełom nastąpił wówczas, gdy porażkę zaczęłam pojmować jako doświadczenie i lekcję, z której mogę i powinnam wyciągnąć wnioski. Uczyć się na niej. Kiedy byłam mała usłyszałam od mamy – najlepszym nauczycielem jest życie. Tylko ucząc się na własnych błędach nigdy więcej tych samych nie popełnisz. Będą inne, nowe, ale będziesz za każdym razem mądrzejsza. Mama zawsze służyła mi radą i pomocą, i jak zawsze miała rację. Doświadczenia to najlepsze co możemy dostać od życia. Warto korzystać z doświadczeń innych, starszych i mądrzejszych od nas, ale najlepiej uczyć się na własnych błędach. Czasem bolą, dzięki nim stajemy się mądrzejsi (o ile potrafimy je wykorzystać!), ale innym razem sprawiają, że nasze życie odmienia się w ten najpiękniejszy sposób. Wracając do meritum. Sprawa była jasna – chciałam za dużo robić w tym samym czasie. Miałam problem z doprowadzaniem spraw do końca. Oczywiście była to naturalna konsekwencja wzięcia na barki zbyt dużego ciężaru. Przełożyło się to na to, że nadal miałam jeszcze sporo drogi do swojego celu. Kiedy w środku pogodziłam się z tą myślą wszystko zaczęło być łatwiejsze. Po prostu pewnego dnia obudziłam się i poczułam to. Nastąpił przełom. Z dnia na dzień odłożyłam kilka spraw na bok i skupiłam się na głównym celu, moim Marzeniu. Nie było łatwo. – Musisz skupić się na jednej rzeczy, pracować nad sobą, aby być najlepsza – tylko to słyszałam w głowie. Nie wiem czy będę najlepsza (pytanie też co to znaczy być najlepszym? Jak to zmierzyć?), ale wierzę w siebie i nadal dążę do realizacji mojego Marzenia. Wiem jednak, że skupienie się na jednym celu sprawiło, że zaczęłam wszystko wartościować. Są sprawy ważne i ważniejsze oraz te najważniejsze. Skoncentrowałam się na pisaniu i tak skończyłam powieść, piszę trzy inne książki, tworzę opowiadania i poezję. Regularność i bezwzględne oddanie się jednej rzeczy nie jest łatwe – ale uwierzcie mi, że można nauczyć się wypracować te mechanizmy, aby urzeczywistnić Marzenia. I kiedy byłam tak konsekwentna i wierna jednej sprawie wszystko powoli ruszyło do przodu…
Pamiętaj o konsekwencji

marzenie

Zdjęcie: Unsplash
Bycie wiernym jednemu marzeniu, celowi czy realizacji konkretnego planu nie jest łatwe. Droga „do” bywa bolesna, dopada nas szare codzienne życie, a oczekiwanie jest nieznośne. Ważne wtedy jest to czy naprawdę wierzymy w sprawę (?), czy wierzymy w siebie (?) i w to marzenie (?). Wierzycie? Jeśli wasza odpowiedź brzmi „tak” – walczcie do utraty tchu. Walczcie resztkami sił. Do upadłego. Bądźcie konsekwentni. Bo warto! Mogłabym napisać naprawdę wiele o tym, jak walczyłam o swoje marzenia. Nigdy jednak niczego nie żałowałam: łez, potu, wysiłku, wyrzeczeń i potwornej pracy każdego dnia. Nie żałuję upadków. Wierzcie mi, było ich tak wiele, że chwilami już nie dawałam rady, a na plecach czułam oddech niejakiego „Zwątpienia”. Jednak dzięki tym wszystkim przeżyciom wiem, że to jest właśnie to! Dzięki różnym doświadczeniom, w tym złym, czuję się silniejsza i pokorna. Jeśli natomiast brzmi „nie” – nie zawracajcie sobie głowy czymś, w co nawet Wy nie wierzycie.
Jak ktoś ma uwierzyć w młodą pisarkę, kiedy ona sama nie wierzy w swoje teksty? Jak ktoś ma odkryć przyszłego Jacksona jeśli ten nie ma się za nikogo szczególnego? Jak ktoś ma w Was zobaczyć handlowca z prawdziwego zdarzenia skoro nie wierzycie w to, że uda się wam cokolwiek sprzedać?
Nie pozwólcie, aby cel przysłonił Wam samą drogę
I jeszcze jedna kwestia – nie pozwólcie, aby cel przysłonił Wam samą drogę. Może być ona bowiem życiową przygodą, ważnym doświadczeniem czy przeżyciem, które odmieni Was na zawsze. Sama żałuję, że kiedyś za mocno skupiałam się na celu, zapominając o drodze. To, co straciłam, jest bezpowrotne. Na szczęścia w porę się obudziłam.  
Alicja Szulborska
Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie oraz rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie całości albo fragmentu/fragmentów utworu – zabronione. © All rights reserved Alicja Szulborska 2016

Informacje o Alice

Fall in love with writing...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „„Dążąc do celu”: „Konsekwencja, czyli wiara w praktyce”

  1. goldenbrown pisze:

    Bardzo mądry i potrzebny wpis. Pokazałaś na swoim przykładzie, że można osiągnąć wiele konsekwencją, cierpliwością, pracą i wiarą. Dziś usłyszałam od koleżanki taką historyjkę, akurat idealnie wpasowuje się w Twoje przemyślenia: Pewna kobieta rozmawiała kiedyś z młodym człowiekiem, który był w krytycznej sytuacji życiowej, mówiąc mu, by nie tracił nadziei nawet w najgorszej sytuacji. Opowiedziała, jak to 2 myszki wpadły do kubeczków ze śmietaną. Próbowały się wydostać, ale nie mogły wyjść. Jedna zrezygnowała z prób, poddała się i utopiła. Druga przebierała łapkami, machała, aż śmietana się ubiła, zrobiło masło i myszka mogła wyjść z kubeczka.
    Nigdy nie wiadomo, co będzie, dlatego nie można rezygnować i tracić nadziei.
    :)

    • Alice pisze:

      Dziękuję za miłe słowa:-)
      A tej historyjki o myszkach nie znam, ale bardzo mi się podoba. Taka prosta i obrazowa.
      Dokładnie, nigdy nie wiadomo, co będzie. Dlatego jeśli czegoś chcemy nie można odpuszczać, a przynajmniej walczyć do chwili aż wykorzystamy wszystkie możliwe środki! Dla mnie najgorsze co może być, to wyrzuty sumienia w sytuacji, kiedy wiem, że mogłam realnie coś zrobić, a po prostu nie zrobiłam nic. Życie z taką świadomością nie jest do zniesienia, „ściga” gdzieś tam w przyszłości, przynajmniej dla mnie.

      • goldenbrown pisze:

        Nie poddawać się, ale jednocześnie warto wiedzieć, kiedy powiedzieć pass.. Właśnie po to, by zachować równowagę wewnętrzną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s